Recenzje

Recenzja: Ziemiomorze – Ursula K. LeGuin

Ziemiomorze - Ursula K. LeGuin

Ziemiomorze - Ursula K. LeGuin Ziemiomorze – Ursula K. LeGuin

Pojawienie się nowego wydania Ziemiomorza zawierającego cały cykl w jednym tomie stworzyło doskonałą okazję, aby odznaczyć kolejną przeczytaną pozycję z mojej prywatnej listy książek uważanych za klasykę gatunku fantasy. Opasły tom wydany przez wydawnictwo Prószyński i S-ka zawiera sześć książek oraz trzydzieści lat życia autorki – Ursuli K. Le Guin.

Książka prezentuje się imponująco. Dziewięćset czterdzieści dwie strony, maczkiem, zamknięte w doskonałej grubej oprawie to nic innego, jak odpowiedź na skryte modlitwy każdego fana fantasy. Samo przestudiowanie mapki Ziemiomorza znajdującej się po wewnętrznej stronie okładki to nie lada wyzwanie. Trzeba wspomnieć również, że te wydanie wyposażone jest również w zakładkę pasującą do szaty graficznej całości. Taki tam smaczek.

Niestety pomimo swojej prezencji, książkę ciężko mi się czytało właśnie ze względu na gabaryty. Jest to osobista kwestia każdego, może macie jakieś lepsze pozycje i sposoby na opasłe tomy.

Jako, że ciężko byłoby całościowo zrecenzować tę książkę, zrecenzuję każdą część oddzielnie tak, aby każdej poświęcić odpowiednią ilość uwagi i oceny. Na koniec postaram się zebrać wszystkie najważniejsze kwestie do kupy i podsumować.

1. Czarnoksiężnik z Archipelagu. Tłumaczenie : Stanisław Barańczak.

Zaczynamy poznawać Ziemiomorze od niewielkiej wyspy Gont. To właśnie stamtąd wywodzi się niewątpliwie główny bohater całej serii o prawdziwym imieniu Ged lub też znany szerszemu gronu jako Krogulec. To właśnie prawdziwe imiona, nazwy i cała mowa tworzenia która jest zarazem mową smoków pozwala na uprawianie magii, o ile się ma dar.  Jak łatwo się domyślić taki dar otrzymał nasz główny bohater. W tej części towarzyszymy więc Krogulcowi w jego dalekiej drodze do szkoły magii na wyspę Roke oraz jeszcze dalszej do zostania Arcymagiem.

Jest to jedna z ciekawszych części, po tym jak już przyzwyczaimy się do sposobu narracji, który na początku odstrasza. Niewątpliwie część ta, jak i cała seria zainspirowała kolejne pokolenia autorów. Hogwart wydaję się być przeniesioną instytucją z Roke w świat Harrego Pottera.  Rowling zrobiła to na tyle dobrze, że czytając Ziemiomorze, czułem niedosyt jeżeli chodzi o opisy właśnie szkoły magii i panujących tam zwyczajów. Innym przykładem Może być Paolini ze swoim cyklem Dziedzictwo lub Rothfuss z Kronikami Królobójcy, którzy przyjęli bardzo podobny schemat działania i obecności magii w swoich wykreowanych światach.

2. Grobowce Atuanu. Tłumaczenie : Piotr W. Cholewa.

W tej części poznajemy nową bohaterkę, której losy nierozerwalnie związały się z naszym głównym bohaterem a co za tym idzie miały wpływ na całe Ziemiomorze. Przenosimy się do odległego Imperium Kargadu, gdzie Tenar piastowała funkcję najwyższej, „pożartej” kapłanki Boga-Króla. Była odizolowana od świata i musiała mieszkać w kompleksie Miejsca Grobowców Atuanu. Pod ziemią rozciągał się Labirynt, w którym to Tenar spotyka nikogo innego jak Krogulca.

Według mnie jest to zdecydowanie najlepsza część całości. Utrzymana w mrocznym klimacie akcja, dużo opowieści o starych bóstwach, wierzeniach i rytuałach sprawiło, że pochłonąłem ten drobny maczek bardzo szybko i zaostrzyło mój apetyt na więcej.

3. Najdalszy Brzeg. Tłumaczenie : Paulina Braiter.

Coś złego zaczyna dziać się z magią na świecie. Na Roke docierają głosy, że magia zanika w różnych częściach archipelagu. Na wyspę dociera również przodek dawnego rodu królów Ziemiomorza – Arren prosząc o pomoc mistrzów. Ged, który już został Arcymagiem, wraz z Arrenem ruszają w podróż, aby zbadać to dziwne zjawisko. Nie było by dobrego fantasy, gdyby nie czarna magia i zakazane praktyki.

