Mayday to debiutancka powieść Grzegorza Brudnika. W wieku trzynastu lat był on świadkiem tragicznego wypadku w historii polskich dróg, który miał miejsce w  Gdańsku. To wydarzenie tak mocno odcisnęło piętno na Autorze, że postanowił zainteresować się tematem dotyczącymi katastrof drogowych, jak i lotniczych czy morskich. To z kolei zaowocowało książką, którą postaram się Wam przedstawić w tej recenzji.

Mayday – recenzja książki, o fabule

W Japonii, państwie, gdzie wydaje się, że wszystko działa jak w zegarku, a maszyniści solennie przepraszają pasażerów za kilkunastosekundowe opóźnienie pociągu, dochodzi do tragedii lotniczej. Dwa ogromne samoloty pasażerskie zderzają się ze sobą, w wyniku czego ginie ponad 260 osób. Na miejsce wydarzenia stara się dotrzeć zespół amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu. Grupa geniuszy, mistrzów w swoim fachu pod przywództwem Scottiego Jordana, któremu towarzyszy bystra asystentka, mówiąc kolokwialnie – żółtodziób po studiach – Pauline.

Wspomniałam, że zespół “stara się dotrzeć do Japonii, ponieważ tamtejsze władze rzucają im kłody pod nogi. Nasi bohaterowie nie są w stanie rozwikłać zagadki, eliminują błąd kontrolera lotów, biorą pod uwagę zamach terrorystyczny, włamanie do serwerów, zwłaszcza gdy na scenie pojawia się tajemniczy Sługa. Zdesperowany Jordan wykorzystuje ostatnie koło ratunkowe, jakim jest wezwanie Aleksandra Galla. Ten polski inżynier, który w podobnym wypadku stracił żonę i córkę, rozwiązywanie takich zagadek zdaje się traktować jak życiową misję. Oddaje się temu bez pamięci, zaniedbując i siebie (taksówkarz wziął go za wschodnioeuropejską krzyżówkę bezdomnego i terrorysty), i pozytywne relacje z ludźmi. Jest opryskliwy, zuchwały, ale przy tym niezastąpiony! Dzięki Aleksowi zespół jest coraz bliższy odkrycia prawdy, ale gdyby poszło tak łatwo i sprawnie, to książka nie liczyłaby ponad pięciuset stron!

Mayday – recenzja książki, moje wrażenia

Przyznam szczerze, że to moja pierwsza książka katastroficzna. Miałam pewne obawy, trzymając ją w rękach, ale nie poddałam się! I wiecie co? Nie żałuję! Mimo że polski autor umieścił akcję książki w Ameryce, Japonii i na Pacyfiku, to poradził sobie świetnie! Ten kawałek treści, który przytoczyłam to tylko wierzchołek wierzchołka góry lodowej, bo dzieje się naprawdę bardzo, bardzo dużo! Nietypowe hobby pana Brudnika sprawia, że Czytelnik dostaje kawał fachowej wiedzy. A bohaterowie? Mamy tu cały wachlarz postaci: poprzez charyzmatycznego Jordana, buddystę Grossa czy wreszcie nietuzinkowego rodaka – Galla. Na pewno nie da się przejść obojętnie wobec żadnego z nich! Do książki dołączona była krótka notka od Autora, w której pisze on:

Lubię powtarzać, że moja książka jest jak film (..). Chcę bawić ludzi. Dać i dynamiczną historię, z masą zwrotów akcji i – oczywiście – zaskakującym zakończeniem.

Moim zdaniem Pan Brudnik wywiązał się z obietnicy! I naprawdę, książka jest materiałem na świetny film. Cieszę się z informacji, którą znalazłam na ostatniej stronie, mianowicie że w przygotowaniu jest drugi tom serii.

Mayday możecie kupić tutaj.

Anna Podurgiel