Recenzje

Recenzja: Hyperion – Dan Simmons

Hyperion - Dan Simmons

Hyperion - Dan Simmons Zanim przejdę do właściwej recenzji, muszę się przyznać, że ta książka jest dla mnie szczególna. I nie, nie dlatego, że mi się bardzo podobała bądź była beznadziejna do granic. Jej wyjątkowość bierze się stąd, że… jako jedyna, nieruszona przeleżała u mnie 5 (słownie: pięć) lat! Absolutny rekord. Mało tego, było to moje trzecie podejście do niej! Jakimś trafem zawsze tak wychodziło, że była konsekwentnie przesuwana na spód stosu zaległości. To bardzo rzadka sytuacja w mojej książkowej rodzinie, pewnie dlatego, że to moja pierwsza książka stricte Science-fiction. Och Fantasy, czemu jesteś taka samolubna…

Mea culpa, obiecuję poprawę.

Hyperion – Dan Simmons

Tytułowa planeta Hyperion, staje się główną przyczyną zmącenia dotychczasowego spokoju Hegemonii, bowiem zaczęły otwierać się dotychczas zamknięte i skrywające tajemnice Grobowce Czasu, a sam Chyżwar (okrutny biomechaniczny twór, obiekt kultu i zwierzchnik kościoła) zaczął się ponownie pojawiać w różnych miejscach planety. Jakby sytuacja nie była dosyć skomplikowana w tym samym czasie Intruzi (wrogowie Hegemonii) zmierzają wprost na Hyperion. Nie wiadomo czy zależy im tylko na zajęciu Hyperiona, czy też ruszą do ataku na całą Sieć. Hegemonia robi co może, przerzuca swoje siły w ten rejon oraz wysyła pielgrzymkę do Grobowców Czasu, aby odszukać Chyżwara i poznać tajemnicę Grobowców. W skład pielgrzymki wchodzi siedem osób. Kapłan, Żołnierz, Uczony, Poeta, Kapitan, Detektyw i Konsul. Każdy z nich ma też swoje indywidualne pobudki, aby stanąć przed obliczem Chyżwara, ponieważ będą mogli przedstawić mu swoje prośby. Niestety wysłuchany będzie tylko jeden. Resztę czeka śmierć.

Aby lepiej się poznać i zabić czas w podróży, pielgrzymi opowiadają nam swoje historie i pozwalają zrozumieć motyw popychający ich w stronę Grobowców Czasu. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie, bo historie pisane są różnymi stylami. Same opowieści nie tryskają raczej szczęściem, humorem i sielanką, ale dostajemy solidną akcję, cynizm, grozę, a nawet wzruszenie. W ten sposób zżywamy się z bohaterami i poznajemy coraz bardziej same uniwersum, jak i zasady jakimi rządzi się świat wykreowany w powieści. Trudne i nieraz przykre sytuacje bohaterów zostały napisane z ogromną lekkością. Uważam, że z tych sześciu opowieści nie można wybrać zdecydowanie najlepszej. Każda absorbowała mnie w stu procentach i była unikalna. Dobrze, że to ja nie jestem Chyżwarem, bo każde z opowiadań mąciło mi w głowie i zmieniało mojego faworyta do spełnienia prośby.

Wadą takiej kompozycji jest to, iż rzeczywiste wydarzenia posuwają się bardzo wolno. Cały czas zaglądamy w przeszłość bohaterów, i to co dzieje się aktualnie, zostaje przyćmione przez genialnie przedstawione historie.

Sama książka wydana jest bardzo przyzwoicie. Nie ma do czego się przyczepić. Intrygująca twarda okładka ujawnia się dopiero po zajrzeniu pod papierową obwolutę. A w środku książki znajdziemy oddające klimat powieści rysunki.

Po pierwszym tomie, moja rozpalona do granic ciekawość nie daje mi wyboru, jak tylko sięgnąć po kolejną część, „Upadek Hyperiona”. Teraz już nie popełnię tego samego błędu z uciekaniem od Dana Simmonsa i wykreowanego przez niego uniwersum. Obowiązkowa pozycja dla fanów SF (jeśli są tacy, co jeszcze nie czytali Hyperiona) Żałuje, że nie doszło do zapowiadanej ekranizacji w reżyserii Martina Scorsese. To mogło by być coś!

  • CzarnaPantera

    Tak wciągający, że kradł cenne godziny na sen. Dobrze, że w przerwie pomiędzy opowiadaniami postaci można było oddalić się celem wykonania codziennych czynności życiowych 😀 Hm, nie pamiętam, kto przeżył…