Artykuły

Wywiad z Rajivem Parti, autorem książki “Świadectwo”

Poszukiwanie odpowiedzi na pytania dotykające transcendencji jest naturalnie wpisane w życie człowieka. Nieustanna niepewność popycha nas do poszukiwania sensu egzystencji i rozwiązania odwiecznej tajemnicy – co jest za pozazmysłową granicą, dzielącą życie i śmierć?

ŚwiadectwoOstatnio na rynku wydawniczym ukazała się fascynująca historia, która porusza odwieczny temat życia po życiu. Świadectwo Rajiva Parti to swoisty dowód na istnienie życia pozagrobowego i duchowej transformacji. Książka ta jest poruszającą opowieścią hinduskiego lekarza, który nagle znalazł się na krawędzi życia i śmierci. Podczas niezwykłego przeżycia z pogranicza śmierci (NDE), doktor Rajiv Parti doświadczył prawdy o sobie, swoim bycie i… zaświatach.

Rajiv Parti pochodzi z Indii, ale zarzeka się, że cała jego wiara w bogów hinduskich została zastąpiona niesamowitą wiedzą. Po zaświatach oprowadzali go bowiem… archaniołowie. Pokazali mu jego dotychczasowe życie pod innym kątem, a wzruszony Parti poprosił o jeszcze jedną szansę. Dostał ją. Na łamach książki czytamy również o nieziemskim spotkaniu z… Jezusem, który sprowadził go na ziemię z życiową misją. Obecnym powołaniem doktora jest niesienie światu przesłania – miłość to uniwersalna cnota, która jest najlepszym lekarstwem zranionych dusz i ukojeniem potrzebujących.

Medycznie brzmiące słowa “śmierć kliniczna” nie oddają boskiego wymiaru i głębi takiego przeżycia. Fragment książki mówi:

Na końcu tunelu ujrzałem Światło. Było jasne i mocne jak tysiąc słońc, ale też przyjemne i ciepłe jak latarnia prowadząca mnie do nirwany. Podążyłem w jego kierunku, lekki jak astronauta w stanie nieważkości, krążący wzdłuż zewnętrznej części statku kosmicznego. Na końcu tunelu panowała wręcz niezwykła jasność, ale nie dbałem o to. Było w niej coś przyciągającego – jakaś tajemnica lub może magnetyzm czystej i prawdziwej miłości. Nie obawiałem się Światła. Przeciwnie, byłem podekscytowany i gotowy na te wszystkie dobre rzeczy, o których wiedziałem, że kryją się w głębi jego jasności.

Z przyjemnością przedstawiamy fragmenty wywiadu z Rajivem Parti, przeprowadzonego na popularnym kanale z serwisu YouTube, Well.org.

Witamy w programie, doktorze.

Dziękuję za zaproszenie.

Jestem szalenie zaintrygowany kwestią poruszoną w pana książce. Dziwne, bo często ludzie unikają tego tematu, nie chcą słyszeć o takich doświadczeniach – wypierają je. Jest pan naukowcem i lekarzem. Całe życie bazował pan na faktach medycznych, aż w końcu doświadczył pan takiej chwili, że nie może pan definiować przeżycia śmierci surową wiedzą i nauką.

Jasne. Powiem szczerze, że przed tym doświadczeniem odnosiłem spore sukcesy, jeżeli używamy nowoczesnej definicji tego słowa. Byłem szefem anestezjologii w szanowanym szpitalu. Kiedyś miałem pacjentkę, która doświadczyła śmierci klinicznej. Naprawdę, była dosłownie… martwa przez bardzo długi czas. Kobieta opowiadała mi później czego doświadczyła i… szczerze, byłem w szoku. Wiedziałem, że to nie kwestia jej uszkodzonego mózgu, bo wszystko z nim było w porządku. Jednak później proza życia dała o sobie znać, zignorowałem tę opowieść i przestałem przywiązywać do niej wagę. Za to kilka lat później zdarzyło się to mnie… To całkowicie zmieniło moje życie. Okazało się, że mam raka. Mimo leczenia, cierpiałem wiele lat. Kiedy doszło do operacji, wdała się infekcja. Było to w okresie świątecznym 2010 roku… I wówczas… W trakcie operacji poczułem, że szybuję około 3 metrów nad ziemią. Widziałem siebie w łóżku… Byłem oszołomiony. Myślałem, że byłem pod tak silnym działaniem leków. Ale wówczas wkroczyłem na inną ścieżkę…

Teraz na pewno patrzy pan inaczej na tamtą pacjentkę. Co było dalej?

Znalazłem się na nietypowym szlaku… Na początku byłem w Indiach… Rozmawiałem z moimi zmarłymi bliskimi – m.in. z mamą. Później czułem przerażający smutek, szukałem wsparcia. I na pomoc przyszedł mi… ojciec, który zmarł 30 lat temu. Za życia miałem ogromnie skomplikowaną relację z tatą. Jednocześnie go kochałem i nienawidziłem. Ale w zaświatach przeprowadził mnie do pewnego tunelu. I rzekł do mnie: Synu… Miej wolną świadomość, a Bóg się o ciebie zatroszczy. W tunelu widziałem archaniołów – Michała i Rafaela. To oni przeprowadzili mnie przez tunel…

Skąd pan wiedział jak się nazywali?

Powiedzieli mi. Michał to archanioł siły i prawdy, a Rafael uleczenia i pomocy. Spełnili swoje powołanie i przeprowadzili mnie w kierunku światła… Wyglądało to nieziemsko – tysiąc słońc świeciło jednocześnie…

Szalenie intrygujące jest to, że słyszymy to bardzo często… Dużo ludzi mówi o tunelu, spotkaniu z aniołami, mentorem… To niesamowite, że te doświadczenia są tak podobne!

Oczywiście. To coś znaczy. A ja? Zostałem sprowadzony na ziemię, ale zmieniłem swoje życie całkowicie. Moja egzystencja i jej sens nabrały nowego znaczenia. Odkąd wróciłem, leczę nie ciała, a dusze. (…)

Więc pan umarł. Dosłownie. Został pan przetransformowany w innego człowieka. To odrodzenie. Śmierć miała miejsce. Miał pan tu inną misję do spełnienia.

Tak, teraz leczę ludzi moją energią… Nie wróciłem do tradycyjnej medycyny.

Ma pan nową wizję na świata?

Moim celem jest pokazanie przesłania: Obudź się! Wcale nie musimy przechodzić śmierci klinicznej, żeby naprawdę się obudzić…

Powyżej przedstawione są tylko fragmenty ponad półgodzinnego wywiadu.

Całość wywiadu z autorem książki “Świadectwo” można obejrzeć poniżej:

Tagiwywiad
Anna Korona