Czy studio filmowe George’a R.R. Martina to rzeczywisty projekt?  Łatwo się teraz domyślić, że konsternacja niektórych fanów serii Pieśń Lodu i Ognia osiągnęła szczyt. Nie dziwiłby nawet fakt, gdyby ktoś ze zwykłej złości odpuścił sobie na jakiś czas oglądanie serialu Gra o Tron. Każdy bowiem zdaje sobie sprawę, że wszelkie dodatkowe projekty brane na głowę przez Martina oznaczają dla niego mniej czasu na pisanie Wichrów Zimy. Tomu, na który z niecierpliwością czekają wszyscy fani.

Studio filmowe George’a R.R. Martina – kilka słów

Stagecoach Foundation – taką nazwę nosi studio, której założycielem rzekomo jest Martin. Jedną z przyczyn jego założenia ma być chęć pobudzenia gospodarki Nowego Meksyku. Jednak w tej sytuacji większość komentatorów, jak i fanów, jest zgodna. Autor powinien skupić się na pisaniu książek. Tej decyzji nie usprawiedliwiał nawet fakt, że miałby być to działalność non-profit. Wokół całej informacji pojawiło się już wiele spekulacji. Najprawdopodobniej dlatego głos postanowił zabrać sam autor. Jak się okazuje, informacje nie są aż tak przytłaczające dla wszystkich zniecierpliwionych i oczekujących na Wichry Zimy.

Martin oświadczył, że Stagecoach to realna inicjatywa, ale powstała już w 1999 roku za sprawą Davida Winingera. I jak się okazuje, nie ma ona nic wspólnego ze studiem filmowym. To po prostu organizacja non-profit, zajmująca się sprowadzaniem produkcji telewizyjnej i filmowej do Santa Fe. Dodał również, że nie zajmuje się jej zarządzaniem, a ten obowiązek spoczywa na barkach Maris X. Jiminez.

Wygląda więc na to, że chociaż część czytelników odetchnie z ulgą. Ale jak sprawa wygląda naprawdę? To wie już tylko Martin. Dla nas najważniejsze jest, by skupił się na ukończeniu szóstego tomu Pieśni Lodu i Ognia.

Wszystkich, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z twórczością Martina, odsyłamy tutaj.

Paulina Roszko