Nowości-Zapowiedzi

Nowości wydawnicze z Wydawnictwa Kobiecego

Nowości wydawnicze, które znajdziesz poniżej to zbiór książek wydanych nakładem Wydawnictwa Kobiecego. To jedne z pierwszych  tytułów z tego wydawnictwa, jednak opinie, jakie budzą na rynku czytelniczym sprawiają, że uwaga wielu kieruje się na Wydawnictwo Kobiece. Zapraszam do lektury recenzji sześciu książek. Niechaj te nowości natchną Cię do wielu godzin spędzonych w towarzystwie gorącego kubka napoju oraz świetnej książki!

 Afganska-perla

Afgańska perła

Literacki debiut Nadii Hashimi – Amerykanki pochodzenia afgańskiego – to poruszająca do bólu opowieść o bezradności, przeznaczeniu oraz wolności decydowania o własnym losie. Afgańska perła to opowieść wyjątkowa – łącząca „smaki” kulturowe oraz głęboką emocjonalność charakterystyczną dla dzieł takich twórców jak Khaled Hosseini, Jhumpa Lahiri czy Lisa See.

Jest Kabul, 2007 rok. Rahima i jej siostry tylko sporadycznie mogą uczęszczać do szkoły i rzadko wychodzą z domu. Nie mają braci, a ich ojciec jest uzależniony od narkotyków. Jedyną nadzieję pokładają w pradawnym zwyczaju zwanym bacha posh – umożliwiającym młodej Rahimie przebranie się za chłopca i udawanie go do momentu, w którym osiągnie wiek stosowny do zamążpójścia. Rahima w przebraniu chłopca może swobodnie chodzić do szkoły, robić zakupy czy opiekować się starszymi siostrami.

Afgańska perła to literacka podróż po dwóch światach – podróż dwóch kobiet, które żyły w zupełnie różnych czasach, ale które połączył podobny los. To niesamowita opowieść, która niesie ważne przesłane w obecnych czasach. W sposób niezwykle intymny Nadia Hashimi ukazuje w niej warunki, w jakich kobiety pochodzące z innych kultur muszą walczyć o swoje prawa i o przetrwanie. Autorka stawia istotne pytania dotyczące tego, co można zrobić, aby poprawić tę sytuację, i co tak naprawdę powinno być zrobione, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, ile pracy trzeba jeszcze wykonać, by zmienić samą mentalność afgańskich kobiet. Jak stwierdza bohaterka powieści Rahima: „Mężczyźni mogą z kobietami zrobić to, co tylko zechcą”. A i kobiety nie zawsze są świadome, w jak trudnym położeniu się znajdują.

zwilczona

Zwilczona

To wprawdzie debiut na polskiej scenie literackiej, ale za to z jakim rozmachem popełniony. Chwilami nawet ma się wrażenie, że jest to dojrzała proza, tworzona przez autorkę o uznanej pozycji na rynku wydawniczym. Lektura Zwilczonej potwierdza, że mamy do czynienia z twórczością niezwykłą, trudną do zaszufladkowania i wymykającą się jasnym podziałom. Realizm miesza się tu z magią, by za chwilę przenieść nas w zupełnie inne przestrzenie, do których dostęp uzyskać można jedynie poprzez całkowite zanurzenie się w stworzonym przez autorkę świecie.

Pozornie mamy do czynienia z przewidywalną fabułą i dobrze ukształtowanymi w historii literatury sylwetkami bohaterów. Znaleźć tu bowiem można wszystko, co dla prozy kobiecej charakterystycznej: emocje, różne odcienie uczuć, zdrady, problemy, smutki i łzy.
Zwilczona jednak, choć z opisu może wydawać się tradycyjną powieścią dla kobiet, jest jednak czymś więcej. To przede wszystkim magiczna opowieść z wieloma bohaterami, zazębiającymi się wątkami i wyrazistym obyczajowym tłem. Takie książki stanowią nie lada gratkę dla wszystkich fanek literatury kobiecej.

