Stąpając po linie David Baldacci - recenzja książki Stąpając po linie

Lubię kryminały. A najbardziej lubię takie, które mnie nie rozczarowują. Jeśli też jesteś fanem tego gatunku, to wiesz, jak wiele plew znajduje się w worku z wartościowym kryminalnym ziarnem. Bywa, że opis wydawcy obiecuje tak wiele, że podczas lektury upadek z wysokości nabudowanych oczekiwań jest naprawdę bolesny. Czasem natomiast skąpy opis książki nie zapowiada nic wielkiego i pozytywne zaskoczenie sięga rozmiarów wybuchu jądrowego. Ostatnio sięgnęłam po Stąpając po linie autorstwa Davida Baldacciego, którego nota wydawnicza ma wydźwięk umiarkowany. Po zakończeniu tej lektury muszę napisać jedno: dlaczego miała tylko 394 strony?!!

Stąpając po linie Sprawdź na TaniaKsiazka.pl >>

Stąpając po linie David Baldacci

Stąpając po linie należy do serii  Ślady zbrodni, czyli zbioru książek, które powinien przeczytać każdy fan kryminałów. Oprócz powieści Davida Baldacciego znajdują się tam również dzieła Jo Nesbo, Ove Logmansbo, Matsa Olssona, Larsa Keplera, Małgorzaty i Michała Kuźmińskich, czy Jeffersona Bassa. Czyli prawdziwej śmietanki twórców opowieści z dreszczykiem.

Witaj w London!

Akcja książki Stąpając po linie rozgrywa się w mieście London. Nie, nie w stolicy Wielkiej Brytanii, a miejscowości położonej w Stanach Zjednoczonych, w stanie Dakota Północna, niedaleko granicy z Kanadą. London to obietnica łatwych, szybko zarobionych, dużych pieniędzy. Miasteczko z kolei jest nieduże, ale rozrasta się w szybkim tempie, rozkwitając z całymi osiedlami domów na kółkach. Szpetne dzielnice przyczep powstają przez napływ przyjezdnych skuszonych mamoną i brak infrastruktury, by wszystkich pomieścić. Tuż obok nich znajdują się ogromne ogrodzone działki z szybami naftowymi i gazowymi, metalowymi zbiornikami i ciężkim sprzętem. Stałym elementem krajobrazu tego miejsca są mężczyźni w kaskach i ognioodpornych pomarańczowych kamizelkach oraz pióropusze ognia spalającego gaz z odwiertów naftowych.

Tajemnicza zbrodnia

London wypełniają zatem nie tylko rdzenni mieszkańcy, ale cała masa obcych, a wśród nich również bezwzględni biznesmeni, podejrzani urzędnicy i religijni outsiderzy. Ta mieszanka sprawia, że w miasteczku zaczynają narastać coraz większe problemy. Napięcie rośnie, gdy dochodzi do brutalnego morderstwa. Ofiara to Irene Cramer, znaleziona w środku głuszy przez mężczyznę tropiącego wilka. Wydaje się, że takim zabójstwem powinna zająć się lokalna policja. Zatem dlaczego wezwano FBI?

Agentami, którym zlecono śledztwo są Amos Decker i Alex Jamson. W toku sprawy okazuje się, że zamordowana nauczycielka ze szkoły we wspólnocie religijnej skrywała tajemnicę – wieczorami towarzyszyła mężczyznom w pokojach hotelowych. Czy była prostytutką? Czy to ten sekret kosztował ją życie? Wkrótce jednak ginie kolejna osoba, której śmierć może być powiązana z pierwszą zbrodnią. Chcąc rozwiązać zagadkę Amos Decker musi skorzystać z niezwykłego narzędzia – swojej pamięci absolutnej, którą zyskał podczas feralnego wypadku lata wcześniej. Jeśli nie zdoła odkryć, kto zabił Irene i powstrzymać psychopatycznego mordercę, może dojść do prawdziwej katastrofy. Śledztwo jest skomplikowane, a znajdująca się na miejscu tajna baza wojskowa rodzi jeszcze więcej pytań. Amos i jego partnerka zyskają jednak nowych, niespodziewanych sojuszników, którzy okażą się być niezwykle pomocni.

