Kryminał i sensacjaRecenzje

Recenzja książki Zimny strach – kontynuacja Dziewczyny bez skóry

Zimny strach

Hej, hej! Dziś przed Wami recenzja książki Zimny strach, czyli kontynuacji światowego bestsellera pt. Dziewczyna bez skóry. Pierwszą część zakupiłam sama, zaintrygowana opisem książki, kiedy szykowałam jej zapowiedź. Lubię mroźne klimaty, chociaż kryminały to nie do końca moja bajka. Jednak wcale się nie zawiodłam. Grenlandia i jej niedostępność oraz swojego rodzaju egzotyczność sprawiły, że powieść czytało się naprawdę przyjemnie. Ponadto sama historia stworzona przez Madsa Pedera Nordbo okazała się niezwykle intrygująca i wciągająca. No i ogromny plus za niezwykłe ciekawostki o tym mroźnym miejscu i życiu, jakie wiodą tam ludzie. Książka była tak dobra, że poleciłam ją również narzeczonemu. A właściwie wywarłam niezłą presję, żeby po nią sięgnął, bo byłam nią tak oczarowana. Ale to dotyczy pierwszej części. Skupmy się więc na kontynuacji, czyli Zimnym strachu.

Recenzja książki Zimny strach – wysokie oczekiwania i spora niecierpliwość

Kiedy tylko pojawiła się szansa, aby przygarnąć tę powieść na recenzję, od razu skorzystałam. Z dużą niecierpliwością oczekiwałam na to, aż książka wyląduje w moich rękach. Chociaż nie do końca byłam pewna, co takiego jeszcze można dopowiedzieć w tej historii. To znaczy, było kilka wątków, które wymagały wyjaśnienia. Ale czy to materiał na drugą książkę, a teraz jak się okazuje, jeszcze trzecią? Niekoniecznie. Jestem świeżo po skończonej lekturze i napiszę szczerze. Mocno się zawiodłam i rozczarowałam. I jestem zła! Trudno mi uwierzyć, że po pierwszej części, którą naprawdę warto przeczytać, czytelnik otrzymuje taki… gniot? Przepraszam, ale nie przychodzi mi tu do głowy inne odpowiednie słowo. Jest dużo czynników, na które złożyła się moja cała, fatalna opinia tej części. I właśnie sobie uświadomiłam, że chyba nie mam w głowie nawet jednej pozytywnej rzeczy, którą mogłabym napisać o recenzowanej dziś książce.

Recenzja książki Zimny strach – błędy w tekście

Lecę od początku i postaram się, żeby było w tym jak najmniej chaosu. Po pierwsze – polskie wydanie. Jakość korekty jest tragiczna. Nie wiem, z czego to wynika, ale wiem jedno. Pośpiech czy oszczędności nie są dobrą opcją w kwestii korekty czy redakcji publikowanych książek. Zwłaszcza jeśli jest to pretendent do bestsellera. Nie wiem, jak jest z tłumaczeniem, bo nie znam oryginału. A nawet jeśli mogłabym zerknąć w pierwotny tekst, to nie znam duńskiego, więc… Domyślam się, że tłumaczenie z tego języka nie należy do najłatwiejszych i dlatego robiły to aż dwie osoby. Może z tego wynikają pewne niedogodności w odbiorze tekstu polskiego. Chociaż pierwszą część tłumaczyły te same panie i tam nie widziałam podobnego problemu. Więc to może po prostu wina słabego oryginału. Już podaję konkrety. Bardzo dużo literówek czy błędów w odmianie lub źle przypasowany rodzaj do osoby. Jakości tłumaczenia nie ocienię, ale miałam czasem wrażenie, że dana scena czy dialog, były po prostu skopiowane i wklejone z poprzedniego rozdziału. To znaczy, że pewne fragmenty tekstu się powtarzały. Np. dany bohater miał jakby jedną i tę samą kwestię do wypowiedzenia w różnych sytuacjach. Jakby się zaciął. Podobnie jest z opisem pewnych miejsc czy sytuacji.

