Artykuły

Polska aspirująca, ale leniwa, czyli dlaczego w krajach Europy Zachodniej czyta się więcej książek

bookshelf1

Wiele badań pokazuje, że istnieje bezpośrednia zależność pomiędzy zamożnością państwa i poziomem jego rozwoju a czytelnictwem książek. Bogate kraje skandynawskie, Holandia, Wielka Brytania i Niemcy mogą pochwalić się najwyższymi wskaźnikami aktywnych czytelników. Polska na ich tle wypada niezwykle blado. Jeśli chcemy dogonić Europę (a chyba chcemy), musimy zacząć czytać. Natychmiast!

Niedawno w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Magdalena Parys, pisarka na stałe mieszkająca w Niemczech, opowiadała, jak wygląda tamtejszy rynek książki. Wspomniała, że średnia cena pierwszego wydania każdego tytułu waha się od 20 do 30 euro, a za spotkania autorskie trzeba płacić. Mówiła także, że podoba jej się uregulowany rynek wydawniczy i specjalne programy propagujące czytelnictwo w szkołach. Tymi wypowiedziami niezwykle rozzłościła wielu internautów, którzy w komentarzach nie pozostawili na pisarce suchej nitki. W jej obronie stanął prof. Janusz Majcherek, zwracając uwagę na jeden powracający w wypowiedziach hejterów wątek: Polacy nie czytają książek, bo mało zarabiają, więc nie stać ich na kupowanie, a już na pewno na płacenie za spotkania autorskie. A czemu mało zarabiają? Bo nie czytają. I tak, zdaniem profesora, koło się zamyka.

Zbudować innowacyjność

Innowacyjność państwa bierze się z kreatywności jego obywateli. A tą trudno zbudować podczas oglądania telewizji czy korzystania z portali społecznościowych. Tworzenie gospodarczej konkurencji dla innych krajów polega nie tylko na oferowaniu rzeszy, w założeniu dobrze wykształconych pracowników-magistrów zdolnych do podjęcia ciężkiej pracy, ale także pewnego kapitału kulturalnego, o który należy się szczególnie zatroszczyć. Jednym z jego przejawów jest właśnie poziom czytelnictwa, stanowiący wyznacznik chęci obywateli do obcowania z powszechnie dostępną i szanowaną formą uczestnictwa w kulturze. Ponadto ludzie chętnie sięgający po książki wykazują większe zainteresowanie światem, chcą się dokształcać oraz podnosić swoje kwalifikacje. Stawiając na samorozwój, również w sferze emocjonalnej i duchowej, automatycznie stają się lepszymi pracownikami, zdolnymi do myślenia abstrakcyjnego i konstruktywnie podchodzącymi do powierzonych im zadań. W dzisiejszym świecie, aby zapewnić sobie dobrobyt, chcemy pracować mądrze, a nie ciężko. A mądrze pracujący ludzie, budują świadome swojej wartości państwo.

Jak to jest w innych krajach   

Dla porównania, w Szwecji 90% społeczeństwa czyta przynajmniej jedną książkę w ciągu roku, a 65 % sięga po pięć lub więcej tytułów. W największej gospodarce Unii Europejskiej, czyli w Niemczech, odsetek czytających sięga 79 %, a w znajdującej się na trzecim miejscu Wielkiej Brytanii jest to 80 %. Oczywiście, można wyjść z założenia, że skoro są to kraje bogate, ich obywateli stać na kupno książek. W Polsce nadal przecież pokutuje stereotyp, że książki są dobrem luksusowym, choć księgarnie prześcigają się w obniżkach i promocjach, a kosze w hipermarketach uginają się od przecenionych tytułów. Jeśli jednak spytać Polaków, dlaczego nie sięgają po lektury, okazuje się, że cena wcale nie odgrywa takiej dużej roli. Bardziej chodzi tu o niedostateczną ilość czasu, zmęczenie codziennymi obowiązkami lub brak nawyku – ludzie nie czytają, ponieważ nigdy tego nie robili. Jednak aby ostatecznie zbić argument o wysokich cenach książek, wystarczy przywołać statystyki wspomnianej już Szwecji, w której 75 % obywateli korzysta z bibliotek. A jak wiadomo, wypożyczanie książek nic nie kosztuje. Dla porównania tylko 25 % Polaków przynajmniej raz w roku odwiedza bibliotekę. Stąd prosty wniosek: nie czytamy, bo się nam nie chce.

Co możemy zrobić?

Przed Polską długa droga. Aby poprawić statystyki czytelnictwa, trzeba zrobić naprawdę dużo. W przypadku naszego społeczeństwa chodzi o zmianę sposobu myślenia i podejścia do książki. Eksperci są zgodni, że powinna być ona nieodłączną częścią życia publicznego, promowaną przez najważniejszych ludzi w kraju. Nie chodzi tylko o kampanie społeczne, ale codzienną obecność w środkach masowego przekazu. Ludzie muszą poczuć, że czas zainwestowany w czytanie książek, nigdy nie jest czasem straconym. I chociaż na pierwszy rzut oka, nie przynosi ono wymiernych korzyści, to na pewno procentuje na przyszłość. Czym? Na przykład wspomnianą już kreatywnością, abstrakcyjnym myśleniem, inteligencją emocjonalną, szeroką wiedzą, bogatymi kompetencjami językowymi… Wymieniać można w nieskończoność.

Malwina Pietrewicz