Jak w poprzedniej części, akcja rozgrywała się raczej w jednym miejscu, to w tej przemierzamy Archipelag wzdłuż i wszerz. Daje to nam w końcu dokładniej poznać świat stworzony przez Le Guin. Dowiadujemy się także co nieco o ludach zamieszkujących Ziemiomorze, no i także o tajemniczych smokach.

4. Tehanu. Tłumaczenie : Paulina Braiter.

W czwartej części powracamy do postaci Tenar. Z tym, że jest to już starsza owdowiała kobieta, mająca własne dzieci i miejsce w świecie. Spadła na nią jednak rola opiekunki. Przygarnia skrzywdzoną i poparzoną dziewczynkę pod swoje skrzydła.  Therru, bo takie imię nadała jej Tenar jest dzieckiem bardzo bojaźliwym i aspołecznym. Tenar podjęła się na prawdę trudnego zadania jakim jest opieka nad taką osobą, tym bardziej, że ludzie w koło nie mają w cale dobrych intencji.

Zdecydowanie najcięższa ze wszystkich części. Autorka porusza tutaj takie tematy jak śmierć, przemijanie, cierpienie oraz miłość. Mało dostajemy elementów klasycznego fantasy, bliżej jej do powieści obyczajowej. Fani fantasy mogą być odrobinę zawiedzeni i niestety zanudzeni. Nie oznacza to, że ta część jest słaba, po prostu zwraca uwagę na inne wartości i elementy, co po prostu niektórym może nie przypaść do gustu albo wręcz przeciwnie. Należę do tej pierwszej grupy, muszę przyznać, że ciężko było przebrnąć przez tą część. W nagrodę jednak dostajemy całkiem trzymającą poziom końcówkę.

5. Inny Wiatr. Tłumaczenie : Paulina Braiter.

Najkrótsza z całej powieści i chyba dzięki temu najbardziej konkretna część.  Nie znając poprzednich książek cyklu, Inny Wiatr wydałby się pozycją słabą i bez polotu. Jednak jeżeli rozpatrywać to w kontekście całości, spełnia dobrze swoją rolę. Tak więc Inny Wiatr jest ostatnią częścią powieści. Wszystkie porozrzucane wątki splatają się w jedność i zarazem zakończenie cyklu. Nic dodać, nic ująć.

6. Opowieści z Ziemiomorza. Tłumaczenie : Paulina Braiter.

Jak sama nazwa wskazuje, nie znajdziemy tutaj kontynuacji powieści stworzonej przez Le Guin. Ostatnia część książki zawiera pięć opowiadań, które z powrotem zabierają nas do świata Archipelagu. Wydarzenia w opowiadaniach są umiejscowione w różnym czasie. Ułożone są chronologicznie, co pozwala nam się zorientować, czy miały miejsce przed czy w trakcie powieści. Le Guin jakby odgadła mój niedosyt dotyczący szkoły magii i przedstawiła burzliwą historię powstania szkoły na wyspie Roke. Zawsze to coś.  Inne opowiadania też mogą się podobać i stanowią według mnie idealne dopełnienie całości. Każdy komu podobał się cały cykl powinien być zadowolony z uszczknięcia jeszcze odrobiny opowieści z tego świata, a Ci którym powieść nie przypadła do gustu może zauważą w niej coś więcej i opowieści te wpłynął na inne postrzeganie cyklu.

***

Ursula K. Le Guin stworzyła bardzo misternie zbudowany świat, rządzący się ciekawymi prawami. Nie da się napisać książki idealnej, takiej która podobałaby się bezsprzecznie wszystkim, tak też jest z Ziemiomorzem, które ma swoje lepsze i gorsze momenty, ale w spojrzeniu z góry na całość stanowi mięsisty kęs fantasy.

Zawsze z pewnym dystansem traktuję ostatnio okładkowe porównania autorów i ich dzieł do Tolkiena lub innych podobnie zasłużonych ludzkości pisarzy. W tym przypadku biorąc pod uwagę wpływ na rozwój gatunku, zgadzam się z takim porównaniem w stu procentach, gdyż podejrzewam, że twórczość Le Guin stała się większą lub mniejszą inspiracją kolejnych pokoleń pisarzy. Uważam, że to tylko potwierdza, że ten cykl jest wyjątkowy w swoim gatunku. Kolejnym plusem jest to, że dzięki temu powstają naprawdę dobre tytuły, ba nawet całe cykle.

Opowiadania jako ostatni element książki doskonale dopełniają całość, co czyni tę pozycję obowiązkową dla każdego fana fantasy, pomimo swoich gabarytów i niewygody podczas jej czytania. Pozdrowienia dla “e-bookowców”.