Ale powieść Zwilczona to także do bólu poruszająca lektura, skłaniająca kobiety do głębszej refleksji nad własnym życiem, nad miejscem kobiety w społeczeństwie, nad tym, na ile realizujemy własny potencjał. Tę niesamowitą opowieść można także określić mianem magicznego arrasu utkanego z przepięknych motywów jakby nie z tego świata. Mamy tu bowiem i Tarota Marsylskiego, i zioła, i przepisy kulinarne i zwierzęta, które stają się ludzkimi mentorami, umożliwiającymi  totalną metamorfozę życiową i przebudzenie do bardziej świadomego egzystowania – wszystko to, co dopełnia aurę i tak już na poły magiczną. Całkiem sporo jak na jedną powieść.

pokochaj swoje cialo

Pokochaj swoje ciało

Wielkimi krokami zbliża się do nas wiosna, a wraz z nią upragnione promienie słoneczne i radosne chwile, które inspirują do podejmowania nowych wyzwań życiowych. No tak, tylko czy ktoś w ogóle wziął pod uwagę fakt, że wiosna przychodzi po zimie i że to właśnie szara i bura zima powoduje w nas, kobietach, skrajne emocje, burzy nasze dobre samopoczucie, przyczynia się do huśtawki nastrojów i ogólnego niezadowolenia z siebie, a uściślając, ze swego ciała. To zresztą odwieczny kobiecy problem. Po zimie boimy się zaglądać do szafy i z niemałym przestrachem przymierzamy wiosenne ciuchy, by odkryć po raz kolejny, że spodnie i bluzka, które rok temu wchodziły bez problemu, teraz niestety znów muszą zostać w szafie.

No dobrze, skoro to odwieczny problem, to znaczy że nie został właściwie rozwiązany; że nie znaleziono jak dotąd właściwej metody postępowania; że nikt nam, kobietom, nie powiedział, co zrobić, by co roku, na przełomie zimy i wiosny, nie popadać w paranoję i nie doświadczać kolejnej huśtawki nastrojów, która burzy wszystkie sfery naszego życia.

I rzeczywiście do tej pory tak było. Półki księgarskie uginają się od rosnącej w zatrważającym tempie liczby poradników dla kobiet, ale jak dotąd żaden autor nie zdołał w sposób kompleksowy i przystępny zarazem opowiedzieć, co my, kobiety, mamy zrobić, by poczuć się dobrze we własnym ciele. Mam jednak wrażenie, że ten stan rzeczy diametralnie się zmieni dzięki najnowszej publikacji o niezwykle wymownym tytule Love Your Body. Zniechęcona doświadczeniami z lekturą innych poradników, sceptycznie podchodziłam do kupna kolejnej – jak mi się zdawało – książki o jednym i tym samym. Jakież było moje zdziwienie, gdy przeczytałam słowo wstępne:

„Jak definiujesz piękno? Mam nadzieję, że twoje rozumienie piękna nie sięga jedynie na głębokość skóry. Autentyczne piękno pochodzi z większej przestrzeni energetycznej, w której zrównoważone są twoje potrzeby fizyczne, emocjonalne i duchowe. Prawdziwe piękno oraz zdrowie emanują z takiego rdzenia, w którym dosłownie wszystko jest możliwe. Niestety w dzisiejszej kulturze, koncentrującej się po prostu na naszym jednowymiarowym wyglądzie, ten rodzaj piękna zazwyczaj nie jest ceniony.  A przecież, jeśli spojrzymy szerzej, poza naszą skórę, odkryjemy skarbnicę źródła naszych sił! Są to właśnie te istotne rzeczy, które umożliwiają nam zachować integralność, a także bezgranicznie wywierać wpływ na nasze otoczenie. Nawiązywanie pozytywnych więzi z innymi oraz z otaczającym światem służy wyłącznie budowaniu naszej wspólnoty. Gdybyśmy wszyscy tak robili, jakże piękny byłby ten świat”.

Po takim wstępnie nie pozostało mi nic innego jak kontynuować lekturę. Kolejne strony okazały się jeszcze ciekawsze, jeszcze bogatsze w treść, jeszcze bardziej inspirujące i motywujące do działania. Wszystkie porady sprawdzam teraz na sobie i już widzę pierwsze efekty – przede wszystkim w zmianie nastawienia do tego, jak postrzegam siebie i swoje ciało, a to już duży plus.  Poza tym dowiedziałam się o właściwej diecie tak dużo, że dopiero teraz mam wrażenie, iż naprawdę wiem, co to znaczy dobrze się odżywiać.