Stąpając po linie – wrażenia po lekturze

Ach, co to była za literacka podróż! Prawdziwa jazda bolidem podczas wyścigu Grand Prix Formuły 1. Aż wstyd się przyznać, ale lektura książki Stąpając po linie to było moje pierwsze spotkanie z Davidem Balldaccim. I to nasze małe rendez-vous przyniosło mi masę pozytywnych emocji, zostawiając z poczuciem, że chcę tego pana znacznie częściej widzieć w moich rękach!

Stąpając po linie jest już szóstą częścią perypetii agenta Amosa Deckera. To mistrzowsko napisany i bardzo ciekawie skonstruowany kryminał, który od pierwszych stron rozbudził moją ciekawość do granic, wciągając w misternie uszytą intrygę. Doskonałe tempo akcji sprawiło, że książkę przeczytałam bardzo szybko. Baldacci naszpikował fabułę wieloma wątkami i dużą liczbą relacji międzyludzkich na różnych szczeblach. Z pozoru wyglądające na odrębne historie, poplątane i zagmatwane – w nieoczekiwany sposób łączą się jednak w jedną całość, prowadząc do mordercy.

Stąpając po linie, przyjrzyjmy się bohaterom

Mamy tu również do czynienia z ciekawie skonstruowanymi sylwetkami bohaterów. Już pierwszy z nich Amos Decker intryguje. Ciekawią bowiem nie tylko jego działania mające doprowadzić do rozwiązania sprawy, ale również rys psychologiczny. Amos wraz z przewracanymi kartkami przechodzi delikatną metamorfozę. Twardy, nieczuły i wręcz gburowaty mężczyzna  powoli zaczyna mięknąć, okazując współczucie i delikatność. Przyznaje się do słabości i trudności. I podejmuje ruchy, które miałyby mu pomóc przełamać zakorzenione w nim schematy postępowania, zwłaszcza z ludźmi. Bardzo mi się podoba takie podejście do kreowania postaci w kryminałach. Autor nie tylko daje im do ręki narzędzia i grafik zadań do wykonania, które pomogą rozwiązać zagadkę. Ale czyni ich ludźmi z krwi i kości – przez co pozwala czytelnikowi poznać bohatera tak naprawdę, głębiej.

Każda z pojawiających się w książce postaci jest bardzo „jakaś”. I każda kryje jakąś tajemnicę. Cechują je wielowarstwowe, złożone charaktery, dzięki czemu zapadają w pamięć. Co ciekawe, nie mamy pojęcia czego się po nich spodziewać, czy i jaki jeszcze sekret skrywa oraz bardzo trudno aż do samego końca określić ich intencje. Czy stoją po stronie dobra, czy zła? To sprawia, że książkę Stąpając po linie czyta się naprawdę z wielką przyjemnością, do samego końca. Zwłaszcza jeśli ktoś jest miłośnikiem analizy. Zarówno sytuacji, jak i ludzkich zachowań.

A już sam koniec jest tak zaskakujący, jak śnieg w maju. Wszystkie tajemnice wychodzą na jaw, różnorodność splatanych wątków znajduje swoje proste wyjaśnienie, a Baldacci burzy każdą powstałą podczas czytania hipotezę. Pisarz triumfuje, ponieważ wywiódł czytelnika w pole. I ja na tym polu mogę zostać, bo mam do nadrobienia aż 5 książek z kryminalnej serii o Amosie Deckerze. I biorąc pod uwagę Stapając po linie już się cieszę, ponieważ czeka mnie podróż z mistrzem gatunku.

Egzemplarz książki czeka na Ciebie w tym miejscu.

Powiązane artykuły:

  • 9/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 9/10
  • 9/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 9/10
  • 8/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 8/10
  • 8/10
    Czy bohaterowie wzbudzili sympatię? - 8/10
8.5/10

Summary

Każda z pojawiających się w książce postaci jest bardzo „jakaś”. I każda kryje jakąś tajemnicę. Cechują je wielowarstwowe, złożone charaktery, dzięki czemu zapadają w pamięć. Co ciekawe, nie mamy pojęcia czego się po nich spodziewać, czy i jaki jeszcze sekret skrywa oraz bardzo trudno aż do samego końca określić ich intencje. Czy stoją po stronie dobra, czy zła? To sprawia, że książkę Stąpając po linie czyta się naprawdę z wielką przyjemnością, do samego końca. Zwłaszcza jeśli ktoś jest miłośnikiem analizy. Zarówno sytuacji, jak i ludzkich zachowań.

Urszula Garncarz