Pamiętnik szeptuchy

Pamiętnik szeptuchy to pierwsza część z serii Dni Mocy, zaplanowanej przez Dorotę Gąsiorowską. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką (tutaj znajdziecie moją poprzednią recenzję). Gdy czuję, że potrzebuję jakiejś obyczajowej, przyjemnej książki, sięgam po panią Gąsiorowską właśnie. Czy i Pamiętnik szeptuchy dał mi coś, czego oczekiwałam? Przekonacie się poniżej.

Pamiętnik szeptuchy – zarys książki

Już na początku książki poznajemy Nataszę, główną bohaterkę książki. Dwudziestokilkuletnia dziewczyna pracuje w modelingu. Sukces za sukcesem, reklama za reklamą, egzotyczne wakacje. No i apodyktyczna matka, która od najmłodszych lat kieruje córką, nie licząc się w zupełności z jej zdaniem. Pewnego dnia Natasza mówi stanowczo dosyć, w związku z tym wsiada w samochód i z Warszawy kieruje się do koleżanki, do Białegostoku.

No i na całe szczęście (bo bez tego nie byłoby takiej historii!) gubi się wśród wiejskich dróg. Co więcej – trafia na kobiecinę, która, jak gdyby nigdy nic zaprasza dziewczynę do swojej chatki w lesie. Salma, bo tak jej na imię, pozwala Nataszy zostać u siebie, nie żądając praktycznie nic w zamian. Stwierdza, że tak miało być, dziewczyna znalazła się u niej, bo tak trzeba. Koniec, kropka. Tych parę dni wytchnienia z dala od pracy i zgiełku działa na duszę Nataszy niczym balsam. Szczerze przyznam, że trochę jej zazdrościłam. 😉

W czasie swego urlopu poznaje kilkoro ludzi, którzy odmienią życie naszej bohaterki. Salma również się do tego przyczyni, dając jej niezwykły podarunek. Wszystko zrozumiesz, ale musi nadejść na to czas, powtarza. Najbardziej w pamięć zapadła mi jej inna wypowiedź:

Ludzie wygodne, chcieliby wszystko od razu, a na to, co dobre i ważne, zwykle trzeba poczekać. Jak nie ma pokory i cierpliwości, to i zamęt się panoszy. Potem przychodzą i lamentują, że nie tak jak chcieli. Bo chcą źle i byle jak. Za dużo i nie to, co powinni.

Pamiętnik szeptuchy – recenzja

Rodzinne tajemnice, niewyjaśnione sekrety sięgające pokolenia wstecz. Ważne dla mnie były również opisy podlaskiej, pięknej przyrody. A przede wszystkim mądrości Salmy, podlaskiej szeptuchy to niewątpliwie zalety tej książki. Minusem były dialogi między bohaterami, często oderwane od rzeczywistości. Czasem łapałam się na myśli – kto w taki sposób naprawdę rozmawia ze znajomymi? Ale koniec końców – książka przyniosła mi to, czego od niej oczekiwałam. Oderwanie od codzienności. Mam jednak cichą nadzieję, że na kolejne tomy nie będziemy musieli długo czekać, bo serio – jestem ciekawa, jak się dalej potoczą losy Nataszy i jej bliskich. Wspomniałam wcześniej, że książka to pierwsza część cyklu Dni Mocy. Każdy tom będzie przypisany odpowiednim świętom w słowiańskim kalendarzu. Tutaj mamy Noc Świętojańską, oby kolejny tom planowany był na jesień. 😉

Książkę znajdziecie tutaj.

Moja ocena
  • 8.5/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 8.5/10
  • 8.5/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 8.5/10
  • 8/10
    Czy bohaterowie wzbudzili sympatię? - 8/10
8.3/10

Fragment recenzji

Pamiętnik szeptuchy to pierwsza część z serii Dni Mocy, zaplanowaną przez Dorotę Gąsiorowską. Już na początku książki poznajemy Nataszę, główną bohaterkę książki. Dwudziestokilkuletnia dziewczyna pracuje w modelingu. Sukces za sukcesem, reklama za reklamą, egzotyczne wakacje. Pewnego dnia Natasza ma dość. Podczas podróży trafia na kobiecinę, która jak gdyby nigdy nic zaprasza dziewczynę do swojej chatki w lesie. Koniec końców – książka przyniosła mi to, czego od niej oczekiwałam. Oderwanie od codzienności. Mam jednak cichą nadzieję, że na kolejne tomy nie będziemy musieli długo czekać.

Anna Podurgiel