Deadpool. Tom 9. Wszystko, co dobre… to przedostatni tom serii wydawanej w Polsce w ramach Marvel NOW. Muszę przyznać, że o ile pierwsze tomy, które poznałem nie były specjalnie wybitne, tak wydane z numerem 5 Wyzwanie Draculi oraz album trzymany przeze mnie w rękach prezentują całkowicie innym poziom. Zaskakująco wciągający, szczególnie po ostatnim miałkim Axis. Jest akcja, są wybuchy, trup ściele się gęsto. Wszystko to sprawia, że o treści… nie pamięta się tuż po przeczytaniu.

Deadpool. Tom 9. Wszystko, co dobre… – o fabule słów kilka

Przybliżenia fabuły nie mogę zrobić bez przypomnienia tego co działo się wcześniej. W Axis podczas jednej z walk Wade Wilson został poddany zaklęciu inwersji i zostaje odmieniony o 180 stopni. Staje się oazą spokoju stroniącą od przemocy i czerwieni. Generalnie rzecz biorąc totalna porażka psująca jedynie wizerunek naszego wyszczekanego najemnika.

Na koniec 8 zeszytu wszystko wróciło do normy, a w albumie Wszystko, co dobre… Deadpool próbuje odreagować. Bierze się za pozornie prostą i nieznaczącą misję na Bliskim Wschodzie licząc, że kilka trupów pomoże mu wrócić na właściwe tory. W końcu nawet jego żona Shiklah radziła mu wyjazd, prawda? Jednak pomysł na tę misję jest tak banalny i słaby, że ledwo ratuje go pojawienie się Omega Red. Pamiętajmy jednak, że ledwo, nie zawsze wystarczy. Finał historii związany z potyczką z Czarnymi Beretami i Flag-Slasherem jest najbardziej efektowny i dynamiczny. Takie tempo powinno być przez cały zeszyt. Niestety dalsze historie, a przede wszystkim roast Deadpoola nie wypadają dobrze.

Kreska – czyli o stronie graficznej słów kilka

Rysunki w Deadpoolu są bardzo charakterystyczne i w zasadzie można je lubić lub nie. Są w stylu kreskówek, bardzo kolorowe, a jednocześnie dopracowane w najistotniejszych szczegółach – jak choćby roztrzaskujący się mózg. Niestety, dalsze tło jest mniej ciekawe i dopieszczone. Całość wygląda ładnie, choć nie ma zbyt wielu momentów do zatrzymania się i podziwiania poszczególnych plansz.

Marvel NOW. Deadpool: Wszystko, co dobre… – czy warto?

Deadpool. Tom 9. Wszystko co dobre… to komiks, który czyta się bardzo szybko, ale niestety i szybko zapomina. Fabuła jest mało wyszukana i jedynie dynamiczna akcja ją ratuje. Drugą kwestią na plus jest w końcu pokazanie Deadpoola, jako postaci z wieloma rozterkami, takiego którego dogania przeszłość i go dusi. Dosłownie. To miła odmiana od ostatnio prezentowanego wizerunku głupca bez celu. Może nie wszyscy dobrze pamiętają, że nasz główny bohater to postać tragi-komiczna i dopiero wyważenie tych dwóch gatunków daje konkretną dawkę zabawy. Zobaczymy co będzie dalej, po serii z Marvel NOW, bo czuję niedosyt po niektórych albumach z tego cyklu.

Marcin Juchimowicz