PolecamyRecenzjeThriller

Płonące dziewczyny – recenzja nowej książki C.J. Tudor

Płonące dziewczyny - recenzja nowej książki C.J. Tudor

Małe miasteczko i małomiasteczkowa mentalność okraszona uprzedzeniami. Dodajcie do tego nową pastorkę z przeszłością, stare tajemnice i zjawy nastolatek oskarżonych o czary i spalonych na stosie wieki temu. W efekcie dostaniecie szansę na całkiem niezły thriller. Choć po lekturze Płonących dziewczyn, nowej książki C.J. Tudor, pozostał mi mały niedosyt.

Płonące dziewczyny C.J. Tudor - recenzja książki

Płonące dziewczyny C.J. Tudor. Recenzja książki

Autorka bestsellerowego Kredziarza tym razem zaprasza czytelników do wioski Chapel Croft. To miejscowość z trudną historią. W XVI wieku spalono na stosie kilkoro oskarżonych o czary mieszkańców, w tym dwie nastolatki. We wsi krąży legenda, że spalone dziewczęta ukazują się ludziom, którzy są w niebezpieczeństwie. Do tego kultywuje się tradycję konstruowania z patyczków laleczek, tytułowych tzw. płonących dziewczyn.

Uroki angielskiej prowincji?

Do Chapel Croft czytelnik trafia wraz z nową mieszkanką pastorką Jack Brooks i jej nastoletnią córką Flo. Kobieta ma tymczasowo zaopiekować się miejscową parafią po nagłej śmierci poprzedniego duchownego.

Na miejscu dowiaduje się, że jej poprzednik odebrał sobie życie. Do tego Jack dostaje dziwaczną paczkę z akcesoriami do egzorcyzmów, a w kaplicy zaczyna dochodzić do dziwnych incydentów. W tle tej historii jest jeszcze jedna sprawa, sprzed 30 lat, związana z zaginięciem dwóch nastolatek. Na dodatek Flo ukazują się płonące dziewczyny, czy to znaczy, że jest w niebezpieczeństwie?

Wiele wątków i wiele perspektyw

Historia jest wielowątkowa i poznajemy ją, towarzysząc różnym postaciom. Narracja ogniskuje się wokół kilkorga bohaterów i ciekawe jest to, że to nie tylko główne postaci. Zatem odkrywając kolejne elementy układanki, raz towarzyszymy Jack, raz Flo, a innym razem tajemniczemu mężczyźnie, mordercy. Zaglądamy też w przeszłość widzianą z perspektywy jednej z zaginionych przed trzydziestu laty dziewcząt. Taki sposób prowadzenia narracji daje czytelnikowi szansę na przyjrzenie się wydarzeniom z różnych stron.

Wspomniałam o wielowątkowości. Ta jest związana m.in. z mnogością ważnych fabularnie postaci, jakie C.J. Tudor wprowadza do swojej powieści — mieszkańców Chapel Croft. Każdy z nich ma jakąś tajemnicę, dokłada swoje puzzle do tej historii.

W pewnym momencie wątków jest tak dużo, że trudno zlokalizować główny. Nie wiemy już, czy chodzi o dotarcie do przyczyny samobójstwa poprzedniego proboszcza, o rozwiązanie zagadki zniknięcia nastolatek, mordercę kluczącego śladami Jack, tego co ukrywa dziwaczny nowy przyjaciel Flo, a może tajemnicy najbogatszej rodziny z okolicy…

Autorka sprytnie zbiera nitki fabularne do jednego kłębka. Ostatecznie okazuje się, że wszystko jest ważne i powiązane.

Płonące dziewczyny C.J. Tudor - thriller od autorki Kredziarza

Wszyscy mają tajemnice

Jack jest ciekawą, skomplikowaną i dość tajemniczą bohaterką. Ją też czytelnik odkrywa stopniowo. Początkowo postać może wydawać się dość stereotypowa: samotna matka, nowa w społeczności, pastorka z dużego miasta z poglądami zbyt nowoczesnymi dla wiejskich wiernych. Później poznajemy ją lepiej i okazuje się, że Jack też ma sporo do ukrycia. Że ma w sobie nie tylko jasność, jaką przypisalibyśmy osobie duchownej, ale też mrok, o jaki początkowo nawet jej nie podejrzewaliśmy.

Wciągająca, dynamiczna, ale…

Płonące dziewczyny to wciągająca, dynamiczna historia. Ten dynamizm dodatkowo potęguje narracja w czasie teraźniejszym, charakterystyczna dla scenariuszy. Czytelnik, który sięgnie po tę książkę, nie będzie mieć czasu nawet na chwilę fabularnego wytchnienia.

Sama historia jest ciekawa i pomysłowa. Autorka sprawnie prowadzi fabularną intrygę w kierunku finału i potęguje napięcie emocjonalne, jakie towarzyszy lekturze.

Sięgając po tę książkę, miałam nadzieję, że w moje ręce wpadł thriller z wątkiem mistery, być może na miarę Doliny Baztan Dolores Redondo. Tylko że kwestię tytułowych płonących dziewczyn, nastolatek, których duchy ukazują się mieszkańcom Chapel Croft, autorka wykorzystała bardzo delikatnie.

Moim zdaniem w książce zabrakło pociągnięcia tego wątku, rozbudowania go, mocniejszego zaczepienia fabularnego o zbrodnię, jakiej dopuścili się mieszkańcy wioski w XVI wieku.

Płonące dziewczyny C.J. Tudor to książka dla czytelników, którzy szukają nieoczywistych i fabularnie niestereotypowych thrillerów. Jest intrygująco, tajemniczo i niebezpiecznie. Jeżeli chcecie sprawdzić to na własnej skórze, to książkę możecie znaleźć w tym miejscu.

Nowy thriller C.J. Tudor ukazał się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca.

Sprawdź też:

Ocena Anety
  • 7/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 7/10
  • 7/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 7/10
  • 7/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 7/10
7/10

Fragment recenzji

Płonące dziewczyny to wciągająca, dynamiczna historia. Ten dynamizm dodatkowo potęguje narracja w czasie teraźniejszym, charakterystyczna dla scenariuszy. Czytelnik, który sięgnie po tę książkę, nie będzie mieć czasu nawet na chwilę fabularnego wytchnienia.

Sama historia jest ciekawa i pomysłowa. Autorka sprawnie prowadzi fabularną intrygę w kierunku finału i potęguje napięcie emocjonalne, jakie towarzyszy lekturze.

Sending
User Review
0/10 (0 votes)
Aneta Świderska