FantastykaFantasyRecenzje

Obrońcy Shannary. Czarne ostrze – recenzja książki

obrońcy shannary

Czarne ostrze to pierwsza powieść ze świata znanego z serii Kroniki Shannary, rozpoczynająca zupełnie nowy cykl pt. Obrońcy Shannary. Główny bohater książki to daleki spadkobierca postaci z poprzednich części – Paxon Leah, dla którego magia praktycznie nie istnieje, a jedyną pamiątką po wielkich przodkach jest wiszący nad kominkiem stary miecz. Jednak, gdy ten kawałek żelastwa uratuje Paxonowi skórę, chłopak odkryje, że płynie w nim krew dzielnych wojowników, a jego spokojne i nudne życie właśnie dobiegło końca.

Paxon Leah rąbiąc drewno pewnego leniwego popołudnia, nie przypuszczał, że za kilka chwil życie wywróci mu się do góry nogami. Gdy jego siostra Chrysallin zostaje podstępem porwana przez czarnoksiężnika Arcannena, Paxon rusza jej na pomoc uzbrojony w jedyną broń, jaką ma pod ręką – stary, bezużyteczny miecz. Podczas walki o życie dziewczyny okazuje się jednak, że miecz skrywa w sobie wielką magię, którą wyzwolić może jedynie członek królewskiego rodu Leah.

Wiadomość o magicznym artefakcie szybko dochodzi do Czwartego Zakonu Druidów, którego przełożona Ard Rhys postanawia zwerbować Paxona do swoich szeregów. Chłopak miałby zajmować się zabezpieczaniem elementów magii oraz przeciwdziałać jej nadużyciom. Młody Leah bez wahania postanawia nauczyć się korzystać z daru, który pozostawili mu przodkowie, a będzie miał ku temu okazję, ponieważ Arcannen nie zamierza odpuścić i zrobi wszystko, aby wykorzystać Chrys do swoich celów.

Czarne ostrze – oczami laika

Chcę być wobec Czytelników całkowicie szczera, dlatego od razu powiem, że nie należę do fanów fantastyki. Przeczytałam zaledwie kilka książek i najzwyczajniej w świecie nie czuję tego gatunku. Dlatego sięgając po Czarne ostrze, miałam cień nadziei, że może przekonam się do opowieści o magii, elfach i czarnoksiężnikach. I nawet zachęcił mnie zamieszczony przez wydawców na tyle okładki fragment recenzji z Library Journal:

Szaleńcze przygody, mnóstwo akcji, urzekający bohaterowie… dla nowego Czytelnika to znakomity sposób, aby wkroczyć do tego świata.

Po lekturze całości zgadzam się, co do jednego – faktycznie, nie miałam wielkich problemów, by zanurzyć się w rzeczywistości Shannary. Jednak cała reszta, moim zdaniem, nie spełniła obietnic. Szaleńcze przygody były mało wciągające, akcja nieco wymuszona, a bohaterowie momentami sztuczni. Prawa rządzące Shannarą wydały mi się powierzchowne i nieprzekonujące. Krótko mówiąc – nie dałam się porwać światu wykreowanemu przez Terry’ego Brooksa.

Czarne ostrze – fenomenalny Brooks?

Po książce fantasy spodziewałam się obrazu pełnego, absolutnego uniwersum w stylu Władcy Pierścieni, a w tym przypadku miałam wrażenie, że autor wrzucił do jednego worka dowolne elementy charakterystyczne dla gatunku, wymieszał i wyrzucił na stół, nie tłumacząc Czytelnikowi, o co właściwie w tym wszystkim chodzi. Sprawiało to wrażenie obcowania z książką dla mało wymagającego odbiorcy, któremu wystarczy obracanie się w obrębach gatunkowych schematów, ocierających się momentami o sztampę.

Dlatego fenomen Terry’ego Brooksa pozostanie dla mnie zagadką. Wiem, że autor nazywany jest mistrzem high fantasy, a Kroniki Shannary cieszą się dużą popularnością. Z pewnością entuzjaści Brooksa  mają swoje powody, by cenić jego twórczość, jednak jeśli nie lubicie prostych historii, Czarne ostrze może Was mocno rozczarować.

Kup książkę Czarne ostrze Terry’ego Brooksa w sklepie internetowym TaniaKsiazka.pl >>

Ocena Malwiny
  • 4/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 4/10
  • 5/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 5/10
  • 3/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 3/10
  • 4/10
    Czy bohaterowie wzbudzili sympatię? - 4/10
  • 4/10
    Jak oceniam budowę świata przedstawionego w książce (złożoność, nowatorstwo)? - 4/10
4/10

Fragment recenzji

Po lekturze całości zgadzam się co do jednego – faktycznie, nie miałam wielkich problemów, by zanurzyć się w rzeczywistości Shannary. Jednak cała reszta, moim zdaniem, nie spełniła obietnic. Szaleńcze przygody były mało wciągające, akcja nieco wymuszona, a bohaterowie momentami sztuczni. Prawa rządzące Shannarą wydały mi się powierzchowne i nieprzekonujące. Krótko mówiąc – nie dałam się porwać światu wykreowanemu przez Terry’ego Brooksa.

Sending
User Review
0/10 (0 votes)
Malwina Pietrewicz