Recenzja książki Zimny strach – skok na kasę?

Czy ta kontynuacja była konieczna? I tak i nie. Jak już wspomniałam, było kilka wątków do wyjaśnienia, ale myślę, że dałoby radę zrobić to zwięźlej. Na pewno nie było tu materiału na kolejną książkę, która liczy ponad 430 stron.

Książka Zimny strach jest po prostu nudna. Jest fatalnie złożona. Mnóstwo w niej niepotrzebnych scen, które zwyczajnie zapychają miejsce. Nic nie wnoszą do historii, nie napędzają akcji… Sporo wspomnień z pierwszej części. Opisy miejsc już nie tak ciekawe, nie intrygowały i nie wzbudzały zaciekawienia jak w pierwszej części. Miejscami odnosiłam wrażenie, że autor po prostu nie wie, co pisać. Jakby pomysł był tylko na ostatnie 100 stron, które właściwie by wystarczyły, żeby zamknąć otwarte wątki. Jak już pisałam wcześniej, sporo powtórzonych scen, dialogów, opisów. Było tak nudno, że musiałam przerywać czytanie i zajmować się na chwilę czymś innym, by mieć siły znów wrócić do tej opowieści. A nie miałam na to ochoty, wierzcie mi.

Recenzja książki Zimny strach – bohaterowie

Tu również zawód. Główny bohater, Matthew, stał się okropną kluchą i mięczakiem. Prawie non stop płakał. Było to nużące do tego stopnia, że jak tylko pojawiały się łzy na jego policzkach, miałam ochotę odłożyć książkę. Po jakimś czasie w ogóle przestało mnie to ruszać. Jakby jego płacz był nie wynikiem emocji, a mechanicznej czynności, którą co jakiś czas po prostu musiało wykonać jego ciało. W pierwszej części jakoś dawał radę, teraz stwarzał wrażenie kompletnie mdłego, jak falki z olejem.

Tupaarnaq też straciła na ostrości. Jej charakter dalej był zadziorny, a odzywki szorstkie jednak, jako całokształt prezentowała się słabo. Czytając jej kwestie dialogowe czułam, jakby autor na siłę chciał pokazać i zaznaczyć te jej cechy. To znaczy, zamiast czuć nieświadomie, że taka właśnie jest bohaterka, po prostu czytałam i wiedziałam, że tak powinnam o niej myśleć. Każda jej wypowiedź była jak taki alert, który miał informować wszystkich dookoła o tym, że Tupaarnaq jest zła, oschła czy bezkompromisowa.

Recenzja książki Zimny strach – podsumowanie

Plus jest taki, że wyjaśniła się sytuacja z ojcem Matthew, tajnym eksperymentem i kilkoma innymi, niedomkniętymi wątkami. Poza tym – mnóstwo absurdalnych scen-zapychaczy czy niezrozumiałych postępowań i zachowań bohaterów. Jestem maksymalnie rozczarowana. Bo gdybym miała recenzować część pierwszą, bez wahania dałbym jej 10 punktów. Jednak to jest recenzja książki Zimny strach. I nie wygląda ona dobrze. I trudno mi sobie wyobrazić, że niebawem ma pojawić się kolejna kontynuacja przygód bohaterów. Bo tam to już kompletnie nie będzie o czym pisać.

Ocena Pauliny
  • 4/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 4/10
  • 4/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 4/10
  • 4/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 4/10
  • 4/10
    Jak oceniam konstrukcję bohaterów? - 4/10
4/10

Fragment recenzji

Plus jest taki, że wyjaśniła się sytuacja z ojcem Matthew, tajnym eksperymentem i kilkoma innymi, niedomkniętymi wątkami. Poza tym – mnóstwo absurdalnych scen-zapychaczy czy niezrozumiałych postępowań i zachowań bohaterów.

Paulina Jaszczurowska