ErotykiRecenzje

Ten dzień Blanka Lipińska – recenzja książki

Ten dzień

Ten dzień Blanki Lipińskiej to książka, która została stworzona, by zarabiać pieniądze. Niby wszyscy o tym wiedzą, a nieprzychylne recenzje tylko podbijają popularność erotyku. I w sumie nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że ta powieść przedstawia dosyć niesprawiedliwy obraz świata. Dlaczego? Już śpieszę z wyjaśnieniami.

Piękne dziewczyny i groźni gangsterzy

Dla niewtajemniczonych powiem na początku, że Ten dzień jest kontynuacją 365 dni – bestsellerowego erotyku Blanki Lipińskiej, który został nazwany przez wydawców mieszanką 50 twarzy Greya i Ojca chrzestnego. Jak łatwo można się domyślać, jest tu dużo wyuzdanego seksu, trochę perwersyjnej lub całkiem realnej przemocy, piękne dziewczyny i groźni, sycylijscy (bo przecież nie Polscy) mafiozi.

Głównymi bohaterami są gangster Massimo, nazywany też z włoska donem, Laura – porwana przez niego dziewczyna oraz jej przyjaciółka, Olga. Laura i Massimo, pomimo trudnych początków znajomości, biorą w końcu krótko wyczekiwany ślub i spodziewają się dziecka. To nie przeszkadza im jednak w kontynuowaniu spełniania swoich erotycznych fantazji, w myśl zasady, że “lubię, jak mnie trochę boli”. I okej – skoro  literacki lekarz nie widzi przeciwwskazań, nie będziemy się czepiać.

Wystarczy, że jesteś dobra w łóżku…

Jeśli chodzi o erotyczną warstwę książki – nie mam żadnych zastrzeżeń. Rozumiem ideę mówienia o wolności seksualnej, 50 twarzy Greya i jego następcy przetarli w tym temacie szlaki i w sumie nie ma się nad czym rozwodzić. Jest ostro i wyuzdanie, ale czy odkrywczo? Nie powiedziałabym. To nie zmienia jednak faktu, że książka spełnia wszystkie standardy i wymogi literatury erotycznej i w niczym nie odstaje od swoich zachodnich sióstr.

To co mi się więc nie podoba? Ano cała otoczka i zaplecze tej powieści. Kobiety w twórczości Blanki Lipińskiej są jedynie pięknymi dodatkami do mężczyzn. Sama główna bohaterka wielokrotnie skarży się, że nie lubi być “bransoletką” swojego męża. A jednak jest nią non stop i godzi się na swój los bez większych zastrzeżeń. Laurze i Oldze brakuje jakichkolwiek ambicji, jedyne, czym się zajmują to zakupy, picie alkoholu i seks ze swoimi partnerami. Długo szukałam w nich chociaż cienia inicjatywy, refleksji nad życiem czy chęci samorealizacji. Niestety – takowych brak.

Jaki obraz kobiet wyłania się z książki Ten dzień? Przede wszystkim podporządkowanych, wyzwolonych jedynie w sferze seksualnej, pozwalających na bycie poniżaną, doświadczających ciągłej kontroli i zakamuflowanych form przemocy, również fizycznej. Jakby ktoś miał wątpliwości – to nie, nie skarżą się na swoje położenie, karty kredytowe i prezenty w postaci domów i samochodów działają niezwykle skutecznie.

Mafia nie jest śmieszna

I tu przechodzimy do drugiego wątku, który mną wstrząsnął. Mianowicie temat mafii. Pomijając fakt, że przez większą część książki nie ma o niej praktycznie mowy (poza tym, że Massimo często ubiera ciemny garnitur i jedzie załatwiać swoje sprawy), to samo jej przedstawienie woła o jakąkolwiek refleksję nad istotą tematu. Moim zdaniem nie można czynić ze świata przestępczego ekscytującego wątku i sprzedawać go potem młodym dziewczynom jako prawdy na temat funkcjonowania w tej rzeczywistości.

Dla przypomnienia – mafia to zabijanie ludzi. Całkiem realne porwania, rozbijanie rodzin, handel narkotykami, stręczycielstwo. To świat pełen przemocy, okrutności wobec kobiet i dzieci. Nikt nie da ci taryfy ulgowej, nie daruje życia i nie porwie na Wyspy Kanaryjskie, a potem pójdziecie sobie na plażę (co przydarzyło się głównej bohaterce). Takie podejście do sprawy jest przerażające i mimo że końcówka książki zmienia trochę wymowę tego wątku, to niesmak pozostaje. Bycie żoną gangstera, pomimo możliwości kupienia sobie trzech par długich kozaków od Givenchy, nie jest sielanką.

Ten dzień – dlaczego właściwie się czepiam?

Dlaczego chcę walczyć o chociaż trochę realizmu w książce, która została stworzona wyłącznie, żeby przynosić ludziom rozrywkę? Ano dlatego, że jej odbiorcami zapewne będą młode dziewczyny. Fajnie, że ktoś pokaże im, że seks jest przyjemny i można go urozmaicać na różne sposoby. Niefajne jest natomiast to, że po przeczytaniu tej książki zostają z komunikatem: wystarczy, że jesteś piękna i dobra w łóżku, wystarczy, że znajdziesz dzianego faceta, wystarczy, że z pokorą przyjmiesz jego wybuchowy charakter…. Smutne  to.

Książkę Ten dzień Blanki Lipińskiej kupisz tutaj >>

Ocena Malwiny
  • 4/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 4/10
  • 5/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 5/10
  • 4/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 4/10
  • 3/10
    Czy bohaterowie wzbudzili sympatię? - 3/10
  • 6/10
    Czy sceny miłosne były ekscytujące? - 6/10
4.4/10
Malwina Pietrewicz