Dziś przed Wami recenzja książki Na dnie duszy, której autorką jest Anna Sakowicz, absolwentka filologii polskiej. Autorka ukończyła także edukację filozoficzną, filozofię i edytorstwo współczesne. Co ciekawe przez ponad 17 lat pracowała, jako nauczycielka języka polskiego i etyki. Na koncie ma również doświadczenie na stanowisku redaktorki naczelnej w regionalnym piśmie pedagogicznym. Książka pt. Na dnie duszy nie jest debiutancką powieścią autorki. Ma ona w dorobki takie tytuły jak: Żółta tabelka, Szepty dzieciństwa czy Leniusiołki, przy czym ta ostatnia pozycja skierowana jest do najmłodszych Czytelników. Książka, o której będę dziś pisać, zalicza się do literatury obyczajowej. Jak zatem prezentuje się historia?

Recenzja książki Na dnie duszy – pierwsze wrażenie

Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z twórczością Anny Sakowicz. Do książki podchodziłam z czystym umysłem, nie zagłębiałam się nawet w opis na okładce. Nie chciałam wyrabiać sobie wstępnej opinii, która mogłaby zaważyć na całości. Teraz myślę, że to słuszna decyzja. Zawsze podchodziłam sceptycznie do powieści, które są tak zachwalane i kreowane na niezwykle intrygujące. W tym przypadku jednak okazało się, że ta historia faktycznie zaskakuje i intryguje! Choć żeby tego doświadczyć, musiałam przebrnąć przez wiele stron. I przyznam szczerze, że już po kilkunastu miałam małą ochotę się poddać. Jednak podjęłam walkę. I nie żałuję.

Ciekawy temat i mniej ciekawa narracja

Dlaczego tak trudno było mi przedrzeć się przez pierwsze strony? Myślę, że miały na to wpływ dwie kwestie. Po pierwsze to powieść obyczajowa, więc próżno szukać tu dynamicznej akcji i zaskakujących zwrotów akcji. Po drugie, styl pisarki pozostawia wiele do życzenia. To znaczy, oczywiście, że czytywałam gorsze książki. Jednak zanim przywykłam do narracji Sakowicz, męczyłam się niemiłosiernie. Jednak mam wrażenie, że z każdą kolejną stroną przeszkadzało mi to mniej.

Biorąc pod uwagę fakt, że mamy tu do czynienia z obyczajówką, muszę przyznać, że pomysł jest niezwykle ciekawy. Cała koncepcja historii sprawia, że powieść faktycznie intryguje i ciekawi, choć rozkręca się dopiero gdzieś od 60 strony. W porównaniu do niektórych książek to i tak zaskakująco szybko. W tej historii przeszłość i teraźniejszość przeplatają się nawzajem, a wspólnie tworzą obraz pozornie zwyczajnego życia. Ale w tle majaczą rodzinne tajemnice i zaskakujące wybory bohaterów.

Recenzja książki Na dnie duszy – bohaterowie

Główną bohaterką powieści jest Inga, jej babcia Rozalia i matka Donata. Nie będę zdradzała tu szczegółów, bo wbrew pozorom wszystko ma znaczenie. Trudno oceniać zachowanie tych postaci, biorąc pod uwagę całą historię i to, przez co przeszły. Między tymi kobietami majaczy jeszcze Paweł, brat Ingi. I muszę tu powiedzieć z całą mocą, że drażnił mnie niesamowicie za każdym razem, kiedy tylko pojawiał się w tej powieści. Po pewnym czasie zdałam sobie jednak z czegoś sprawę. Zachowanie Pawła oburzało mnie tak bardzo, bo był dobrze skonstruowaną postacią. Trudno uwierzyć mi, że brat może być taką kanalią, ale wcale nie wątpię, że zdarzają się podobne sytuacje prawdziwym życiu.

Fakt jest taki. Każda z postaci wywoływała we mnie jakieś emocje. A to duży plus, bo właśnie tego oczekuje od książki – emocji. Nieważne, czy tych złych, czy dobrych. Bo nawet te negatywne odczucia świadczą przecież o tym, że historia wciąga.

Recenzja książki Na dnie duszy – podsumowanie

Recenzja książki Na dnie duszy była dla mnie czystą przyjemnością. Polecam ją każdemu, kto lubi literaturę obyczajową. Nietuzinkowa powieść, która faktycznie intryguje i ciekawi, a zakończenie aż do ostatniej strony pozostaje niepewne.

Paulina Jaszczurowska