Sztuka kochania gorszycielki. Recenzja biografii Michaliny Wisłockiej

Charakterystyczna, charakterna i charyzmatyczna – taki obraz Michaliny Wisłockiej wyniosłam po obejrzeniu głośnego filmu z 2017 roku. Ekranizacja oczywiście rządzi się swoimi prawami i wymaga innego podejścia do przedstawianej historii, w tym obcięcia wielu wątków. Chciałam się przekonać, jaki jest szerszy obraz sportretowanej bohaterki, dlatego gdy pojawiła się okazja przeczytania książki Michalina Wisłocka. Sztuka kochania gorszycielki, na podstawie której rzeczony film powstał, nie wahałam się długo. Przed Wami recenzja biografii Michaliny Wisłockiej autorstwa Violetty Ozminkowski.

Sztuka kochania gorszycielki. Recenzja biografii Michaliny Wisłockiej

Michalina Wisłocka. Sztuka kochania gorszycielki – recenzja

Życie jest jak głupia małpa, rzeczy śmieszne i strasznie smutne mieszają się razem i nie sposób je rozdzielić.*

Michalina Wisłocka była lekarką, ginekolożką, seksuolożką i edukatorką, autorką wielu broszur i poradników na temat seksu, antykoncepcji i macierzyństwa, w tym najsłynniejszej w jej dorobku Sztuki kochania.

Historia Wisłockiej to materiał na film – nic dziwnego, że powstała ekranizacja biografii. W książce Violetty Ozminkowski znajdziemy istny rollercoaster – z jednej strony wysokie wzloty, z drugiej bolesne upadki tytułowej „gorszycielki”. Skandale, którymi szokowała, mozolne trudy codzienności, a także jej wrażliwe i mocno poranione oblicze. Uzupełnieniem biografii są fragmenty pamiętników oraz listów, a także fotografie.

Czytamy o młodości Michaliny, która upłynęła pod znakiem szaleńczej miłości do męża Stanisława. O trudnym czasie wojny i chudych lat powojennych. O zakończonym rozwodem trójkącie miłosnym, w którym Michalina żyła z mężem i najlepszą przyjaciółką, wychowując w nim dwoje dzieci, rzekome bliźnięta (przy czym naprawdę była matką tylko jednego z nich).

Śledzimy niezłomny upór Wisłockiej, która mimo wszelkiego rodzaju przeciwności losu (trudności materialnych, słabego zdrowia, kryzysów osobistych) nieustannie pięła się w górę po szczeblach kariery naukowej, pomagając przede wszystkim – lecz nie tylko – swoim licznym pacjentkom. Podążamy tropem jej wyboistych związków i uczuciowych rozterek. Wreszcie czytamy o ostatnich latach jej życia, w których wciąż zachowała charakterystyczne poczucie humoru i zadziorne, powiedziałabym, nastawienie do świata.

Tytaniczna praca i wieczna poniewierka

Teraz moja praca. To ciężki kawałek chleba. Profesor Soszka jest strasznie wymagający, zaczęłam pisać moje nieszczęsne rzęsistkowe Waterloo. Wnioski wychodzą bardzo ciekawe. Bo usłyszałam przypadkiem, jak profesor chwalił moją pracę, ale ja słyszę tylko krytyki. Że babski styl, że najgorzej, jak się baby biorą do nauki, że moja głupota jest zastraszająca, że jak ktoś jest analfabetą i nie czyta literatury naukowej, to niech się nie bierze do prac naukowych. Przepisałam już pracę pięć razy i po każdej korekcie usłyszałam, że wszystko jest do dupy.*

Przytoczony przeze mnie fragment to chyba najlepsza ilustracja traktowania, z jakim Wisłocka mierzyła się w drodze na szczyt kariery zawodowej. Choć miała wielu kolegów po fachu, nieraz musiała stawić czoła niesprawiedliwej i uprzedzonej ocenie swoich przełożonych. Jej niezłomność i silna wola wzbudziły mój szczery podziw, a czasami nawet niedowierzanie.