Swoją drogą, kto by pomyślał, że jagody wpływają na piękne nogi, a na przykład picie krowiego mleka zwiększa u kobiet poziom testosteronu we krwi, przyczyniając się do powstawania wyprysków. I jeszcze jedna ciekawostka na deser: nie tylko warzywa i owoce zapobiegają uszkodzeniom skóry powodowanym przez promienie słoneczne, ale gorzka czekolada również! Tego typu ciekawostek jest w tej książce istne zatrzęsienie. Dlatego, drogie panie, gorąco zachęcam do lektury tej książki, bo naprawdę warto!

na-wlasnych-nogach

Na własnych nogach

Amy Purdy – najsłynniejsza niepełnosprawna modelka z protezami nóg, która swoim życiem zainspirowała samą Oprah Winfrey – odkrywa historię swego triumfalnego powrotu do świata żywych.
Na własnych nogach to fascynujący zapis wzruszającej opowieści o niezłomnej odwadze, wewnętrznej sile i woli życia. Amy Purdy, w wieku 19 lat, w wyniku poważnego zapalenia opon mózgowych straciła obie nogi poniżej kolan, przeszła transplantację nerki i przeżyła doświadczenie z pogranicza śmierci. Kiedy się czyta o tym wszystkim, dosłownie zapiera dech w piersiach.

Jeśli kiedykolwiek spotkało Cię w życiu coś przykrego – albo kogoś z Twoich przyjaciół czy rodziny – i spytałeś wtedy: „Dlaczego ja?”, koniecznie przeczytaj tę wzruszającą książkę. Dzięki jej lekturze zrozumiesz, co tak naprawdę liczy się w życiu. Cała opowieść – jak i życie Amy Purdy – jest po prostu niesamowita. Aby ją docenić, trzeba ją po prostu przeczytać.

Jest czerwiec 1999 roku. Amy pracuje jako masażystka. Pewnego dnia, kiedy wychodzi z pracy i kieruje się do domu, zostaje poproszona o obsłużenie jeszcze jednego klienta. Amy zgadza się. Poznaje w ten sposób tajemniczego mężczyznę, który przepowiada jej wspaniałe życie. Potem jednak zadaje bardzo dziwne pytanie: „Czy udało się już pani przejść na drugą stronę?”. Amy zaprzecza. Mężczyzna następnie opowiada, jak kiedyś, gdy był młody, umarł i wrócił do świata żywych, po czym w jego życiu zaczęły się dziać niesamowite rzeczy.

Zamyślona Amy wraca do domu. Ma dopiero 19 lat, a taki wiek raczej nie nastraja do refleksji na temat doświadczeń z pogranicza śmierci. Jednak w jej życiu po tym wydarzeniu wiele się zmienia. Zapada na bakteryjne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zostaje poddana transplantacji nerki i traci obie nogi poniżej kolan. Stan jest krytyczny, lekarze dają jej minimalne szanse na wyzdrowienie. Jednak hart ducha, wola życia, a także wstrząsające doświadczenie z pogranicza śmierci pozwalają Amy pokonać przeciwności losu.

Niespożyta energia i niezłomność charakteru, oraz para protez ze stali i włókna węglowego, umożliwiają jej realizację marzeń. Jako modelka pracuje między innymi z Madonną czy Nikki Sixx. Uczestniczy w kampaniach reklamowanych takich marek, jak Toyota, Duracell czy Coca-Cola. Jako reprezentantka USA w narciarstwie zdobywa w 2014 roku brązowy medal na paraolimpiadzie w Soczi. Zostaje też finalistką 18. sezonu amerykańskiej edycji słynnego programu telewizyjnego „Taniec z gwiazdami”.

Amy, dzięki uporowi w dążeniu do celu, determinacji i wewnętrznej sile, odnosi kolejne sukcesy. Staje się też inspiracją dla wielu osób, które dzięki lekturze tego niesamowitego pamiętnika zaczynają wierzyć w swój potencjał i doceniają wartość życia, jakie przyszło im wieść.
Gorąco polecam!

mala-czarna

Mała czarna

Pewnego dnia, będąc na południu Francji, siedzę sobie przy kawiarnianym stoliku i spoglądam na rozciągające się daleko kwitnące lawendowe pole. Esencja smaku kawy miesza się z wyrafinowaniem otaczających mnie barw, zwłaszcza ochry, która w tym rejonie mieni się aż siedemnastoma odcieniami. Nagle przy stoliku obok pojawia się kobieta. Wygląda niesamowicie młodo. Ma tak smukłą sylwetkę i jest w niej tyle elegancji i uroku, że przyciąga wzrok wszystkich mężczyzn siedzących wokół.

