Z niebywałą przyjemnością prezentujemy wywiad z bestsellerową pisarką, Katy Evans, autorką Manwhore’a, który skradł serce niejednej kobiecie. Specjalnie dla Wydawnictwa czytelników w Polsce autorka postanowiła zdradzić pikantne szczegóły procesu tworzenia tej elektryzującej powieści.

Główny bohater Manwhore’a to mężczyzna wyróżniający się niewątpliwie skomplikowaną osobowością. Czy inspirowała się Pani kimś znajomym czy to czysta fikcja?

Katy EvansPierwszy przebłysk inspiracji nastąpił kiedy byłam w podróży do Chicago. Wyobrażałam sobie portal społecznościowy, na którym znalazłabym profil młodego, pełnego klasy milionera. Na zdjęciu byłby otoczony przez półnagie groupies, a liczba jego obserwatorów przekraczałaby milion. Kiedy wróciłam do domu, dalej rozmyślałam o tym facecie. Zaczęłam rysować w głowie jego historię… I w umyśle zaczął rysować się kształt Manwhore’a.

Nazywał się Malcolm Saint i był tajemnicą, którą od zawsze pragnęłam odkryć! Kiedy przysiadłam nad „panem grzesznym” obłędnie się w nim zakochałam i pomyślałam, że wy wszystkie podzielicie moją pasję…

Od momentu, w którym nastał szał na 50 twarzy Greya, rynek wydawniczy zdaje się przepełniony literaturą erotyczną do granic możliwości. Czy w takiej sytuacji trudno się wyróżnić? Dlaczego ten fenomen literatury zmysłów nieprzerwanie trwa?

Sądzę, że miłośniczki romansów w pełni rozumieją i identyfikują się z potęgą ludzkiej miłości. Te wszystkie poświęcenia, których dokonujemy w imię miłości! Ogromna radość, którą czujemy w trakcie. Wewnętrzne przebudzenie dzięki romansom… Zakochiwanie się jest mega-uzależniające, nic nie może się z tym równać. Możliwość identyfikowania się i obserwowania przeżyć naszych wymarzonych bohaterów? Przecież to dar, którym rozpieszczamy się raz po raz.

Girls run the world, jak śpiewa Beyonce. Czy Pani zdaniem literatura erotyczna dla kobiet to kolejny krok w pewnym wyzwoleniu kobiet z konwenansów czy raczej zaspokajanie tęsknot za nieco niesfornym, niegrzecznym rycerzem w ferrari?

Jestem absolutnie zdania, że erotyczna literatura jest wyzwoleniem dla kobiet. Niegrzeczne książki zgłębiają fantazję na niemal każdym poziomie, poruszają tematy tabu i opisują słodkie uniesienia. Pozwalają nam wyrazić śmiało: „Bycie sexy jest dobre! Pożądanie jest dobre! Rozkoszowanie się cudownym seksem jest dobre! Odnajdywanie przyjemności cielesnej jest dobre!”

Dla kogo Pani pisze? Jak wygląda Pani wymarzona czytelniczka? Czym zajmuje się na codzień?

Piszę dla kobiet i dla mężczyzn (!), którzy lubują się w namiętności oraz którzy lubią, kiedy ich partnerzy stają się niezwykle sensualni, ale autentyczni w tym co robią. Piszę dla moich wymarzonych czytelników, czyli realnych ludzi, którzy nie są bez skazy, ale którzy zawsze dążą do tego, żeby być lepszym. Którzy kochają śmiać się, śpiewać, czytać, jeść, spać, uprawiać seks i kochać drugiego człowieka całym sercem.

Gdyby miała Pani obsadzić w filmie role Rachel i Sainta, których aktorów byś wybrała i dlaczego?

ManwhoreOch, byłabym spełniona do końca życia gdybym zobaczyła Rachel i Malcolma na wielkim ekranie! Uwielbiam wyobrażać sobie Scotta Eastwooda, Chrisa Hemswortha albo Henry’ego Cavilla jako Malcolma Sainta. Jeśli chodzi o Rachel widzę ją z twarzą kogoś jednocześnie uroczego i pełnego powera. Emily Blunt albo Jennifer Lawrence… Byłyby genialne w tej roli.

Które postacie tworzy się łatwiej z perspektywy kobiety – pociągającego i tajemniczego mężczyznę czy niebezpiecznie  zakochującą się w nim kobietę?

Lubię tworzyć obie postacie! Zawsze identyfikuję się z moimi bohaterkami, ponieważ z reguły są narratorkami powieści, ale staram się wykreować męskiego protagonistę, który sprawi, że nie będę mogła oderwać się od pisania! Jestem bardzo podekscytowana, że polskie czytelniczki mają okazję do zapoznania się z Malcolmem i Rachel. Mam nadzieję, że ich historia będzie dla Was dziką przyjemnością. Dla mnie jest!

Dziękuję.

Anna Korona