FantastykaSzepty z sieci

Martin i nowozelandzkie linie lotnicze – co mają wspólnego?

Martin i nowozelandzkie linie lotnicze

Martin i nowozelandzkie linie lotnicze – co ich łączy? Można by pomyśleć, że w sumie to mają niewiele wspólnego. W rzeczy samej. Jednak zarówno o pisarzu, jak i liniach lotniczych z Nowej Zelandii zrobiło się ostatnio głośno. Dlaczego? Ponieważ przewoźnik zaproponował pisarzowi wycieczkę do ich kraju, gdzie w spokoju będzie mógł ukończyć książkę. No cóż, trudno nie zgodzić się z faktem, że uderzyli w czułą strunę niejednego fana George’a R. R. Martina. Ponieważ na Wichry zimy i Sen o wiośnie z niecierpliwością czekają miliony czytelników na całym świecie. Zwłaszcza że serial na podstawie serii dobiegł końca. Tym samym widzowie nie mają już czym rekompensować sobie pustki i czasu oczekiwania na szósty i siódmy tom. W związku z tym wiadomość i niecodzienna propozycja w błyskawicznym tempie rozeszły się po sieci. Co więcej, sam Martin postanowił odpowiedzieć na ofertę. Jesteście ciekawi? Koniecznie czytajcie dalej, by dowiedzieć się więcej!

Martin i nowozelandzkie linie lotnicze

kadr z filmu

Martin i nowozelandzkie linie lotnicze – publiczne zaproszenie

Air New Zealand wysłały do Martina publiczne zaproszenie w postaci filmu, udostępnionego autorowi na Twitterze. Przedstawiciele firmy zaproponowali twórcy, aby na ich koszt przyleciał do Nowej Zelandii, gdzie będzie mógł w spokoju ukończyć szósty tom sagi Pieśni lodu i ognia. Oto co dokładnie mówią:

Zauważyliśmy, że między czerwonymi dywanami i wywiadami w talk-show masz małe problemy z ukończeniem kolejnej książki „Wichry zimy”. Powieści, na którą świat, nie oszukujmy się, ostrzy sobie teraz zęby bardziej niż kiedykolwiek. Możemy powiedzieć, że to duża presja. Więc jak masz być kreatywny, skoro zapewne jesteś zdenerwowany niczym Stark po otrzymaniu zaproszenia na wesele? Na szczęście mamy idealne rozwiązanie… Epicką wycieczkę do Nowej Zelandii, na nasz koszt. Mamy tutaj wszystko, co pomoże ci ukończyć książkę.

Poza tym wyliczają oni oczywiście zalety ich pięknego kraju. Tym samym firma przypomina, że w Nowej Zelandii pisarz znajdzie klimat sprzyjający kreatywności, dobre wino i przede wszystkim tolkienowskie krajobrazy, które pomogą mu odpocząć i skupić się na pracy. Jak łatwo się domyślić, wideo w błyskawicznym tempie trafiło do George’a, który postanowił skomentować je na swoim blogu.

Martin i nowozelandzkie linie lotnicze – odpowiedź pisarza

Oto co pisarz miał do powiedzenia na temat propozycji:

Nie mogę powiedzieć, że mnie nie skorciło. Nowa Zelandia to piękne miejsce. Tak się składa, że ​​odwiedziłem je już wiele razy. (…) Krótko mówiąc, kocham Nową Zelandię i nie musicie mnie przekonywać. Poza tym ​​mam już plan ponownej wizyty. Latem 2020 roku Wellington organizuje Worldcon, najstarszy i najważniejszy konwent fantasy / SF. I poproszono mnie, żebym wziął w nim udział jako mistrz ceremonii w konkursie Hugo Awards.

Oczywiście szczególnie poruszyła mnie wasza propozycja ściągnięcia mnie do Nowej Zelandii na wasz koszt. To niezwykle hojne. Tak się składa, że ​​mam dość pieniędzy, żeby samemu dotrzeć do Nowej Zelandii. Ale jest wielu amerykańskich pisarzy, fanów i artystów, którzy nie mają. Jeśli dalibyście polecieć zamiast mnie, powiedzmy, dwudziestu, trzydziestu lub pięćdziesięciu z nich do Wellington, nie mam wątpliwości, że natychmiast zgodziliby się i pokochali Śródziemie… yyy… Nową Zelandię tak, jak ja. Macie takie duże samoloty, że jestem pewien, iż zdołalibyście ich wcisnąć.

To jednak nie wszystko. Całe to zamieszanie sprawiło, że Martin poczuł się zobowiązany do złożenia pewnej deklaracji, która z pewnością ucieszy wszystkich fanów. Pisarz ogłosił, że Wichry zimy znajdą się w sprzedaży najpóźniej w sierpniu 2020 roku. Planuje bowiem z gotową powieścią pojawić się już na Worldconie w Wellington.

Poniżej prezentujemy Wam filmik nowozelandzkich linii lotniczych. Koniecznie dajcie nam znać, co o tym sądzicie! Natomiast tutaj znajdziecie wszystkie książki Martina.

Paulina Roszko