Recenzje

Recenzja książki Póki żyjemy Very Eikon

Recenzja książki Póki żyjemy

Recenzja książki Póki żyjemy będzie krótka, ponieważ jest to ostatni tom z serii Między prawami, której poprzednie tomy oceniałam tutaj. Na początku pragnę też zaznaczyć, że dzisiejsza recenzja skupia się tylko i wyłącznie na tej książce. Ponieważ poprzednie tomy już oceniłam i moje odczucia wobec nich się nie zmieniły. Za to finał… Przekonajcie się sami. Niewiele mogę Wam zdradzić, bo jeśli nie czytaliście poprzednich książek, będą to zwyczajnie niepotrzebne spoilery. Okej, nie przedłużam już i zaczynamy!

Recenzja książki Póki żyjemy

Recenzja książki Póki żyjemy – na początek

Rzadko skupiam się na okładkach, ponieważ wiadomo, że w recenzji nie o to chodzi. Jednak tu muszę poświęcić temu kilka wersów. Poprzednie trzy tomy utrzymane są w czarnej wersji i jednym rozmiarze. Tutaj zaś mamy i większy format i białą okładkę i grafikę, która odbiega od serii. Dlatego wszyscy miłośnicy ładu i porządku w domowej biblioteczce będą mieli problem z ułożeniem tej serii. Trochę taki zabieg mnie zdziwił, nie wiem, czym jest spowodowany, ale ostatecznie uważam, że nie jest to fajna opcja.

Edycja: dostałam informację, że okładka nawiązuje do pierwszego wydania. Także jeśli chcecie, by cała seria prezentowała się dobrze na półce, trzeba szukać starszych wydań.

Jak wiecie, nie czepiam się też z reguły literówek itp. ponieważ wiem, że korekta wcale nie należy do łatwych i każdemu może zdarzyć się przeoczenie. Wspominam o tym, dopiero kiedy tych potknięć jest tyle, że zaczynam je zauważać. Tu są one widoczne, niestety.  Wygląda na to, że książka została wydana na szybko. Zwracam uwagę na takie rzeczy i pod koniec książki jest to już po prostu męczące, a nawet odrobinkę irytujące. Uważam, że niechlujnie wydany tekst, to jakby brak szacunku do czytelnika.

Recenzja książki Póki żyjemy – zamknięcie wątków

Jak na finał przystało, autorce udało się domknąć wszystkie wątki, poruszane w poprzednich tomach. Poza tym nie zabrakło tu akcji, nieco napięcia i nerwów. Wcale nie jest łatwo doprowadzić do końca taką historię. To dużo postaci, które miały własne życie, mnóstwo osobowości, niejasności, wymagających wyjaśnienia. Myślę, że Vera Eikon na tym polu poradziła sobie świetnie. Czytelnik otrzymał tu wszystko, czego potrzebował, by mieć pewność, że opowieść Alana Berga właśnie się zakończyła. Jak w każdej policyjnej akcji, należy być przygotowanym na ofiary. Tutaj ich nie zabraknie. Tym, którzy przywiązali się do kilku postaci, może nawet popłynąć łezka. Ponadto nie zabraknie kilku zwrotów akcji i kolejnych, szemranych interesów.

Recenzja książki Póki żyjemy – postacie

To, czego najbardziej brakowało mi w tej historii to zgłębienie się w uczucia i psychikę postaci. Tak, wiem, że kryminał czy sensacja to nie tego typu literatura, gdzie oczekuje się takich opisów. Tutaj jednak ewidentnie wszystkie uczucia były, jak dla mnie, opisane „po łebkach”.

Uwaga, mały spoiler, choć raczej nie wpłynie na odbiór całej historii, więc bez obaw.

Umiera dziadek Alana Berga. Ten wraca do domu, znajomi widzą, że coś jest z nim nie tak. Krótka analiza wyrazu jego twarzy. Gdzieś wcześniej króciutkie wspomnienie, że komisarzowi żal odejścia staruszka. Pytają więc, o co chodzi. Berg mówi, że zmarł mu dziadek. Pojawia się oczywiście współczucie, bo dziadek był mu bliski… I hop! To tyle, Berg idzie porozmawiać z Młodym. Tego jest znacznie więcej. Brak opisów, które pomogłyby wczuć się w sytuację i klimat, wywołać jakieś emocje. Po prostu czytelnik otrzymuje informacje – ktoś dostrzega u kogoś jakieś zmiany, jakiś bohater wspomina, że jest mu smutno, źle, że się boi czy coś, ale trudno to wyczuć.

Bohaterowie przechodzą przemianę wewnętrzną, ale do mnie to kompletnie nie dociera. W każdym człowieku jest trochę dobra i na odwrót. Każdy z nas ma szansę stać się lepszym człowiekiem. Okej, wszystko rozumiem, ale niestety, trudno było mi to wyczuć z tej książki. Myślę, że autorka chciała tu umieścić nieco za dużo. Kryminalna historia podszyta psychologią przemiany, wiara w Boga, manifest, to moim zdaniem zbyt wiele jak na kryminał.

Do tego kilka utartych schematów w opisach – zielona wypłowiała kanapa, człowiek w czarnej koszuli wyłaniający się z ciemności z połyskującym zegarkiem na ręku, sędzia spoglądający znad okularów i kilka innych… Słowem mało oryginalne obrazy.

Recenzja książki Póki żyjemy – podsumowanie

Przede wszystkim chcę tu zaznaczyć, że zdania co do serii, nie zmieniłam. Myślę, że każdy miłośnik kryminałów czy sensacji powinien sięgnąć po książki tej pisarki. Jestem pewna, że znajdziecie w tej historii coś dla siebie. Wartka akcja, brak intencjonalnego przedłużania. Zawsze coś się dzieje, a każdy wątek jest ważny dla sprawy. Nie znajdziecie tu zbędnych zapychaczy.

Jeśli natomiast chodzi o finałowy tom, to jestem nieco rozczarowana zakończeniem. Jednak pamiętajcie, że jest to ocena tylko tej części. Recenzję poprzednich tomów z serii znajdziecie tutaj.

Ocena Pauliny
  • 5/10
    Czy finał był zaskakujący? - 5/10
  • 8/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 8/10
  • 5/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 5/10
  • 5/10
    Jak oceniam konstrukcję bohaterów? - 5/10
5.8/10

Fragment recenzji

Myślę, że każdy miłośnik kryminałów czy sensacji powinien sięgnąć po książki tej pisarki. Ponieważ jestem pewna, że znajdziecie w tej historii coś dla siebie. Wartka akcja, brak intencjonalnego przedłużania. Zawsze coś się dzieje, a każdy wątek jest ważny dla sprawy. Nie znajdziecie tu zbędnych zapychaczy.

Paulina Roszko