Miłość i…, czyli szewc bez butów chodzi

A te wszystkie najcudniejsze wspomnienia sprzed roku straszą mnie teraz jak upiory. […] dziś złośliwy komar ukąsił mnie w ramię i zasyczał >>sssssssama, zzzzzznów<<. Całymi dniami biegam i chodzę, nie mogę sobie miejsca znaleźć, całe noce nie śpię i gryzę palce z bólu. […] Cierpię jak potępieniec.*

Ile romansów przeżyła Michalina? Trudno zliczyć imiona jej kolejnych partnerów, pojawiające się na stronach biografii. Wisłocka, która doradzała parom, sama zdecydowanie nie miała szczęścia w miłości. Czasem jej wybory i zachowania szczerze mnie zadziwiały. Miałam wrażenie, że czytam o niedoświadczonej, naiwnej wręcz nastolatce, a nie świadomej siebie i swojej seksualności kobiecie.

Sztuka kochania – książka a film

Zdecydowanie zaskoczyła mnie różnica między Wisłocką „filmową” a „biograficzną”. Pierwszą odebrałam jako przebojową, zdecydowaną, bezpośrednią i pewną siebie kobietę. Druga z kolei to w moim odczuciu postać zagubiona, zmęczona, schorowana i nieszczęśliwa. Obie łączy jednak niestrudzone dążenie do wyznaczonego celu.

W książce zdecydowanie o wiele więcej miejsca niż w filmie poświęcono cieniom życia Wisłockiej – ciężkim chorobom, które przeżywała w czasie wojny i lata po niej, miłosnym rozczarowaniom i związanym z nimi bolesnym doświadczeniom. Po poznaniu jej prywatnych przeżyć tym bardziej jestem zdziwiona, że doktor Wisłocka była w stanie z dużymi sukcesami pomagać i doradzać parom czy pacjentkom, które zgłaszały się do jej gabinetu.

Violetta Ozminkowski Michalina Wisłocka. Sztuka kochania gorszycielki

Michalina Wisłocka. Sztuka kochania gorszycielki – podsumowanie recenzji

Sztuka kochania gorszycielki to już druga biografia Violetty Ozminkowski, po którą sięgnęłam (recenzję pierwszej, poświęconej Marii Czubaszek, znajdziecie TUTAJ). Chociaż bardziej podobała mi się poprzednia lektura, uważam, że Sztuka kochania gorszycielki jest interesująca i warta przeczytania.

Trudno powiedzieć, żebym wciągnęła się w tę historię jak w fabułę. Wiele tutaj kręcenia się w kółko, powtarzania przez Michalinę tych samych błędów – ale to przecież „scenariusz” pisany przez samo życie, które często takie właśnie bywa. W pewnym momencie zaczęłam też nieco gubić się w omawianych wątkach, co nie miało miejsca przy poprzedniej lekturze książki Violetty Ozminkowski, mimo że tam autorka również nie zachowała stuprocentowej chronologii wydarzeń.

Biografię polecam szczególnie osobom, które przeczytały lub chcą przeczytać Sztukę kochania Michaliny Wisłockiej. Myślę, że poznanie doświadczeń życiowych autorki tego przełomowego poradnika pozwala spojrzeć na niego z nowej, momentami pewnie zaskakującej perspektywy. 😉

Zrecenzowaną książkę znajdziecie TUTAJ >>

Zobacz także:

*Michalina Wisłocka. Sztuka kochania gorszycielki, Violetta Ozminkowski, Prószyński i S-ka, 2021.

Moja ocena
  • 7/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 7/10
  • 7.5/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 7.5/10
  • 7/10
    Jak oceniam estetykę książki (przejrzystość, szata graficzna, fotografie)? - 7/10
7.2/10

Fragment recenzji

Życie jest jak głupia małpa, rzeczy śmieszne i strasznie smutne mieszają się razem i nie sposób je rozdzielić.*

Michalina Wisłocka była lekarką, ginekolożką, seksuolożką i edukatorką, autorką wielu broszur i poradników na temat seksu, antykoncepcji i macierzyństwa, w tym najsłynniejszej w jej dorobku Sztuki kochania.

Historia Wisłockiej to materiał na film – nic dziwnego, że powstała ekranizacja biografii. W książce Violetty Ozminkowski znajdziemy istny rollercoaster – z jednej strony wysokie wzloty, z drugiej bolesne upadki tytułowej „gorszycielki”. Skandale, którymi szokowała, mozolne trudy codzienności, a także jej wrażliwe i mocno poranione oblicze. Uzupełnieniem biografii są fragmenty pamiętników oraz listów, a także fotografie.

Sending
User Review
0/10 (0 votes)
Katarzyna Stachura