Recenzja Jak nie być buddystą

Jak nie być buddystą to książka, której autorem jest Dzongsar Jamyang Khyentse, mistrz buddyzmu tybetańskiego. Na odwrocie okładki możemy przeczytać, że jest to pozycja prowokacyjna, w której autor kwestionuje powszechnie przyjęte przekonania na temat buddyzmu. Czy pozycja ta naprawdę prowokuje czytelnika i czy dowiecie się z niej czegoś ciekawego i odkrywczego? Zapraszam do lektury dzisiejszej recenzji!

Recenzja Jak nie być buddystą

Jak nie być buddystą, czyli co zrobić, aby zostać… buddystą?

Przewrotny tytuł zastosowany jest w tej książce nie bez przyczyny. Ponieważ autor poprzez wytykanie tego, jak nie zachowuje się prawdziwy buddysta, pokazuje w rzeczywistości co zrobić, by nim zostać. Skomplikowane? Nie tak do końca. Khyentse trafnie punktuje i wylicza zachowania, eliminujące człowieka ze ścieżki buddyzmu. Tym samym pokazuje jednocześnie, jakie podejście do otaczającej rzeczywistości cechować powinno każdego, kto uważa się za buddystę.

Ponadto ukazuje czytelnikowi, jak wiele mitów narosło wokół buddyzmu oraz jak ewoluował on na przestrzeni lat. Jednocześnie obala fałszywe przekonania i prostuje nawarstwiające się nieporozumienia oraz powielone, fałszywe przekonania. Przekonania, które dziś powszechnie uważane są za prawdziwe.

Motywacja czy demotywacja?

Z jednej strony autor obrał ciekawy i intrygujący sposób mówienia o buddyzmie. Poprzez wyliczanie błędów i negację pokazuje, czym ten buddyzm nie jest. Kontrast między tym, co powszechnie uważane za słuszne, a tym, o co naprawdę chodzi w tym systemie, pozwala czytelnikowi wyłuskać cechy prawdziwego buddysty i zrozumieć filozofię buddyzmu. Z drugiej jednak ten negatywny ton staje się w połowie lektury nieco przytłaczający.

Wiecie, było to coś w stylu: całe życie to cierpienie, wszyscy umrzemy, nie masz wpływu na swój los, pogódź się z tym. Tylko wtedy zostaniesz prawdziwym buddystą. Oczywiście rozumiem zamysł autora. Rozumiem jego sposób nauki o tym, czym naprawdę jest buddyzm i na czym polegają wyznawane w nim wartości.

Jednak jako czytelnik, w pewnym momencie poczułam się zupełnie zdemotywowana. Zamiast ciekawości o buddyzmie autor wywoływał we mnie niechęć i myśl, że w sumie nic ciekawego i dobrego mnie w życiu nie spotka. Tak jakby negując te powszechne przekonania na siłę, chciał mi udowodnić, że całe ludzkie jestestwo to cierpienie.

Jak nie być buddystą - Kup na TaniaKsiazka.pl

Jak nie być buddystą – podsumowanie

Jeśli prowokacja miała polegać właśnie na tym, to niestety zawiodłam się tą pozycją. Odkładając na bok te usilne udowadnianie autora o tym, jak to źle rozumiemy buddyzm, okazuje się nagle, że tak właściwie to nie powiedział nic nowego i odkrywczego.

W moim odczuciu każdy, kto pracuje nad samorozwojem, interesuje się nauką, filozofią czy psychologią, zdaje sobie sprawę z przynajmniej połowy tych rzeczy, o których pisze autor. Czy jest to zaskakujące? Nie. Prowokacyjne? Owszem, jednak nie wiem, czy w związku z tym niesie za sobą jakąś wartość. Ponieważ w moim odczuciu to takie prowokowanie nad wyraz, próba podbicia pozycji czymś w stylu „Tego jeszcze nie było!”. I muszę dodać, według mnie, próba średnio udana. Choć jak wspomniałam wcześniej, rozumiem koncepcję i założenie autora.

Książkę Jak nie być buddystą znajdziecie tutaj.

Ocenia Pauliny
  • 7/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 7/10
  • 7/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 7/10
  • 7/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 7/10
  • 7/10
    Czy książka jest ciekawa? - 7/10
7/10

Fragment recenzji

Ponadto ukazuje czytelnikowi, jak wiele mitów narosło wokół buddyzmu oraz jak ewoluował on na przestrzeni lat. Jednocześnie obala fałszywe przekonania i prostuje nawarstwiające się nieporozumienia oraz powielone, fałszywe przekonania.

Paulina Roszko