Recenzje

Recenzja: Ciemno, prawie noc – Joanna Bator

Ciemno, prawie noc - Joanna Bator

Ciemno, prawie noc - Joanna Bator  Ciemno, prawie noc – Joanna Bator

Jako fanka mangi i Japonii sięgnęłam kiedyś po książkę Joanny Bator Japoński wachlarz i… dałam radę przeczytać jakieś 8 stron. Dlatego do Ciemno, prawie noc zabierałam się z pewną obawą. I początkowe strony nie rozwiały tych obaw, autorka pisze je dość specyficznym językiem. Ale potem jest tylko lepiej.

Główną bohaterką Ciemno, prawie noc jest Alicja Tabor, dziennikarka, która wraca do rodzinnego Wałbrzycha, aby napisać reportaż o trójce zaginionych dzieci. Zaginięciom towarzyszą inne niepokojące wydarzenia: mordowanie zwierząt, „widzenie” Jana Kołka i jego śmierć, walka o pomnik Matki Boskiej Bolesnej. Miasto jest niespokojne, w mieszkańcach buzują emocje. Powrót do rodzinnego domu budzi w Alicji wspomnienia z dzieciństwa: o ojcu wiecznie zajętym szukaniem skarbu, o nieobecnej i chorej matce, o samobójstwie ukochanej siostry. Współczesność przeplata się z historią, obie płaszczyzny przenikają się. A to wszystko z zamkiem Książ w tle i historią księżnej Disy i jej zaginionych pereł.

Ciemno, prawie noc jest książką niesamowicie wciągającą, ale moim zdaniem nie jest to lektura dla każdego. Czytelnik oczekujący czegoś „lekkiego, łatwego i przyjemnego” rozczaruje się. Książka jest połączeniem wielu gatunków: mamy tu wątek sensacyjny, elementy powieści grozy, dramat, romans a nawet satyrę. Autorka wymiksowała te gatunki w sposób doskonały, jednak poruszane tematy są dość „ciężkie”, wymuszają w czytelniku chwilę refleksji. Mamy tu naprawdę szeroki przekrój: samobójstwo, chorobę psychiczną, fanatyzm, molestowanie nieletnich, zbrodnie wojenne, gwałt, pedofilię. A najsmutniejsze jest to, że ta fikcja literacka jest tak cholernie… życiowa. Kotojady są wśród nas. Na szczęście wspomnianym Kotojadom z książki przeciwstawiają się Kociary. To taki symbol walki dobra ze złem. Aż chce się przygarnąć kota.

To co na początku mi przeszkadzało, to specyficzna gra słowem. Ale jak już się wczytałam w powieść, to słowotwórcze zabiegi autorki przestały mi przeszkadzać. A włączenie fragmentu z cytowanie lokalnego forum internetowego było całkiem ciekawe.

Joanna Bator świetnie kreuje fabułę i prowadzi narrację, a postaci przez nią wykreowane są niezwykle barwne i wyraziste. Przykładem może być pan Albert i jego historia z czasów wojennych, czy bibliotekarka Celestyna, która kiedyś była mężczyzną. Powiązania między bohaterami często są zaskakujące, ale to jeszcze bardziej wciąga czytelnika w opowieść.

Marta Stelmaszuk