Opowieść podręcznej - recenzja książki Opowieść podręcznej

Dwa lata temu na warszawskich ulicach pojawiły się kobiety w charakterystycznych czerwonych strojach i białych czepkach. Nietypowa akcja promocyjna głośnego serialu, na podstawie książki Opowieść podręcznej, zwracała uwagę na nieposzanowanie praw kobiet. W tym roku „podręczne” znowu pojawiły się na ulicach. Niestety i tym razem ich obecność jest wyrazem buntu przeciwko łamaniu praw kobiet w Polsce.

Opowieść podręcznej Sprawdź na TaniaKsiazka.pl >>

Opowieść podręcznej — prawa człowieka to prawa kobiet

Już dawno chciałem przeczytać książkę Margaret Atwood – Opowieść podręcznej, ale zawsze z jakiegoś powodu odkładałem ją na później. Wreszcie mi się udało. Niestety impulsem do tego były, i nadal są, niepokojące wydarzenia w naszym kraju. Absurdalne decyzje rządzących zmusiły kobiety by, pomimo pandemii, wyszły na ulice i walczyły o swoje prawa. Protesty rozlały się po całej Polsce, od miast po wsie. Ludzie protestują, bo naruszono ład społeczny, przekroczono granicę, za którą robi się niebezpiecznie. Nic dziwnego, że na ulicach pojawiły się postacie wyglądające, jakby wyszły z książki Margaret Atwood. Czerwona peleryna i biały czepek stały się dziś symbolem łamania praw kobiet na świecie, niestety także w Polsce.

Powieść Atwood to dystopia, czyli przedstawienie czarnej wizji przyszłości, oparte na obserwacji współczesności. Autorka opisała rzeczy, które w pewnym stopniu działy się na świecie, ale nie każdy je dostrzegał. Krytycy i literaturoznawcy uznali, że powieść jest reakcją na blokowanie, przez amerykańską prawicę, procesów emancypacyjnych kobiet. Pomimo że książka powstała w latach 80., za prezydentury Ronalda Reagana, a akcja toczy się w Stanach, na całym świecie nie brakowało wówczas zdarzeń, które mogły posłużyć autorce za inspirację. Odbierano dzieci rdzennym mieszkańcom Kanady, ubezwłasnowolniono kobiety w Iranie, kontrolowano urodzenia w Rumunii…

Margaret Atwood jest kanadyjską pisarką, poetką i krytyczką literacką oraz aktywistką społeczną. Stała się ikoną ruchów feministycznych i ekologicznych. Sławę przyniosła jej Opowieść podręcznej, wydana w 1985 roku w Kanadzie, która w Polsce ukazała się na początku 90. lat. Dziś powieść stała się niezwykle popularna na całym świecie, głównie dzięki serialowi na jej podstawie, ale niestety też w dużej mierze dlatego, że do władzy coraz częściej dochodzą ludzie pokroju Donalda Trumpa.

Gilead, czyli „piekło kobiet”

Akcja powieści rozgrywa się w Republice Gileadu, teokratycznym reżimie, powstałym po upadku Stanów Zjednoczonych. Po zamachu na rząd zawieszono konstytucję, a kobietom stopniowo ograniczano wolność, by ostatecznie odebrać prawa i sprowadzić do roli żywych inkubatorów, jakimi stały się tytułowe „podręczne”. Przydzielane do bezdzietnych, ale wysoko postawionych rodzin, mają jedno zadanie – urodzić dziecko. Kobiety pozbawione praw, tożsamości (nawet własnego imienia), odarte z człowieczeństwa są potrzebne o tyle, o ile są zdolne do reprodukcji. Jawi nam się rozpaczliwy obraz człowieka – kobiety walczącej o przetrwanie, także z samą sobą.

Krzesło, stół, lampa. W górze, na białym suficie, płaskorzeźba w kształcie wieńca – zagipsowana pustka, jak miejsce na twarzy, z którego usunięto oczy. Kiedyś musiał tu wisieć żyrandol. Usunęli wszystko, do czego można by przywiązać linę.

~Opowieść podręcznej

Jedną z takich kobiet jest narratorka – główna bohaterka, jedna z „podręcznych”. Oprowadza nas po dwóch światach, tym wewnętrznym – swoich myślach i uczuciach, i tym zewnętrznym, w którym żyje. Dowiadujemy się od niej o działaniu systemu i funkcjonowaniu w nim. „Podręczne” nie mogą czytać, pisać, ani swobodnie rozmawiać.

