Mały Oświęcim. Dziecięcy obóz w Łodzi - nowość Mały Oświęcim. Dziecięcy obóz w Łodzi

Od zakończenia II Wojny Światowej i wyzwolenia więźniów z obozów koncentracyjnych minęło 75 lat. Można więc zadać pytanie: dlaczego mimo tak długiego czasu i po wydaniu ogromu publikacji na temat tego pandemonium, nadal powstają książki dokumentujące czarną plamę w historii świata? Odpowiedź wydaje się prosta: żeby ofiary ocalić od zapomnienia. Błażej Torański oraz Jolanta Sowinska-Gogacz w książce Mały Oświęcim. Dziecięcy obóz w Łodzi dają głos tym najmłodszym, najbardziej bezbronnym pokrzywdzonym w obozowym piekle, które nigdy nie powinno się wydarzyć.

Mały Oświęcim. Dziecięcy obóz w Łodzi. Sprawdź na TaniaKsiazkapl >>

Mały Oświęcim. Dziecięcy obóz w Łodzi

Literatura obozowa, mimo upływu lat, „ma się bardzo dobrze”. Nieprzerwanie powstają nowe publikacje dokumentujące obozową gehennę, które budzą ogromne zainteresowanie. W ostatnim czasie ukazały się m.in. Położna z Auschwitz, Anioł życia z AustchwitzTatutażysta z Auschwitz, Kołysanka z AuschwitzMoje przyjaciółki z Ravensbrück czy Bibliotekarka z Auschwitz. A to jedynie garstka tytułów poruszających tę niezwykle trudną i zarazem delikatną tematykę. Patrząc na nie, widzimy nazwy obozów, które dobrze znamy. To przede wszystkim Auschwitz-Birkenau pojawia nam się w wyobraźni, gdy słyszymy hasło „obóz koncentracyjny”. Czy ktokolwiek z was słyszał jednak o obozie zagłady, który Niemcy zorganizowali dla polskich dzieci w Łodzi?

Błażej Torański oraz Jolanta Sowińska-Gogacz w pierwszej części swojej publikacji Mały Oświęcim. Dziecięcy obóz w Łodzi opisali miejsce, gdzie Niemcy bez mrugnięcia powieką obsługiwali machinę śmierci, niosącą małym, słabym i bezbronnym dzieciom niewyobrażalne, straszliwe cierpienie. Druga część tej wstrząsającej lektury to poruszające, pełne bólu rozmowy z ocalałymi.

Ludzie ludziom zgotowali ten los

Mały Oświęcim. Dziecięcy obóz w Łodzi Sprawdź na TaniaKsiazka.pl

Do obozu przy ulicy Przemysłowej, utworzonego na terenie łódzkiego getta, trafiały dzieci od drugiego do szesnastego roku życia. Po przekroczeniu bramy czekała tam na nie praca ponad siły, ból, głód, chłód, nieustające uczucie strachu oraz tęsknoty za bliskimi i bardzo często śmierć… Umieszczano tam dzieci AK-owców i konspiratorów walczących z III Rzeszą, dzieci Świadków Jehowy oraz sieroty, które nie miały nikogo. Trafiały tam za polskość. Dzieci były poddawane morderczym metodom wychowawczym, które miały w nich tę polskość zdusić. Dlaczego? Ponieważ celem była całkowita germanizacja.

Toteż w trakcie czytania książki Mały Oświęcim. Dziecięcy obóz w Łodzi, poznamy Helenkę, która w momencie osadzenia miała jedenaście lat. Do dzisiaj w nocy budzi się co godzinę. Zuzanna trafiła do obozu również jako jedenastolatka. W konsekwencji obozowej traumy, w pierwszej pracy po wojnie przed dyrektorem stawała na baczność, jak przed komendantem. Leon trafił do obozu, mając zaledwie dziewięć lat, do tej pory co noc krzyczy i płacze. Każde z nich lękiem reaguje na nazwisko Pohl, bo nosiła je jedna z najbardziej bezwzględnych i okrutnych strażniczek obozu. Eugenia Pohl katowała dzieci, a polewaniem zimną wodą skazywała je na śmierć przez wychłodzenie.

Poznaj przemilczaną opowieść o samym środku piekła, jedynym niemieckim dziecięcym obozie koncentracyjnym na terenach Polski. Po swój egzemplarz sięgnij tutaj.

Powiązane artykuły:

Urszula Garncarz