Wzgórze psów Jakub Żulczyk

Wzgórze psów to nowa powieść Jakuba Żulczyka, która wywołała duży szum na polskim rynku wydawniczym. Czy warto po nią sięgnąć? Zapraszam do przeczytania recenzji nadesłanej do naszej redakcji.

Wzgórze psów – o czym?

Wzgórze psów Jakuba Żulczyka to mroczny thriller i jednocześnie niezwykła i tajemnicza historia rodziny, gdzieś z zimnej mieściny na Warmii i Mazurach. Akcja toczy się wokół bohatera, dramatu rodzinnego i okolicy, gdzie niezwykle często giną ludzie.

Odnalezienie zaginionych niesie ze sobą szereg makabrycznych pytań. W tym właśnie miejscu jedni niszczą drugich: ojcowie synów, przyjaciele przyjaciół i tak dalej w błędnym kole. Autor ukazuje prawdę o polskim losie i dotyka jego metafizycznych znaczeń. To opowieść o krzywdzie i pamięci o niej, która przecież zawsze jest wybiórcza.

Wzgórze psów – wrażenia

Nie potrafiłem się oderwać. Ukazany świat, mimo, że przerażał mnie, jak mało który, to zaczytywałem się godzinami. Zapominałem o bożym świecie. Nieraz ciarki przechodzą człowieka i nieraz zostaje zaatakowany znienacka grozą. Czy jednak jest to rzeczywisty los, jaki czeka każdego Polaka?

Autor, z jednej strony igrając dramaturgią zmusza nas byśmy na chwilę odłożyli czytanie i wzięli oddech, zaś z drugiej przyciąga, jak ćmy do ognia. Zmusza Czytelnika do myślenia i zastanowienia się, czy rzeczywiście nie potrafimy zapomnieć o wyrządzonych nam szkodach.

Żulczyk pozostawia oczywisty brak niedosytu, nie odpowiadając na najważniejsze pytania. Czytając tą książkę zatrzymujemy bieg codziennego pędu i niechętnie sięgamy po następną, wiedząc, że wcale nie musi być tak dobra. Spożytkowałem więc trochę czasu zanim uporałem się z demonami tej pozycji i zasiadłem do kolejnego dzieła. Najważniejsze pytanie pozostanie bez odpowiedzi:

„Czy mogę wrócić do tego, co było zanim sięgnąłem po ‚Wzgórze psów’? Czy świat wciąż pozostanie taki dramatyczny?”

Nie jest to lektura dla każdego, choć wszyscy powinni się z nią zapoznać. W mojej głowie już chyba na zawsze pozostanie pies, który szczeka, a każdym szczeknięciem przywołuje do życia kolejnego szczekającego psa. Lektura „Wzgórza psów” potrafi zmienić pogląd na rzeczywistość, dając przy tym sporą dozę adrenaliny i dramaturgii, jakich zdecydowanie oczekuje się od thrillera tej klasy.

Fragment książki:

Gdzieś nieopodal zaczyna szczekać pies. Po chwili dołącza do niego jeszcze jeden, jakby stojący na wzgórzu. I jeszcze jeden, i jeszcze jeden. (…) Otacza nas cała armia psów, cały pierścień, korowód. Nie widać ich, ale słychać je tak, że prawie wchodzą mi do głowy. Za parę chwil w mojej głowie będą mieszkać już tylko psy. Jakby każde szczeknięcie rodziło kolejnego szczekającego psa i tak w kółko. Schowane w lesie, niewidoczne, ukryte w ciemności wyją w powietrze.

Podsumowanie

Podsumowując, zdecydowanie warto sięgnąć po tę lekturę, gdy ma się niezszargane nerwy. Książka jest bardzo wciągająca, dobrze się ja czyta. Jakub Żulczyk nie jest debiutantem i pokazuje w tym utworze pełnię swoich możliwości, tzn. wciągający styl, umiejętny język i niezachwiany warsztat. Zdecydowanie nie przeczytam ponownie, ale książka na pewno trafi na moją półkę, gdzie będzie czekać na kolejnego amatora, który myśli, że wcale niczego się nie boi.

Recenzja została nadesłana przez Gosława Zdrojewskiego.

Zainteresowała Was twórczość Jakuba Żulczyka? Zachęcamy do zapoznania się z innymi powieściami jego autorstwa, w szczególności polecamy głośną powieść Ślepnąc od świateł. Wszystkie znajdziecie tutaj.

 

Ocena
  • 10/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 10/10
  • 10/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 10/10
  • 7/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 7/10
  • 9/10
    Czy bohaterowie wzbudzili sympatię? - 9/10
9/10

Fragment recenzji

Nie potrafiłem się oderwać. Ukazany świat, mimo, że przerażał mnie, jak mało który, to zaczytywałem się godzinami. Zapominałem o bożym świecie. Nieraz ciarki przechodzą człowieka i nieraz zostaje zaatakowany znienacka grozą. Czy jednak jest to rzeczywisty los, jaki czeka każdego Polaka?
Autor, z jednej strony igrając dramaturgią zmusza nas byśmy na chwilę odłożyli czytanie i wzięli oddech, zaś z drugiej przyciąga, jak ćmy do ognia. Zmusza Czytelnika do myślenia i zastanowienia się, czy rzeczywiście nie potrafimy zapomnieć o wyrządzonych nam szkodach.

Monika Szatyłowicz