Roślinny lunchbox dla każdego

Od czasu do czasu w mojej rudej głowie rodzą się pewne pomysły. Czasem bardziej udane, czasem mniej. Pewnego dnia pomyślałam: a może coś zmienić w swoim jadłospisie? Lubię spędzać czas w kuchni, niekiedy jest to czas owocny, niekiedy… no, trochę mniej. 😉 Przeglądałam wiele książek kucharskich w poszukiwaniu po prostu nowych przepisów.

Nie miałam konkretnych wymagań (toleruję gluten – jaka jest Twoja supermoc? 😉 ) W końcu trafiłam na Roślinny lunchbox dla każdego, autorstwa Eryka Wałkowicza. Pan Eryk jest dyplomowanym dietetykiem, ponadto możecie go znać z bloga ervegan.com, którego zaczęłam odwiedzać po zapoznaniu się z książką (drugą w jego dorobku, pierwszą jest Kuchnia roślinna dla każdego).

Roślinny lunchbox dla każdego – recenzja książki

Ze wstępu dowiadujemy się, co to jest lunchbox, czemu służy, jakie płyną z niego korzyści. Ponadto czytamy, co i w jakich proporcjach należy zabrać ze sobą w pudełko. I przede wszystkim – w jakie. Znajdziemy tutaj też przelicznik miar, a także listę bazowych składników, które należałoby mieć w kuchni.

Jak to bywa w książkach kucharskich, mamy podział na typy dań. W tym przypadku jest on wyjątkowo klasyczny: śniadania, obiady, przekąski, desery, napoje, dodatki. Prosto i wygodnie. Sama książka jest pięknie wydana. Na jednej stronie jest przepis, a na drugiej wspaniałe zdjęcie potrawy (wiadomo – najpierw jemy oczami). Ponadto mamy też informacje na temat jej wartości odżywczych i energetycznych.

Roślinny lunchbox dla każdego?

Teraz wreszcie nadszedł moment, bym opowiedziała o wartości użytkowej Roślinnego lunchboxu dla każdego. Jak wspomniałam wcześniej – szukałam po prostu nowości, nie kierowałam się tym, że autor jest weganinem, że przepisy nie mogą zawierać glutenu, laktozy czy tym podobnych. Martwiłam się jednak, że jak to czasem bywa w książkach kucharskich, przepisy będą i kosztowne, i czasochłonne, a produktów będę szukać po całym mieście. I wiecie co – moje obawy zostały rozwiane. Na dobrą sprawę wystarczy kilka bazowych produktów, na przykład zdrowych kasz, warzyw strączkowych, trochę przypraw (ogólnie dostępnych) i rzecz jasna – tytułowego bohatera, czyli roślin, które z powodzeniem można kupić na lokalnym bazarku czy w warzywniaku.

Roślinny lunchbox dla każdego!

Po otwarciu książki uzbroiłam się w masę małych samoprzylepnych karteczek (do zaznaczania interesujących przepisów), notes i długopis (do sporządzenia listy zakupów – no cóż, bywam staroświecka :P). Torba sprawunków przytaszczona do kuchni i ruszamy! Szybka potrawka z czerwonej soczewicy okazała się wyborna! I nie tylko ja tak uważam, tester żyje i ma się dobrze. 😉 Za mną również jaglanka z pomidorkami cherry i rukolą (fantastyczna na śniadanie!), meksykańskie roladki z cukinii i prosta sałatka makaronowa z brokułem. I na tym z pewnością moja przygoda z Roślinnym lunchboxem się nie skończy! Polecam ją Wam gorąco! I nie wykręcicie się brakiem czasu lub talentu do gotowania, bo przepisy są naprawdę łatwe i nie wymagają spędzania wielu godzin w kuchni. Przygotowane potrawy często można schować do lodówki i zjeść później. O ile macie na tyle silną wolę, by oprzeć się spałaszowaniu tych pyszności od razu w całości. 😉

ocena Ani
  • 9/10
    Czy skorzystałam z przepisów zawartych w książce? - 9/10
  • 10/10
    Wizualna ocena książki - 10/10
  • 9/10
    Czy składniki do potraw są łatwo dostępne? - 9/10
  • 10/10
    Czy poleciłabym książkę na prezent? - 10/10
9.5/10

Fragment recenzji

Roślinny lunchbox dla każdego – recenzja. To książka z prostymi, wegańskimi, a przede wszystkim smacznymi przepisami na potrawy, które można zabrać ze sobą. Eryk Wałkowicz wie, co dobre! Nie wykręcicie się brakiem czasu lub talentu do gotowania, bo przepisy są naprawdę łatwe i nie wymagają spędzania wielu godzin w kuchni.

Anna Podurgiel