Sprzedać książkę po okładce

Sprzedać książkę po okładce

Okładka książki to jedno z podstawowych narzędzi marketingowych. Każda zawarta tam informacja jest aktem perswazji skierowanym w stronę czytelnika. Przekonaj się, jakie chwyty stosują spece od sprzedaży, by wywołać w nas dobrze znane pragnienie zakupów.

Większość klientów wchodzi do księgarni bez jasno sprecyzowanego celu. Czytelnicy lubią przechadzać się między półkami aż dostrzegą na horyzoncie coś interesującego. I tu do akcji wkracza wielka marketingowa machina, której zadaniem jest przyciągnięcie uwagi konsumenta. Dalej idzie już bardzo szybko: jakiś element wzbudza w nas zainteresowanie, czego efektem jest wywołanie pragnienia oraz przeświadczenia o konieczności zakupu. Finał tych działań dokonuje się przy kasie. Wystarczy, że weźmiemy do ręki książkę, zaczniemy przyglądać się jej okładce i już możemy być pewni, że wpadliśmy po uszy, a nasza domowa biblioteczka właśnie powiększa się o nowe pozycje.

Pozytywne opakowanie

Pierwszymi podstawowymi elementami, na które zwracamy uwagę, są wygląd okładki oraz tytuł. Dobrze zaprojektowana, intrygująca grafika to połowa sukcesu. Jeśli jakaś książka staje się bestsellerem, wydawnictwa często na zasadzie dobrych skojarzeń wykorzystują podobne elementy lub kolorystykę. Innym ciekawym chwytem jest wznawianie danego utworu ze zmienioną okładką, która ma szanse zainteresować odbiorców z innej kategorii wiekowej. Kolejnym istotnym składnikiem dobrze sprzedającej się książki jest tytuł. Zaskakująca nazwa stanowi doskonałe narzędzie promocji, ponieważ zachęca klienta do odwrócenia książki i zapoznania się z opisem fabuły. Może to być krótkie przedstawienie bohaterów i ich perypetii lub po prostu mocny fragment książki. Ważną rolę pełni również notka o autorze, innych jego dziełach czy informacje o zdobytych nagrodach. Dużą sympatię wzbudzają fakty z życia prywatnego, najlepiej jeśli zmniejszają one nieco dystans między autorem a czytelnikiem. Tym chwytem posłużyli się wydawcy J. K. Rowling. Historia o samotnej matce, spisującej fragmenty swojej opowieści na serwetkach w taniej kawiarni, miała za zadanie wzruszyć odbiorców. Okazało się bowiem, że Rowling, pomimo tego, że jest pisarką, musi zmagać się z takimi samymi przeciwnościami losu, jak zwykli śmiertelnicy.

Dobre recenzje

Nic tak nie wpływa na zdanie odbiorcy, jak opinia autorytetu –  nieważne jakiego. Może to być inny znany pisarz, aktor, popularna piosenkarka czy dziennikarz opiniotwórczego lub drugorzędnego czasopisma. Porównywanie do znanych książek i autorów podnosi prestiż nowego tytułu. Na okładce „Najgłupszego anioła” Christophera Moore’a można znaleźć aż siedem pozytywnych wycinków z różnych recenzji, np. „Największy satyryk od czasów Jonathana Swifta” („Denver Rocky Mountain News”), „Christopher Moore szybko staje się pisarzem kultowym, zajmując miejsce, na którym ostatnio znajdował się Kurt Vonnegut” („Denver Post”). Czytelnik chętniej sięgnie po książkę, której autor cieszy się dużą popularnością.

Bestsellery i nagrody

Mało który pisarz może poszczycić się chociażby nominacją do literackiego Nobla. Na szczęście informacje o innych nagrodach również mogą wzbudzać pozytywne emocje. Jednak tym, co najbardziej przyciąga uwagę klientów, jest napis „bestseller”. Te dziesięć liter zapewnia tytułowi dużo większą sprzedaż. Czasami, aby rozbudzić wyobraźnię czytelników, wydawcy podają również konkretne liczby. Tak było w przypadku „Pięćdziesięciu twarzy Grey’a”: „ Bestsellerowa powieść, której sprzedaż w Stanach Zjednoczonych sięgnęła 15 milionów już w pierwszych trzech miesiącach”. Taki przekaz niesie za sobą konkretną, ukrytą treść: miliony ludzi nie mogą się mylić, ta książka musi być świetna. Wydawcy stosują też inne chwyty, aby zwiększyć sprzedaż danych tytułów. Dopiski w stylu „Najzabawniejsza amerykańska powieść roku!” czy „Najlepszy debiut młodego pokolenia” są zwykłą reklamą, a nie obiektywną opinią, która ma swoje przełożenie w rzeczywistości. Pragnienia rozbudzają również informacje o kontrowersyjnych treściach zawartych w książce. Hasła „Tylko dla dorosłych” lub „Tylko dla czytelników o mocnych nerwach!” wzbudzają ogromną ciekawość, którą zaspokoić można jedynie dokonując zakupów.

Na co zwracacie uwagę podczas kupowania książek? Dajecie się nabrać na takie marketingowe chwyty?

Pobierz artykuł w wersji pdf >

Malwina Pietrewicz