No tak, Francuzki przecież nie tyją. Przyjęło się tak mówić, ale rzeczywiście musi w tym tkwić chociażby ziarenko prawdy. Francuzki naprawdę wyglądają świetnie. Kto by nie chciał, prawda? Każda z nas, bez względu na to, ile mamy lat, pragnęłaby być smukłą, atrakcyjną, elegancką kobietą. Tylko jak to osiągnąć? Kiedyś wydawało mi się, że smukła sylwetka to przede wszystkim dziedzictwo genetyczne. Niedawno jednak zmieniłam zdanie w tej kwestii i uważam, że każda kobieta może wypracować szczupłą figurę, której nie powstydziłaby się żadna celebrytka.
Co takiego wpłynęło na zmianę mojego zdania? Lektura fenomenalnego poradnika najsłynniejszej nowojorskiej dietetyczki Lauren Slayton.

Od razu zastrzegam – to nie jest kolejny poradnik o odchudzaniu. Nie jest to też jedna z wielu nowości wydawniczych o cudownych dietach, których autorzy obiecują nierealistyczne rezultaty i wymagają przy tym drakońskich wyrzeczeń.

To ultrakobiecy przewodnik, który otworzył mi oczy na to, co tak naprawdę oznacza dbanie o smukłą sylwetkę. Autorka z humorem przedstawia 10 złotych zasad mówiących o tym, co należy robić, aby wyglądać zawsze pięknie, zdrowo i młodo. Dzieli się ponadto skutecznymi wskazówkami, dzięki którym każda czytelniczka bez trudu nauczy się unikać tak zwanych dietetycznych pułapek.

Sama, dzięki tej książce, dowiedziałam się, co robić, kiedy w pracy po raz kolejny zamawiają pizzę; co jeść podczas podróży samolotem; a także jak postępować „u cioci na imieninach” czy na randce z mężczyzną, na którym chcę zrobić olśniewające wrażenie.

Więcej nie napiszę, bo spieszę się na siłownię. Jak podkreśla autorka książki: „Grunt to ćwiczyć 180 minut tygodniowo”. No cóż, biegnę więc…
Oczywiście ćwiczenia to nie wszystko… Zajrzyj sama.

365 dni bez zapalek

365 dni bez zapałek

365 dni bez zapałek to genialnie skonstruowany, rasowy reportaż. To nie tyle opowieść o życiu w australijskim buszu i o przetrwaniu w świecie z dala od wszelkich form cywilizacji, ale przede wszystkim relacja o przeżywaniu: o radościach, smutkach, chwilach zwątpienia zarówno w siebie, jak i w otaczającą naturę. To także historia specyficznego obcowania z szeroko pojmowaną dzikością – to ona bowiem dyktuje warunki i to jej trzeba się podporządkować, aby przeżyć.

Na plus zasługują niewątpliwe walory literackie książki – tu ukłon w stronę świetnego przekładu. Miarą atrakcyjności tej lektury było jednak przede wszystkim to, że po przeczytaniu opowieści Claire Dunn w głowie pojawiła mi się myśl: Wow, sama chciałabym to przeżyć. Chciałabym się z tym wszystkim zmierzyć.

Książka jest intrygująca sama w sobie – wciąga jak niezły kryminał, a z drugiej strony sprawia, że chce się do niej powracać i odczytywać wciąż na nowo. To wspaniały dziennik z buszu – czyli z miejsca, w którym na wszystkie problemy codzienności patrzy się z zupełnie innej perspektywy.

Ta wspaniała książka pokazuje nam, że istnieje sposób na odzyskanie łączności z naturą. Jej lektura to jednak coś znacznie więcej. Autorka zwraca bowiem uwagę na fundamentalne problemy dotyczące relacji międzyludzkich, kwestii patriarchatu i dominacji mężczyzn, a także pozycji kobiety we współczesnym świecie. To książka, którą można czytać wielowymiarowo. Z jednej strony mamy tu powieść przygodową o tym, jak przetrwać w prymitywnym środowisku bez żadnych udogodnień. Z drugiej strony jednak jest to książka o rozwoju osobistym oraz o całkowitej odmianie własnego życia. Nie da jej się jednoznacznie zaszufladkować, co czyni ją jeszcze ciekawszą i jeszcze wartościowszą.

Reporterska rzetelność połączona z literackością z najwyższej półki – polecam!

Czy wymienione nowości wydawnicze przyciągnęły Twoją uwagę? Skomentuj artykuł i podziel się swoją opinią!

Monika Szatyłowicz