NowośćRecenzje

Miłość made in China – recenzja książki

Miłość made in China - recenzja

Jak kochają Chińczycy? Miłość made in China to reportaż Doriana Malovica, francuskiego dziennikarza, specjalizującego się w tematyce Chin. Książka, którą Wam zrecenzuję, opowiada o miłości w tym kraju, w szerokim znaczeniu. O tym, jak mieszkańcy szukają drugiej połówki, jaki jest sposób postrzegania kobiet i mężczyzn (choć jednak głównie kobiet) w tym odległym, głównie kulturowo, państwie.

Miłość made in China – czy małżeństwo też da się podrobić?

Autor spisuje tu dziesiątki rozmów z kobietami, począwszy od matek, poprzez panny na wydaniu, utrzymanki, po właścicielki biur matrymonialnych, na prostytutkach kończąc. Dziennikarz zakłada konto w kilku agencjach pomagających znaleźć towarzysza na dalszą drogę życia. A takich przybytków jest w Chinach zatrzęsienie! Mężczyzna mailowo, za opłatą rzecz jasna, nawiązuje kontakt z kilkoma kobietami, które widzą w nim nadzieję na męża z Zachodu.

Uwierzcie mi, biuro matrymonialne to tylko jedno z licznych, opisanych na kartach tej książki, sposobów na znalezienie partnera. Specjalnie nie napisałam znalezienie miłości, bo to niekoniecznie idzie w parze. Bardzo częstą praktyką jest umieszczanie przez rodziców kawalera lub panny anonsów w tak zwanym parku singli. Wyobraźcie sobie, idziecie na spacer, a tu na drzewach, słupach, gdzie tylko wzrok sięga, widzicie poprzyczepiane karteczki w stylu:

Dziewczyna urodzona w 1983 roku, absolwentka uniwersytetu Tongri w Szanghaju, pracująca w agencji designu, 12 000 juanów miesięcznie (6500 złotych) szuka chłopaka, w tym samym wieku, taka sama sytuacja zawodowa, uprzejmy, niepalący, niepijący, by spędzić razem życie.

Aranżowane przez rodziców małżeństwa to wciąż norma, zarówno na prowincjach, jak i w większych miastach. Niezamężna kobieta licząca więcej lat niż 27 staje się sheng nu – resztkami. Gdy na dodatek jest przy tym wykształcona, nieźle zarabia, to od razu staje się egoistką przekładającą swoją przyjemność nad dobro ojczyzny. Teoretycznie kilka lat temu zaniechano takiej propagandy, ale jak to się mówi – niesmak pozostał. To tylko jeden z licznych faktów, po przeczytaniu których oczy wychodziły mi z orbit. Skupmy się jednak na książce, ponieważ to ją powinnam ocenić.

Miłość made in China – recenzja

Na książkę, tak jak wspomniałam wcześniej, składają się historie wielu chińskich kobiet, lecz nie tylko, o różnym statusie społecznym. Autor rozmawia z nimi o miłości, macierzyństwie, seksie czy ideale mężczyzny. Pada wiele gorzkich słów. Autor porusza też tematy cięższego kalibru, jakim jest homoseksualizm czy prostytucja. Przytacza również fragmenty listów, które dostawał od potencjalnych kandydatek na żonę. Co więcej – z niektórymi z nich po wielu tygodniach korespondencji udało mu się spotkać.

W temacie miłości, okazuje się, Chińczycy nie są tak dalecy od nas. Chcą kogoś po prostu poznać, kochać i iść przez życie z kimś, na kim mogą polegać. Niemniej jednak to wszystko wokół, o czym pisze Pan Malovic, sprawia, że włos się na głowie jeży. No ale – co kraj, to obyczaj, nie mogę tego oceniać. Pozostaje mi tylko cieszyć się, że mieszkam tutaj, a Was zachęcić do sięgnięcia po tę książkę, która z pewnością nie pozostawi Was obojętnymi.

Aha – przygotujcie się na znaczną ilość błędów korektora, no chyba że tylko ja jestem uczulona na tym punkcie i takie smaczki wyłapuję. 😉

Anna Podurgiel