Wihajster - recenzja nowej książki Michała Rusinka

Książka dla dzieci, która podejmuje temat językoznawczy? Wihajster Michała Rusinka – wystarczy spojrzeć na nazwisko autora i już wiadomo, że warto po nią sięgnąć.Wihajster - recenzja nowej książki Michała Rusinka

Jeżeli szukacie ciekawej książki dla dzieci, to na pewno wiecie, że są „książki” i „książki”. Jedne warto podsunąć dziecku, a inne lepiej ominąć z daleka. To dotyczy zarówno książek fabularnych, jak i tych z zacięciem popularnonaukowym. Przy Wihajstrze warto się zatrzymać.

Wihajster – recenzja nowej książki Michała Rusinka

Przy recenzji wypada napisać kilka słów o bohaterach, prawa? W nowej książce Michała Rusinka w roli głównej występuje bohater… zbiorowy. To bohater dość bliski młodszym i starszym czytelnikom. Spotykają go codziennie i mimo tego, że wydaje się tak swojski… jak bigos, to tak naprawdę niewiele o nim wiemy.

Dla dzieci o języku. Przyjrzyjmy się słowom-wędrowniczkom

Michał Rusinek bierze na warsztat język, a dokładniej wyrazy zapożyczone z innych języków. Nawet słówko bigos, które przytoczyłam wcześniej, przywędrowało do nas najprawdopodobniej z Niemiec — wiedzieliście? A miejsce akcji? Wyrazy zapożyczone mieszkają w naszych domach, miastach, wsiach, kuchniach, łazienkach…

Wihajster Michała Rusinka

źródło: zdjęcie własne

Wihajster to taki przedmiot, którego nazwy akurat zapomnieliśmy. Mruczymy wtedy pod nosem: „Jaj on się nazywa?”. Nasi sąsiedzi zza zachodniej granicy też czasamu zapominają słów i wtedy mruczą po niemiecku: Wie heiβt er?. I właśnie to niemieckie pytanie język polski sobie pożyczył, połączył wszystkie trzy składające się na nie słowa i zrobił z nich jedno: „wihajster”. Bardzo przydatne!

Wihajster to taka kolorowa książka-słownik. Z jednej strony jest zabawna, z drugiej zaskakująca. Zabawne są ilustracje, żarty językowe. Zaskakująca jest wiedza, którą jako czytelnicy zyskujemy z każdą stroną.

Skierowanie uwagi dzieci na język

Podoba mi się, że autor skupia uwagę młodszych odbiorców na języku. Ten jest w nas zakorzeniony tak silnie, że często posługujemy się nim bezrefleksyjnie. Refleksja pojawia się, dopiero gdy zaczynamy się zastanawiać, jak coś poprawnie zapisać. A przecież język to stworzenie dużo bardziej złożone niż zasady poprawnej pisowni.

Celowo napisałam stworzenie, bo język jest żywy. Cały czas ewoluuje i się zmienia. Słowa wędrują między nacjami i zapuszczają korzenie tam, gdzie im na to pozwolimy lub tam, gdzie są potrzebne, by coś nazwać. Wtedy żyją dalej, zmieniają się, dostosowują do danego języka, przyjmują formę bliższą jego zasadom i milszą użytkownikom. Myślę, że dla dzieci to atrakcyjna ciekawostka.

Wihajster Michała Rusinka

źródło: zdjęcie własne

Książka pełna pięknych ilustracji

Tu warto zaznaczyć, że treść książki była konsultowana z dr hab. Izabelą Winiarską-Górską. Więc jako rodzice możemy mieść pewność, że podsuwamy swoim dzieciom dawkę rzetelnej, językowej wiedzy. Do tego na końcu książki dostajemy Indeks wyrazów zapożyczonych oraz Indeks polonizmów.

Duży plus za ilustracje! Ich autorką jest Joanna Rusinek. Są wyraźne, kolorowe i — nie jestem specjalistką w ocenianiu grafik, więc napiszę oględnie — śliczne. Dzięki nim książka przyciągnie uwagę już nawet przedszkolaków.

Czytanie Wihajstra z przedszkolakami ma jeszcze jedną zaletę — pomożemy im powiększyć zasób słownictwa. Na pewno przyswoją sobie np. tytułowego wihajstra.

Nową książkę Michała Rusinka pt. Wihajster możecie znaleźć w tym miejscu.

Ocena Anety
  • 10/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 10/10
  • 10/10
    Czy książka spodoba się dzieciom? - 10/10
  • 10/10
    Czy to wartościowa książka dla dzieci? - 10/10
10/10

Fragment recenzji

Słowa wędrują między nacjami i zapuszczają korzenie tam, gdzie im na to pozwolimy lub tam, gdzie są potrzebne, by coś nazwać. Wtedy żyją dalej, zmieniają się, dostosowują do danego języka, przyjmują formę bliższą jego zasadom i milszą użytkownikom. Myślę, że dla dzieci to atrakcyjna ciekawostka.

Sending
User Review
0/10 (0 votes)
Aneta Świderska