Tego ci nie powiedziałam

Tego ci nie powiedziałam to książka autorstwa Kelly Rimmer, opublikowana nakładem wydawnictwa Znak Horyzont. Możecie sobie pomyśleć, że to kolejna powieść o czasach wojny, więc czy warto sięgać po tę dość obszerną, bo liczącą ponad czterysta stron (i to drobnym drukiem) książkę? Poniżej nakreślę parę słów, które być może pomogą Wam podjąć decyzję.

Tego ci nie powiedziałam – wprowadzenie

Główne bohaterki tej książki to Alice i Alina. Ich losy dzieli kilkadziesiąt lat i tyleż samo tysięcy kilometrów. Alice bowiem mieszka obecnie z rodziną w Stanach Zjednoczonych. Z kolei historia Aliny dzieje się w Polsce w czasach II wojny światowej. Obie opowiadają o sobie naprzemiennie, każda po rozdziale, dwóch. Alice wychowuje dzieci, a nie jest to łatwe zadanie, bo syn ma autyzm, a córka z kolei jest geniuszem. Jej pochodząca z Polski babcia, Hanna, pomaga jej jak może, ale niestety – na skutek wylewu nie może porozumiewać się z otoczeniem. W szpitalu prosi swoją wnuczkę o coś z pozoru niemożliwego. Chce, by udała się ona do Polski i znalazła jej ukochanego.

Alina z kolei musi radzić z wyjazdem narzeczonego, Tomasza. Nie jest to łatwe, gdyż akurat wybucha wojna. Niespełna szesnastoletnia dziewczyna z dnia na dzień musi dorosnąć i zadbać o najbliższych. Ale czy ktoś zadba o nią? I co ją łączy z Hanną i jej wnuczką Alice?

Tego ci nie powiedziałam – recenzja książki

Jak już wspomniałam, akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach czasowych. Autorka z łatwością wprowadza w nie czytelników. Jeśli chodzi o bohaterki, to muszę przyznać, że Alice działała mi na nerwy postawą trochę ofiary, na zasadzie „nikt mi nie pomaga”, jednocześnie nie dając bliskim na to szansy, bo i tak sobie nie poradzą.

Okrutnie się obawiałam, czy nie będzie to ckliwa historia miłosna z wojną w tle. Nie była. Owszem, to właśnie miłość jest osią napędową tej książki, ale kilka jej odcieni. Jest o tajemnicy, która wychodzi na jaw dopiero po kilkudziesięciu latach.

Okazuje się również, że autorka czerpała do niej inspirację z historii swoich przodków. To czuć. Czuć, że przygotowała się do pracy, zwłaszcza podczas czytania fragmentów poruszających temat bestialstwa wojny.

Muszę przyznać, że całą powieść czyta się przyjemnie. Bardzo dobrze poprowadzona narracja, wiele wątków rozsupłujących się w miarę przekładania stron. Warto z nią spędzić kilka wieczorów.

Książkę znajdziecie tutaj.

Moja ocena
  • 7/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 7/10
  • 8/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 8/10
  • 7/10
    Czy książka nadaje się na prezent? - 7/10
7.3/10

Fragment recenzji

Możecie sobie pomyśleć, że to kolejna powieść o czasach wojny, więc czy warto sięgać po tę dość obszerną, bo liczącą ponad czterysta stron (i to drobnym drukiem) książkę? Leżąca w szpitalnym łóżku Hanna prosi swą wnuczkę, by poleciała do jej ojczyzny odnaleźć dawnego ukochanego. Podróż to nie byle jaka, bowiem ze Stanów do Polski. Okrutnie się obawiałam, czy nie będzie to ckliwa historia miłosna z wojną w tle. Nie była. Owszem, to właśnie miłość jest osią napędową tej książki, ale kilka jej odcieni. Jest o tajemnicy, która wychodzi na jaw dopiero po kilkudziesięciu latach.

Anna Podurgiel