 – Przepraszam – odzywa się znów tłumacz, żeby zwrócić na siebie naszą uwagę. Kiwam głową na znak, że go słyszę.
– On pyta, czy jesteście szczęśliwe – mówi tłumacz. […]
Glena się nie odzywa. Zapada milczenie. Ale czasami nic nie mówić też jest niebezpiecznie.
– Tak, jesteśmy bardzo szczęśliwe – mruczę pod nosem. Muszę przecież coś powiedzieć. A cóż innego mogę powiedzieć jak nie to?

~ Opowieść podręcznej

Tragedia zza ściany…

Scena o japońskich turystach zwiedzających Gilead szczególnie zapadła mi w pamięci, bo kojarzy mi się z przemocą domową, która po cichu dzieje się za ścianą, ale nic o tym nie wiemy, do momentu wydarzenia się tragedii. W tym wypadku tragedia już się dzieje, nie wiadomo jak ją przerwać, a ofiarami reżimu, w różnym stopniu stali się wszyscy, jak na ironię, również jego zwolennicy.

Ale wtedy już nie śpiewała, wtedy wygłaszała pogadanki. Była w tym dobra. W swoich pogadankach mówiła o świętości ogniska domowego, o tym, że miejscem kobiety jest dom […] Serena Joy już nie wygłasza mów. Jest teraz niemową. Siedzi w domu, ale jej to chyba nie służy. Musi być wściekła, że wpadła we własne sidła.

~ Opowieść podręcznej

Głównym problemem poruszonym przez autorkę, jest łamanie praw kobiet. Co ciekawe, także przez same kobiety, aż szkoda, że ten wątek nie jest rozwinięty. Takie panie jak Serena Joy, czy Ciotka Lidia świadomie, czy nie, też współtworzyły fundamentalistyczny, purytański porządek stając się oprawcą i po części ofiarą systemu.

Opowieść podręcznej – recenzja książki

Opowieść podręcznej Sprawdź na TaniaKsiazka.pl >>

Powieść Margaret Atwood spodoba się fanom antyutopii. Wizja kontrolowanego społeczeństwa, ciągłe wrażenie bycia obserwowanym, wprowadza iście orwellowski klimat. Kolejną rzeczą, przywodzącą na myśl Rok 1984, jest nowomowa, czyli język propagandy totalitarnej. „Niekobiety”, „porodomobil, czy „gospożony” to tylko niektóre z nowo utworzonych słów w Republice Gileadu.

Narracja skupia się w dużej mierze na odczuciach i wrażeniach głównej bohaterki, która często wraca do przeszłości, wspomina. Mieszają się wątki miłosne, religijne i polityczne. Jednym autorka poświęciła więcej miejsca, innym np. politycznym, w moim odczuciu za mało. Niewyraźne określenie czasu, w którym rzeczywiście toczy się akcja, sprawia, że można czuć lekkie zagubienie. Niemniej jednak książka jest warta uwagi, bo zmusza do refleksji.

Czytając Opowieść podręcznej, czułem dyskomfort z dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego że powieść jest dobrze napisana i udzieliła mi się panująca w niej atmosfera. Czułem marazm, było mi ciężko, ciasno i duszno, jakbym był skrępowany przez skrzydełka ograniczające pole widzenia. Po drugie, dlatego że wiele niepokojących rzeczy, dziejących się w książce, można odnieść do sytuacji społeczno-politycznej w Polsce. Łamana jest konstytucja, łamane są prawa kobiet, piętnuje się osoby o odmiennej orientacji seksualnej. To nie pozwala spokojnie patrzeć w przyszłość, dlatego polecam ją każdemu, kto jeszcze nie wyobraża sobie, że takie rzeczy jak przedstawione w książce mogą się wydarzyć. Przede wszystkim polecam ją panom, a w szczególności panom policjantom.

Książka dostępna jest tutaj.

Autor recenzji: Łukasz Kozłowski

Powiązane artykuły:

Ocena Łukasza
  • 9/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 9/10
  • 9/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 9/10
  • 8/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 8/10
  • 10/10
    Czy bohaterowie wzbudzili sympatię? - 10/10
9/10

Fragment recenzji

Narracja skupia się w dużej mierze na odczuciach i wrażeniach głównej bohaterki, która często wraca do przeszłości, wspomina. Mieszają się wątki miłosne, religijne i polityczne. Jednym autorka poświęciła więcej miejsca, innym np. politycznym, w moim odczuciu za mało. Niewyraźne określenie czasu, w którym rzeczywiście toczy się akcja, sprawia, że można czuć lekkie zagubienie. Niemniej jednak książka jest warta uwagi, bo zmusza do refleksji.

KsiążkoweWieści