Marzyliście kiedyś o życiu w innym kraju, takim, o którym się mówi, że to kraina „miodem i mlekiem płynąca”. Ja nie, mimo, że to i owo bym w naszym kraju zmieniła, to jednak nie chcę stąd wyjeżdżać. Zupełnie inne podejście do tego tematu mieli Tosia i Kostek – bohaterowie książki Emigrantka Agaty Bizuk. W tej słodko-gorzkiej opowieści poznacie losy młodych ludzi, których sytuacja w kraju poniekąd zmusza do wyjazdu i szukania swojej drogi w innym miejscu, niż to, w którym się urodzili.

Emigrantka Agaty Bizuk – recenzja

Wcale nie dziwi decyzja Tosi i Kuby o wyjeździe – oboje młodzi, zdrowi, dopiero co skończyli studia. Głowy mają pełne marzeń i ideałów, więc tym bardziej zderzenie z szarą rzeczywistością boli.

Okazuje się, że nie czekają na nich kariery, wymarzona praca, świetne stanowiska i wypłaty, które pozwolą na spełnianie marzeń. Jedyne co ma im do zaoferowania miasteczko, w którym mieszkają, to praca na kasie w supermarkecie. Nie takiego życia chcieli, nie o takim marzyli. To wszystko jest dużo poniżej ich oczekiwań, nie mówiąc o marzeniach.

Stąd też trudna i ryzykowna decyzja o wyjeździe. Postanawiają spróbować szczęścia i życia na zielonych wsypach. Z opowieści wynika, że jest to kraina miodem płynąca, więc dlaczego mieliby nie spróbować? I tak oto zaczynają pakowanie i urządzanie życia z dala od domu, mimo wyraźnych i głośnych sprzeciwów rodziców. Ale cóż oni mają począć, skoro w Polsce nawet nie stać ich na wynajęcie wspólnego mieszkania. Przecież są dorośli, a ciągle muszą spotykać się na mieście i chodzić na randki zamiast żyć ze sobą na co dzień. Więc wyjeżdżają, pełni nadziei na cudowne, w końcu wspólne życie. Na miejscu jednak nic nie okazało się takie, na jakie się zapowiadało…

Emigrantka Agaty Bizuk – słodko-gorzka opowieść

Stało się. Wylądowali w Dublinie i chcąc nie chcąc nie mieli odwrotu. Musieli wypić piwo, którego sami sobie nawarzyli i zacząć żyć na emigracji. Nie mieli jednak pojęcia jak się za to zabrać. I niby mogli wrócić do Polski, do domu, ale duma im na to nie pozwalała.

Pokój, w którym zamieszkali okazał się zatęchłą klitką, a ludzie, z którymi dzielili dom, niezbyt miłymi współlokatorami. Praca, którą ponoć można było dostać od ręki, wcale nie leżała na ulicy. I ani Tosia ani Kuba nie do końca nie wiedzieli jak się zabrać za jej szukanie. A pieniądze przywiezione z Polski topniały w zastraszającym tempie… I nawet gdyby chcieli wrócić w tej samej chwili kiedy tylko wyszli z samolotu, to nie mieli za co kupić biletów powrotnych!

Więc zostali. I krok po kroku zaczęli budować swoje życie na emigracji.

Jak im się to udało? To musicie sprawdzić sami.

Życie Tośki i Kuby pełne jest emocji, zawiłych relacji rodzinnych, smutnych wydarzeń, ale też tych dobrych, które nadają sens ich życiu. Gdy pewnego dnia w ich życiu pojawia się ktoś trzeci, życie odmienia się zupełnie, a nowa sytuacja jeszcze bardziej ich do siebie zbliża. I mimo że emigracja nie jest lekka, że życie z dala od swojego kraju, rodziny, znajomych z młodych lat, to daje też niejako wolność.

Agata Bizuk na kartki papieru przelała wiele uczuć, skrajnych emocji, niepewności i strachu o to, jak będzie wyglądało jutro. I myślę, że tak właśnie wygląda emigracja, która niby jest lepszą i lżejszą drogą, ale zarazem bardzo ciężką.

Emigrantka - kup książkę na www.taniaksiazka.pl

Ocena Rudej
  • 10/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 10/10
  • 10/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 10/10
  • 6/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 6/10
  • 10/10
    Czy bohaterowie wzbudzili sympatię? - 10/10
9/10

Fragment receznji

Stało się. Wylądowali w Dublinie i chcąc nie chcąc nie mieli odwrotu. Musieli wypić piwo, którego sami sobie nawarzyli i zacząć żyć na emigracji. Nie mieli jednak pojęcia jak się za to zabrać. I niby mogli wrócić do Polski, do domu, ale duma im na to nie pozwalała.

Pokój, w którym zamieszkali okazał się zatęchłą klitką, a ludzie, z którymi dzielili dom, niezbyt miłymi współlokatorami. Praca, którą ponoć można było dostać od ręki, wcale nie leżała na ulicy. I ani Tosia ani Kuba nie do końca nie wiedzieli jak się zabrać za jej szukanie. A pieniądze przywiezione z Polski topniały w zastraszającym tempie… I nawet gdyby chcieli wrócić w tej samej chwili kiedy tylko wyszli z samolotu, to nie mieli za co kupić biletów powrotnych!

Agnieszka Jarosławska