Recenzje

Recenzja nowej książki Nosowskiej Powrót z Bambuko

Recenzja nowej książki Nosowskiej Powrót z Bambuko

Herbata stygnie, zapada zmrok, a pod piórem ciągle nic. Tak mogłabym zacząć tę recenzję. Czy dlatego, że nie mam nic do powiedzenia? Albo książka jest fatalna i szkoda czasu na pisanie o niej? Nic z tych rzeczy! Nosowska porusza wiele ważnych wątków, więc jakiś czas zastanawiałam się, jak ugryźć temat. A do tego jestem fanką jej twórczości – jak tu sprawiedliwie i na chłodno ocenić swoją idolkę? Wreszcie jednak nadszedł ten moment: wychodzę z Bambuko! Przed Wami recenzja nowej książki Nosowskiej — Powrót z Bambuko.

Recenzja nowej książki Nosowskiej Powrót z Bambuko

Recenzja nowej książki Nosowskiej – gdzie leży Bambuko?

Nosowska już na pierwszych stronach kreśli mapę życiowych doświadczeń:

Ja wyobrażam sobie, że Bambuko to kraina, która rozpościera się poniżej Krainy Przytomości. Spadamy do Bambuko, a konkretnie jesteśmy strącani, przez specjalizujące się w strącaniu do Bambuko jednostki typu rodzina, znajomi lub twory systemowe, takie jak szkoła, Kościół, państwo.

Żadna z osób wysłanych do Bambuko nie czuje się tam dobrze na dłuższą metę. Istnieje jednak droga ucieczki – trzeba wspiąć się Schodami Olśnień z powrotem do Krainy Przytomności. W Powrocie z Bambuko Nosowska opisuje swoją mozolną drogę dochodzenia do siebie.

Każdy z felietonów zebranych w książce to zapis przemyśleń, spostrzeżeń i wniosków, do których, pokonując stopień za stopniem, doszła autorka. Nosowska nie stawia się w roli żadnego „kołcza” czy wszechwiedzącego guru (czytałam takie opinie w recenzjach w sieci, ale z całą pewnością się z nimi nie zgadzam). Nie formułuje jedynie słusznych prawd oświeconych i nie daje gotowych recept na życie. Ze Schodami Olśnień jest bowiem tak, że każdy musi przejść je sam. A Nosowska po prostu dzieli się swoimi doświadczeniami w pokonywaniu kolejnych stopni.

Katarzyna Nosowska Powrót z Bambuko

Zdjęcie własne

Co ludzie powiedzą? 

Na scenie uwielbiana od lat, popularna wokalistka, poza sceną – niezwykle wrażliwa, niepewna i poszukująca siebie kobieta: córka, matka i żona. Nosowska w wielu fragmentach Powrotu z Bambuko prowadzi nas za kulisy swojego życia i dzieli się bardzo prywatnymi szczegółami.

Mogłoby się wydawać, że dla popularnej osoby takie odsłonięcie kart to jak bramka samobójcza: pożywka dla portali plotkarskich, zniechęcenie części słuchaczy lub znajomych z branży spowodowane dobitną szczerością. Nosowska doszła jednak do takiego punktu, w którym ona sama dyktuje warunki w swoim życiu i zachęca czytelników do podążenia jej śladem:

Ludzie zawsze powiedzą to, co chcą powiedzieć, bez względu na to, co zrobimy. Dlaczego im nie pozwolić? Dlaczego nadawać rangę ich słowom? Wszyscy przecież umrzemy. Mało tego: możemy umrzeć w jednej chwili, bez ostrzeżenia. Czy nie fajnie byłoby przeżyć czas, jaki mamy, zgodnie z własnoręcznie napisanym – bez cenzury, ale też autocenzury – scenariuszem?

Katarzyna Nosowska Powrót z Bambuko

Zdjęcie własne

Dziecko z fotografii

Temat dzieciństwa i tego, jaki ogromny wpływ ma ono na całe nasze życie, często pojawia się w książce. Nosowska rzuca ostre światło na pokoleniową sztafetę, w której dorosłym automatycznie, jakby domyślnie przypisywana jest ranga autorytetów. Bez ubarwiaczy opisuje to, jak starsi temperowali jej indywidualność, swobodę i poczucie własnej wartości. Opowieść o pierwszej komunii czy marzeniach o dołączeniu do lokalnego zespołu tanecznego mocno złapały mnie za serce.

Nosowska proponuje czytelnikom pewnego rodzaju ćwiczenie, które ma ułatwić odnalezienie w sobie tłumionego przez lata głosu wewnętrznego dziecka. Polega ono na przyjrzeniu się swojej fotografii z dzieciństwa, aby obudzić w sobie dawne emocje. To właśnie te emocje mają umożliwić przebicie się przez nadbudowane warstwy utartych schematów i odkrycie swojego właściwego ja. Sprawdziłam na sobie, polecam Wam ten eksperyment – może nie wywróci Waszego życia do góry nogami, ale pozwoli spojrzeć na siebie inaczej.

Recenzja nowej książki Nosowskiej Powrót z Bambuko

W czasie lektury miałam wrażenie, jakbym oglądała instagramowe filmiki Nosowskiej – w felietonach zdecydowanie można odczuć charakter autorki. Choć książka jest napisana świetnym językiem, ma wątki humorystyczne i w ogólnym rozrachunku dodaje otuchy, ze względu na wagę niektórych tematów nie powiedziałabym, że czyta się ją lekko. A już na pewno nie połknęłabym jej na raz – zalecam dawkowanie codzienne, w mniejszych porcjach, aby zdążyć przetrawić przeczytane teksty.

Nie ukrywam, że jestem fanką poczucia humoru, intelektu i lekkości językowej Nosowskiej. Stąd moja ocena książki może nie być do końca sprawiedliwa – starałam się, ale cóż, opinie rządzą się własnymi prawami! 😉

Wiem jednak, że nie jestem jedyną osobą, której lektura Powrotu z Bambuko dostarczyła materiału do przemyśleń czy impulsu do zmian. Dlatego z czystym sumieniem polecam Wam ją do przeczytania. Nawet jeśli nie zgadzacie się z opiniami Nosowskiej, nie macie podobnych do niej doświadczeń – ta książka pozwala złapać dystans. A gdy mamy dystans do siebie i świata, trudniej nas zapędzić w to nieszczęsne Bambuko!

Wszystkim, którzy brzmią jak znani mi dorośli i każą usiąść na karnego jeża za to, że żyję, jak chcę, mówię serdeczne: Bez jaj.

W bogactwie i biedzie, w zdrowiu i chorobie ślubuję sobie miłość, wierność i uczciwość własną. Dołączajcie.

PS Powrót z Bambuko znajdziecie TUTAJ!

Zobacz także:

Moja ocena
  • 10/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 10/10
  • 10/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 10/10
  • 10/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 10/10
10/10

Fragment recenzji

Każdy z felietonów zebranych książce to zapis przemyśleń, spostrzeżeń i wniosków, do których, pokonując stopień za stopniem, doszła autorka. Nosowska nie stawia się w roli żadnego „kołcza” czy wszechwiedzącego guru (czytałam takie opinie w recenzjach w sieci, ale z całą pewnością się z nimi nie zgadzam). Nie formułuje jedynie słusznych prawd oświeconych i nie daje gotowych recept na życie. Ze Schodami Olśnień jest bowiem tak, że każdy musi przejść je sam. A Nosowska po prostu dzieli się swoimi doświadczeniami w pokonywaniu kolejnych stopni.

Sending
User Review
0/10 (0 votes)
Katarzyna Stachura