Lukier - kup na TaniaKsiazka.pl

Hejo! Dziś przed Wami recenzja książki Lukier, której autorką jest Malwina Pająk. Co więcej, jest to jej literacki debiut. Nie ukrywam, że od początku miałam spore oczekiwania wobec tej książki. Dlaczego? Ponieważ już po opisie zapowiedzi poczułam, że to historia dla mnie. Poza tym lubię sprawdzać, czy tak głośno zapowiadane i promowane debiuty są naprawdę warte całego szumu. Co się okazało?

Recenzja książki Lukier – pierwsze wrażenie

Po kilku pierwszych rozdziałach nasunęła mi się pewna myśl. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że Lukier to takie Ślepnąc od świateł w żeńskim wydaniu. A co za tym idzie, nieco słabsze. Trudno mi było pogodzić się z bohaterką, która rozwozi narkotyki po Warszawie, jakby sprzedawała ziemniaki. Jednym słowem raziła mnie prostota, z jaką bohaterka dostała się do narkotykowego światka i niezwykle łagodny sposób opuszczenia go. Dobrze, może nie wiem, jak cały proceder wygląda naprawdę, jednak nie wdaje mi się, że wszystko przebiega tak łatwo. Chociaż trzeba przyznać, że pewne komplikacje pojawiły się na drodze Julki. Jednak właściwie jej epizod z dilerką obszedł się bez większych kłopotów i konsekwencji.

Jednak im dalej brnęłam w historię, tym mniej widziałam podobieństw do wspomnianej powieści Jakuba Żulczyka. To dwie zupełnie różne powieści, choć początkowo może wydawać się nieco inaczej. Malwina Pająk również porusza temat mieszkania w stolicy i fakt, że dla wielu młodych osób jest to upragniony raj. Miejsce, w którym można o osiągnąć „coś” w życiu. Co? Tego dokładnie nikt nie wie. Zazwyczaj to wielka kariera, tysiące na bankowym koncie czy grono sławnych przyjaciół. A czasem po prostu wyrwanie się z patologicznego domu rodzinnego i świadomość, że jest się zależnym tylko od siebie. Jak jest w rzeczywistości?

Recenzja książki Lukier – bohaterowie

Okazuje się, że życie w Warszawie wcale nie jest takie proste i kolorowe. Nie każdy, kto ruszy tu spełnić swoje marzenia, otrzymuje od miasta wszystko, czego chce. Ogromny plus dla autorki należy się za kreację bohaterów. Od głównych postaci Anki i Julki po te drugoplanowe: Maćkowskiego, Lolę, Sandrę, Kacpra, Pleksi, Kubę, Stefana czy innych. Ponieważ każda z osób, które pojawiły się w tej powieści, niesie za sobą swoją historię. Nie są tylko krótkimi epizodami, które stworzono po to, by akcja toczyła się płynnie. Tym samym u każdej z tych postaci da się wyczuć indywidualizm czy pewne cechy charakterystyczne. I chociaż nierzadko pojawiały się tylko na moment, czułam, że oto do historii wchodzi nowa osobowość. Odrębna jednostka, która sprawia wrażenie prawdziwej osoby. Takiej, którą można spotkać na ulicy.

Recenzja książki Lukier – plusy

Historia wciąga, akcja powieści toczy się płynnie i nie zanudza. Tym samym nie mogłam się już doczekać, kiedy po raz kolejny przysiądę do tej książki. Jak już wspomniałam, nietuzinkowi bohaterowie sprawiali, że z zapartym tchem śledziłam ich kolejne perypetie. Perspektywa narracji dwóch zupełnie różnych kobiet, Julki i Anki, sprawiała, że otrzymywałam naprawdę pełny i intrygujący obraz życia w Warszawie. Ponadto autorka w ciekawy sposób połączyła światy tych kobiet i przyznaję, że pod koniec byłam bardzo zaskoczona. A tego przecież, jako czytelnik, oczekuję od książki – zaskoczenia, niepewności, ciągłej akcji, różnorodnych i wyrazistych bohaterów. W tej historii znalazłam to wszystko. A nawet więcej. Z pozoru proste opowieści o codziennym życiu dwóch kobiet to tak naprawdę głębsze przemyślenia na temat tego, co w życiu jest naprawdę ważne. To chwila zadumy nad tym, czy spełnienie zawodowe daje szczęście, a ucieczka od rodzinnych problemów sprawia, że jesteśmy wolni.

