Hej, hej! Dziś przed Wami recenzja książki pt. Odnaleziony po latach Agnieszki Szygendy. Co znajdziecie w tej niewielkiej i całkiem niepozornej książce? Okazuje się, że bardzo dużo, choć sama historia liczy niewiele ponad 180 stron. To znaczy, nie jest to jakaś mocno ambitna literatura, ale jednak w swojej prostocie ma coś, co przyciąga i sprawia, że jak najszybciej chcemy poznać jej zakończenie. A chyba o to właśnie chodzi w książkach, prawda? By wzbudzały ciekawość i nie nudziły.

Recenzja książki pt. Odnaleziony po latach – prosto i ciekawie

Agnieszka Szygenda już od pierwszych stron daje do zrozumienia, że nie ma zamiaru przebierać w słowach. Potoczny styl doskonale pasuje do głównego bohatera, którym jest czterdziestokilkuletni mężczyzna. Mężczyzna, któremu właśnie życie wali się na głowę. Stracił pracę, nastoletni syn wyjeżdża do matki, a doktor sugeruje dokładniejsze badania, podejrzewając nowotwór.

Pierwszoosobowa narracja jest tu strzałem w dziesiątkę. Czytelnicy w tej powieści nie znajdą zbędnych opisów i zapychaczy. To życie załamanego człowieka, który znalazł się na zakręcie i nie do końca potrafi się odnaleźć w nowych realiach. Ostry język doskonale odzwierciedla samopoczucie bohatera, który porzuca życie w Warszawie i przeprowadza się do Rajgrodu. To właśnie tam kupił stary dom nad jeziorem i to tam spotka go niezwykła przygoda. Bez wątpienia wątek z II Wojny Światowej dodaje całej historii smaku. Jest też katalizatorem przemian, jakie zachodzą w mężczyźnie.

Drobne zastrzeżenie…

Było jednak w tej książce coś, co nieustannie mnie drażniło. Już na samym początku moje podejrzenie wzbudził fakt, że autorką książki jest kobieta, a główny bohater to mężczyzna… Ja wiem, że często taki schemat się sprawdza. W tym wypadku autorka nie do końca poradziła sobie z kreacją męskiej postaci. Nie do końca rozumiem porównania, które pojawiały się w wielu miejscach. Sformułowania typu: „Gdybym był kobietą, już bym się mazał”, „gdybym był kobietą, już bym leżał skulony na sofie”. To naprawdę było denerwujące i uciążliwe. Już na kilometr śmierdziało stereotypami i jakimś szablonowym myśleniem. Niestety, jak na tak krótką powieść było tego całkiem sporo i skutecznie odbierało mi przyjemność z czytania.

Recenzja książki pt. Odnaleziony po latach – podsumowanie

Książka doskonała na kilka godzin, z którymi nie do końca mamy co zrobić. Czyli taka forma zapełnienia czasu podczas jazdy pociągiem, autobusem czy w kolejce do lekarza. Czytywałam historie lepsze, ale i gorsze. Czy warto zatem sięgnąć po tę pozycję? Myślę, że tak. Chociażby ze względu na to, że w pewnym stopniu ukazuje rzeczywistość i problemy, z jakimi trzeba się mierzyć w życiu. Mam nadzieję, że moja recenzja książki pt. Odnaleziony po latach była chociaż trochę przydatna.

Ocena Pauliny
  • 7/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 7/10
  • 6/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 6/10
  • 7/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 7/10
  • 8/10
    Jak oceniam konstrukcję bohatera? - 8/10
  • 7/10
    Jak oceniam pomysł na fabułę? - 7/10
7/10

Fragment recenzji

Książka doskonała na kilka godzin, z którymi nie do końca mamy co zrobić. Czyli taka forma zapełnienia czasu podczas jazdy pociągiem, autobusem czy w kolejce do lekarza. Czytywałam historie lepsze, ale i gorsze. Czy warto zatem sięgnąć po tę pozycję? Myślę, że tak. Chociażby ze względu na to, że w pewnym stopniu ukazuje rzeczywistość i problemy, z jakimi trzeba się mierzyć w życiu.

Paulina Jaszczurowska