Kryminał i sensacjaRecenzje

Recenzja książki Pustelnik – seria z Matthew Cave

Recenzja książki Pustelnik

Recenzja książki Pustelnik to już kolejne moje spotkanie z serią, której autorem jest Mads Peder Nordbo. Oceniana dziś powieść to finał trylogii z Matthew Cave i Tupaarnaq w rolach głównych. Jakie są moje przemyślenia? Jak wrażenia? Postaram się podzielić z Wami moją opinią ta temat tej części, nie serwując spojlerów. W związku z tym nie pozostaje mi nic innego, jak gorąco zachęcić Was do dalszego czytania. Sprawdźcie, czego możecie spodziewać się po tej książce!

Recenzja książki Pustelnik

Recenzja książki Pustelnik – coś nowego

Jeśli śledzicie moje recenzje tej serii, to z pewnością wiecie, że: pierwsza część zrobiła na mnie ogromne wrażenie, druga była mega rozczarowaniem. W związku z tym nie do końca wiedziałam, czego mogę się spodziewać po finale.

Szybko okazało się, że autor wprowadził do historii ciekawy wątek. To Qivittoq, postać z grenlandzkich wierzeń. Szczerze powiem, że początkowo miałam pewne wątpliwości, co do takiego rozwiązania. Z czasem jednak okazało się, że to bardzo ciekawa historia, która jest solidnym dodatkiem do mroźnej atmosfery Nuuk. Dopełniła zimowy, surowy krajobraz Grenlandii i jej mieszkańców. Poza tym działania pewnych bohaterów nabrały głębszego znaczenia i szerszego wymiaru dzięki takiemu rozwojowi sprawy.

Ponadto opowieść rozwija się sprawnie i szybko, nie miałam poczucia, że się przy niej nudzę. Do tego po raz kolejny świetne opisy odległego zakątka naszej planety, które oddawały surowość tego klimatu i problemów, z jakimi mierzą się tam mieszkańcy. Jednak to chyba tyle, jeśli chodzi o plusy.

Recenzja książki Pustelnik – im dalej w las, a raczej śnieg, tym…

No właśnie, tym gorzej? Tak bym to nazwała. Choć autor pokusił się o ciekawy wątek, który nadał historii naprawdę nieco mistycznego wydźwięku, opowieść ta nie zatarła mojego złego wrażenia, towarzyszącego mi od drugiego tomu. Dlaczego? Ponieważ w moim odczuciu pisarzowi momentami brakowało pomysłu na poprowadzenie tej fabuły.

Pojawia się tu wątek Ottesena i pewnego pana z WWF o ile dobrze pamiętam. Nie będę tu wchodzić w szczegóły, żeby nie zdradzać wam fabuły (chociaż mogłabym, bo w ostatecznym rozrachunku ten wątek nic nie wnosi). Finał tej historii jest taki, że pomiędzy panami zdarza się „coś” nieprzyjemnego. Ottesen podejmuje działanie, sprawa się wyjaśnia lub zaciera i koniec. Cisza. Trudno więc nie odnieść wrażenia, że to po prostu zapchanie miejsca…

Podobnie rzecz ma się z Matthew i jego nową koleżanką Emily. Uwaga, tu może być mały spojler. Dostaje od niej wiadomość tekstową (lub głosową, nie pamiętam, przepraszam), w której kobieta zaprasza go do siebie. Można się domyślić wydźwięku tego zaproszenia, ale temat też urywa się jakby w połowie. Ponieważ ani bohater nie odpowiada, ani nijak reaguje na wiadomość od koleżanki. A później spotykają się ponownie i wątek jakby nie ma kontynuacji. No cóż…

Poza tym takich treści, które w moim odczuciu były tylko zapychaczami, wymieniłabym więcej, ale właściwie nie widzę w tym sensu.

Recenzja książki Pustelnik – wydanie i kilka słów o całości

Książka, jak na pełnoprawną powieść, puszczoną do druku, ma sporo błędów typu brak literki, brak zaimka, przyimka itp. Do tego stopnia, że jest to naprawdę już zauważalne. Podobnie rzecz miała się z poprzednią serią. Żeby nie było – potrafię zrozumieć, że nie wszystko da się wyłapać. Jednak od tak promowanego hitu wymagam też należytej staranności wydania.

Co o samej historii? Jak już wspomniałam, jeden ciekawy zabieg z wierzeniami Grenlandczyków. Ostatecznie zaskoczyła mnie historia Ottesena, ale to chyba tyle. Ponieważ całe rozwiązanie akcji nie sprawiło, że doznałam szoku. Raczej lekkiego rozczarowania – zbyt mało o ciekawie zapowiadającym się Tupilaku. Budowanie wokół tego wątku napięcia, tajemniczy powrót ojca Matthew, wojskowe eksperymenty… Wszystko to moim zadaniem znikło, zatarło się. Większą rolę ostatecznie odegrało tu wspomniane wcześniej Qivittoq, które pojawiło się w tym tomie. Jakby nagle autor uznał, że to będzie ciekawe i pomoże mu popchnąć historię do przodu. Dopiero gdzieś przy trzech czwartych książki zaczęło się dziać coś konkretnego, coś się wyjaśniać, zmieniać, komplikować. Tym samym odniosłam wrażenie, że wcześniej temat krążył wokół mało istotnych zagadnień. Poza paroma wyjątkami, które wiązały się z główną osią wydarzeń, czyli śledztwo w sprawie Tupilaka.

Recenzja książki Pustelnik – podsumowanie

Ocena, jaka jest, każdy widzi. Seria naprawdę zapowiadała się znakomicie. Skończyłam ją z uczuciem rozczarowania. Z pewnością ci, którzy mają przeczytać tę powieść, zrobią to. Komu ją polecam? Miłośnikom mroźnych klimatów i polarnych nocy. Historia ta naprawdę miała potencjał, nie jestem jednak pewna, czy został wykorzystamy w pełni.

Ocena Pauliny
  • 5/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 5/10
  • 5/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 5/10
  • 5/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 5/10
  • 5/10
    Jak oceniam konstrukcję bohaterów? - 5/10
5/10

Fragment recenzji

Szybko okazało się, że autor wprowadził do historii ciekawy wątek. To Qivittoq, postać z grenlandzkich wierzeń. Szczerze powiem, że początkowo miałam pewne wątpliwości co do takiego rozwiązania. Z czasem jednak okazało się, że to bardzo ciekawa historia, która jest solidnym dodatkiem do mroźnej atmosfery Nuuk.

Paulina Roszko