Recenzja książki Mała Norymberga

Z mojej strony ciąg dalszy literatury obozowej. Dziś więc przed Wami recenzja książki Mała Norymberga, która jest reportażem o obozie Gross-Rosen. Książka właściwie traktuje o procesach byłych esesmanów, które odbyły się na terenie Świdnicy. Być może niewiele osób o tym wie, ale to właśnie tam odbywały się żmudne śledztwa, przesłuchania katów i ofiar oraz procesy. Nic więc dziwnego, że obecnie cały ten proces współcześnie nazywany jest polską Norymbergą. Sprawiedliwości szukano wszędzie, choć żadna kara i żadne efekty śledztwa nie były w stanie zadośćuczynić pokrzywdzonym.

Recenzja książki Mała Norymberga

Recenzja książki Mała Norymberga – sześć spraw i dziesięć życiorysów

Są niemieckie obozy koncentracyjne na terenie Polski, które kojarzą praktycznie wszyscy: Auschwitz-Birkenau, Majdanek, Treblinka, Stutthof. Jak i te z innych krajów: Ravensbrück, Dachau czy Theresienstadt. Co jednak z tymi mniejszymi kompleksami? Z takimi, po których ostały się jedynie fundamenty? Takie, które zostały praktycznie zrównane z ziemią, a o ich istnieniu świadczą pojedyncze pozostałości? Właśnie takim obozem okazuje się Gross-Rosen.

Gross-Rosen

Fot. Paulina Roszko, źródło własne

Autorka zrobiła w swoim reportażu wszystko, by uchronić to miejsce i jego ofiary przed zapomnieniem. Pokazała, jak ważna jest lokalna pamięć i skupianie swoich oczu nie tylko na tych największych machinach śmierci. W tym reportażu czytelnicy będą mieli okazję poznać historię tych, którym udało się przetrwać to piekło na ziemi. Autorka przytacza faktyczne zeznania świadków i więźniów. Do głosu dochodzą też kaci, oprawcy – ale ich głos tylko dopełnia skalę okrucieństwa i pokazuje, jak bezwzględni byli. Nieważne, jak często powtarzali w swoich zeznaniach, że nic nie widzieli.

Recenzja książki Mała Norymberga – podsumowanie

Jedna rzecz uwierała mnie w tej książce, choć od razu zaznaczam, że autorka wykonała kawał solidnej pracy. Miałam takie poczucie, że Agnieszka Dobkiewicz niewiele miejsca pozostawia dla czytelnika. Co to znaczy? Kiedy czytam literaturę faktu lub popularnonaukowe pozycje, autorzy zazwyczaj pozostawiają otwartą przestrzeń dla czytelników – do własnych komentarzy, przemyśleń, wniosków i ocen. Tutaj jednak ciągle miałam wrażenie, że narzucana jest mi ocena i interpretacja właśnie autora. Choć trudno w przypadku takiej literatury mówić o interpretacji, zwłaszcza kiedy na tacy mamy podane fakty. To jednak… gdzieś to uczucie nie chciało ode mnie się odczepić. Miałam takie wrażenie, że autorka od początku pokazuje mi, co powinnam myśleć o całej tej sprawie i temacie, albo przynajmniej – co jest właściwe o tym myśleć. Jakby nieco zabrakło zaufania do czytelnika, że będzie umiał wyciągnąć odpowiednie wnioski sam.

Gross-Rosen

Fot. Paulina Roszko, źródło własne

Dużym plusem są zdjęcia, choć czarno białe, podnoszą atrakcyjność pozycji i dopełniają reportaż. Poza tym na czytelników czeka też sporo ciekawostek historycznych, no i przede wszystkim prawdziwych historii, popartych odpowiednimi dokumentami. Pozycja, niezmiennie w moim odczuciu, co do literatury obozowej, obowiązkowa dla wszystkich. Znajdziecie ją tutaj.

Ocena Pauliny
  • 9/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 9/10
  • 8/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 8/10
  • 10/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 10/10
  • 10/10
    Czy poruszany temat jest ważny? - 10/10
9.3/10

Fragment recenzji

Dużym plusem są zdjęcia, choć czarno białe, podnoszą atrakcyjność pozycji i dopełniają reportaż. Poza tym na czytelników czeka też sporo ciekawostek historycznych no i przede wszystkim prawdziwych historii, popartych odpowiednimi dokumentami.

Paulina Roszko