Recenzja książki Lukier – minusy

Tak, mam ich kilka, ale prawdę mówiąc, nie mają one większego wpływu na moją końcową ocenę książki. Ponieważ nawet te drobne mankamenty, które są oczywiście moimi subiektywnymi przemyśleniami, nie zacierają tego, że Lukier to po prostu dobry tytuł. Przede wszystkim trudno mi pogodzić się z dość pesymistycznym obrazem życia w Warszawie. Wiecie, ja, jak i pewnie większość z was, mam w tym mieście sporo znajomych i kilku członków rodziny. Czy naprawdę jest tak, jak można ostatnio zauważyć to w powielającym się literackim trendzie? Że stolica Polski to tak naprawdę wyścig szczurów, pogoń za pieniądzem, narkotyki, syf, obłuda, bieg po trupach do sławy i blasku? Nie sądzę. I trochę już męczy mnie kreowanie takiego właśnie obrazu Warszawy. Jakby były tam tylko dwa skrajne przypadki drogi rozwoju. Albo jesteś „korposzczurem” albo żyjesz wśród ludzi, którzy delikatnie mówiąc, są „marginesem”. Odludkami, dziwakami, studentami z rozbitych lub patologicznych rodzin, którym nie udało się spełnić snu o wielkiej sławie.

Tak, doszukałam się tu sporo stereotypów. Tak wiem, że część z tego to najprawdopodobniej zamierzony efekt. Autorka zdecydowała się na taką historię, potrzebowała do tego stworzyć odpowiedni klimat. Cóż, gdzieś tam jednak we mnie, czytelniku, powoli rodzi się bunt do takiego postrzegania miasta nad Wisłą. Co jeszcze? Część wątków mogłaby doczekać się lepszego rozwinięcia. Ale gdyby tak się stało, prawdopodobnie historia mogłaby nie zrobić takiego wrażenia, jakie zostawiła. Kto wie?

Recenzja książki Lukier – podsumowanie

Myślę, że książka nie zawiodła moich czytelniczych oczekiwań. Choć początkowo byłam nieco sceptycznie do niej nastawiona, ostatecznie jestem nią naprawdę zachwycona. Tak, kilka wątków, moim zdaniem, mogłoby potoczyć się nieco inaczej. Tym samym można było dopisać trochę tu, trochę tam i zaserwować czytelnikowi bardziej spektakularne zakończenie. Czy jednak jestem zawiedziona? Nie. Zaskoczona? Tak. Zadowolona? Tak. Polecam tę historię każdemu, kto szuka nietuzinkowych opowieści o, jakby mogło się wydawać, całkiem zwykłym życiu w stolicy.

Ocena Pauliny
  • 9/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 9/10
  • 9/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 9/10
  • 9/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 9/10
  • 10/10
    Jak oceniam konstrukcję bohaterów? - 10/10
9.3/10

Fragment recenzji

Perspektywa narracji dwóch zupełnie różnych kobiet, Julki i Anki, sprawiała, że otrzymywałam naprawdę pełny i intrygujący obraz życia w Warszawie. Ponadto autorka w ciekawy sposób połączyła światy tych kobiet i przyznaję, że pod koniec byłam bardzo zaskoczona. A tego przecież, jako czytelnik, oczekuję od książki – zaskoczenia, niepewności, ciągłej akcji, różnorodnych i wyrazistych bohaterów. W tej historii znalazłam to wszystko.

Paulina Jaszczurowska