Jesteście ciekawi jak wypadła recenzja książki Gliny z innej gliny Marcina Wrońskiego? W takim razie zapraszam. 🙂

Książka Gliny z innej gliny jest jak postawienie kropki po całej serii kryminałów retro z komisarzem Maciejewskim. Jeżeli liczyliście na to, że książka będzie kontynuacją Czasu Herkulesów, to od razu mówię, że nie jest. Ale to wcale nie znaczy, że się na tej lekturze zawiedziecie.

Akcja Czasu Herkulesów ma miejsce w 1938 roku, tuż przed II Wojną Światową. Z opowiadań Gliny z innej gliny dowiadujemy się też pokrótce tego, co później działo się z komisarzem Maciejewskim.

Gliny z innej gliny – opowiadania różnych autorów

Wroński zaprosił do współpracy innych pisarzy. W książce przeczytamy opowiadania Ryszarda Ćwirleja, Roberta Ostaszewskiego i Andrzeja Pilipiuka inspirowane serią książek o komisarzu Maciejewskim.

Opowiadania są różnorodne, tak jak rożni są ich twórcy. Ich akcja jest rozstrzelona w czasie od 1926 do 2015 roku. Podobało mi się opowiadanie Podwójny nelson Ryszarda Ćwirleja. Jego akcja toczy się w Poznaniu w 1929 roku. Zyga Maciejewski zostaje oddelegowany tam na przymusowy urlop. Wplątuje się w sam środek dochodzenia i zaczyna współpracować z komisarzem Antonim Fischerem, bohaterem serii kryminałów retro Ćwirleja. To opowiadanie jest jak puszczenie oka do fanów tego gatunku.

Na wyróżnienie zasługują dwa opowiadania Wrońskiego: tytułowe Gliny z innej gliny i zamykające książkę Fatum. W obu spotykamy Aleksandra, syna Zygmunta Maciejewskiego, który pracuje w milicji. Są aspekty, w których jest podobny do ojca: sporo pije, poświęca się pracy, ale nie jest bezwzględny. Ogólnie zestawienie tych dwóch bohaterów określa sam Zyga:

Ale my jesteśmy Gliny z innej gliny, synek.

Olek Maciejewski dużo pije – w komunistycznej Polsce pili wszyscy – ale nie przeszkadza mu to w rozwiązywaniu spraw. Jego ojciec nie chciał i nie mógł pracować w Polsce powojennej. Łapie dorywcze zajęcia. Z opowiadań dowiadujemy się tego, co się dzieje z Zygą Maciejewskim po wojnie i w jaki sposób umiera. Ale o tym nie napiszę, żeby nie zepsuć Wam lektury. 🙂

Pożegnanie z komisarzem Zygmuntem Maciejewskim

Gliny z innej gliny – jak już wspomniałam – nie są kontynuacją serii. Na pewno zapytacie o to, czym w takim razie jest ta książka? To pożegnanie. Marcin Wroński składa hołd bohaterowi, który towarzyszył mu przez ostatnie 10 lat. Seria o Maciejewskim przyniosła mu sławę, nominacje i nagrody literackie. Pisze o tym w posłowiu książki Dziesięć lat z Zygą Maciejewskim:

Zyga, dziękuję Ci za te dziesięć lat na ogól tłustych! Dziękuję, że przy Tobie z adepta literackiego zostałem zawodowym pisarzem! Wprawdzie przykry z Ciebie człek i bywało, że nazbyt absorbujący; przez Ciebie lepiej pamiętam, co było przed wojną niż wczoraj, ale za to wreszcie nauczyłem się pisać. Wybacz, że to ja Cię wymyśliłem, jednak wyłącznie dlatego, że nikt inny nie chciał. I przyjmij ostatnie podziękowanie za to, że przy Tobie i przez ostatnie dziesięć lat w moim pisarskim życiu wydarzyło się dziesięć razy więcej niż przez poprzednich piętnaście. To miłe, ale mam Cię dość!

Recenzja książki Gliny z innej gliny – podsumowanie

Czy opowiadania przypadły mi do gustu? Przyznam, że na początku ciężko było mi się wciągnąć, ale książkę czyta się dość lekko, więc dałam radę. 😉 Nie jestem fanką serii o Maciejewskim. Natomiast myślę, że czytelników Wrońskiego Gliny z innej gliny mają szansę zachwycić.

Książkę doceniam za naprawdę udany pomysł na pożegnanie z bohaterem. Eksperyment polegający na zaproszeniu do współpracy innych pisarzy, jako oddanie honoru Maciejewskiemu, był świetnym pomysłem. Nie jestem pewna tego, czy Gliny z innej gliny powinno się czytać jak część serii. Wydaje mi się, że ta książka może być dla tej serii Wrońskiego tym, czym są Szpony i kły dla serii o Wiedźminie, czyli ciekawym dopełnieniem całości, które prawie nic nie wnosi fabularnie.

To była moja recenzja książki Gliny z innej gliny. Teraz jestem ciekawa Waszego zdania, zwłaszcza jeżeli jest inne niż moje. 🙂 Czy są wśród Was fani serii o komisarzu Maciejewskim? Może czytaliście już tę książkę, a może dopiero macie zamiar ją przeczytać i chcielibyście napisać o swoich oczekiwaniach? Zapraszam Was do komentowania.

Jeżeli jesteście ciekawi, gdzie można kupić Gliny z innej gliny, to kliknijcie tutaj.

Aneta Świderska