FantastykaRecenzje

“Dziewczyna z Dzielnicy Cudów” – recenzja książki Anety Jadowskiej

Aneta Jadowska, autorka serii przygód Dory Wilk, pokusiła się o nowy cykl rozpoczynający się książką Dziewczyna z Dzielnicy Cudów. W cyklu autorka planuje opisywać przygody Nikity, około trzydziestoletniej zabójczyni, która pracuje w prowadzonym przez despotyczną Matkę Zakonie. Jest to moje pierwsze spotkanie z prozą imć Jadowskiej. Czytałam recenzje serii o Dorze Wilk i doszłam do wniosku, że to lekkie fantasy powinno przypaść mi do gustu. Myliłam się.

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Na okładce książki przeczytałam, że powieść obfitować będzie w niespodziewane zwroty akcji. Na żadnej stronie tej historii nie przeczytałam słowa zaskakującego, pomijając styl pisania autorki, o czym napiszę poniżej. W książce znalazłam jedną zagadkę, której nie rozszyfrowałam do ostatniej strony. Do końca pozostał dla mnie nieodgadnionym tytuł powieści. Nie mam pojęcia, czy tytułową dziewczyną z Dzielnicy Cudów jest Nikita, czy może porwana piosenkarka, którą na kartach Dziewczyny z Dzielnicy Cudów Nikita będzie próbowała uratować.

Owszem, są tajemnicze wydarzenia, które stanowić mają elementy fascynującej zagadki. Niestety, akcja nie istnieje. Wydarzenia oddziela dużo retrospekcji i opisów rozterek bohaterki. Ucieszyłabym się z dłuższych opisów świata, w którym toczy się akcja. Być może inne książki Jadowskiej przybliżyłyby mi Warsa i Sawę. Nie sięgnę po jej inne książki.

Dziewczyna – sama lub z towarzyszem – wolnym tempem przemierza ciekawą rzeczywistość i niczym Batman dopada “tych złych”, by dowiedzieć się, kto wysłał jej kwiatki i porwał przyjaciółkę. Finał został zepsuty przez pisownię. Jeśli nie zwracasz na nią uwagi, może się nie domyślisz. Nie było to moim udziałem.

Co za to było w Dziewczynie z Dzielnicy Cudów? Sztampowi bohaterowie. Nieufna, zdeptana przez okrutnych ludzi, wściekle niebezpieczna zabójczyni. Cichy, nie wiem z jakich powodów godny zaufania, Tajemniczy On. Zła, okrutna niczym Królowa Śniegu i knująca bliżej nieokreślone intrygi Matka.

Jadowska dzielnie zmienia podmioty w kolejnych zdaniach, nie bojąc się konsekwencji swych działań. W piękny sposób najpierw przedstawia wnioski, by kilka zdań niżej uświadomić czytelnika, że wywody mają sens, tylko odnaleźć go trzeba niżej. Byłoby to świetne, gdyby zabieg wydawał się być celowy. Niestety, w wykonaniu Anety Jadowskiej konstrukcja zdań i akapitów zdaje się być po prostu chaotyczna.

Z nieufnością zerknę w książki Jakuba Ćwieka. Zdecydował się na polecenie prozy Jadowskiej nie bacząc na to, że książka obfituje w zdania nie mające sensu, zbudowane bez szacunku do polszczyzny, za to z dużą porcją łamania zasad. Zasad gramatyki i ortografii języka polskiego.

By odnaleźć pozytywną stronę lektury wspomnę, że czytanie tej książki rozbawiło mnie. Z dość dużą porcją zainteresowania badałam słowne łamigłówki, jakie zapewnił mi zespół złożony z autorki, redaktorki oraz korektorki. Brawo miłe Panie! Dzięki Wam i uśmiechowi, który towarzyszył próbom rozszyfrowania zamysłów Anety Jadowskiej, książkę doczytałam i oceniam na 5/10 punktów.

Punkty przydzielam za wspomniany niezamierzony humor, za intrygujące pomysły (fotograf, Dzielnica Cudów) oraz tajemnicze “coś”, co sprawiło, że mimo, że do ok. 90 strony NIC się nie działo, a motywem przewodnim była retrospekcja i “nie zaufam mu, nie mam powodów, by mu zaufać, a może mu zaufam, tak mu dobrze z oczu patrzy, nie – jednak mu nie zaufam, bo zesłany został, by mnie zabić, ale jaki słodki i niewinny się wydaje, zaufam mu”, to jednak doczytałam książkę do końca.

Masz chęć na misz-masz ciekawego pomysłu i słabego pióra? Sięgnij po Dziewczynę z Dzielnicy Cudów. Nie? Polecam książkę wszystkim rekrutującym na stanowisko redaktora lub korektora. Nie znam się, nie wiem, kto zawinił, redaktor lub korektor powinni wiedzieć. Jeśli nie należysz do żadnej z tych grup, bez wyrzutów sumienia skreśl ten tytuł z listy książek do przeczytania.

Monika Szatyłowicz