Dzień czwarty

Sylwestrowy rejs podrzędnego wycieczkowca o nazwie Piękny Marzyciel zamienia się w piekło. Statek niespodziewanie ulega awarii, a na pokładzie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Dzień czwarty, najnowsza katastroficzna książka Sary Lotz wprowadza Czytelnika do świata, w którym człowiek ujawnia swoje najobrzydliwsze oblicze. W tej opowieści apokalipsa to dopiero początek prawdziwego dramatu.

Dzień czwarty Sary Lotz to kontynuacja katastroficznej serii zapoczątkowanej przez dosyć dobrze przyjętą powieść pt. Troje. Tym razem autorka umiejscawia akcję na statku dryfującym po Oceanie Atlantyckim, który gubi się tuż przed końcem rejsu.

W toku opowieści poznajemy wielu bohaterów, jednak kluczową dla tej historii postacią jest Celine del Ray – podstarzała wiedźma, na pierwszy rzut oka hochsztaplerka i oszustka. Kobieta podaje się za medium i organizuje płatne występy dla zgromadzonych wokół niej Przyjaciół, którzy rozpaczliwie pragną nawiązać kontakt ze zmarłymi członkami rodzin.

Gdy sprawy zaczynają przybierać niespodziewany obrót, to właśnie del Ray staje się jedynym punktem odniesienia dla ogarniętych paranoją pasażerów.

Dzień czwarty – prawda czy urojenie?

Co konkretnie spotyka Pięknego Marzyciela? Przede wszystkim w wyniku awarii wycieczkowiec zostaje całkowicie odcięty od świata. Brak Wi-Fi, klimatyzacji i kanalizacji oraz zamknięcie baru wyzwala w ludziach najgorsze instynkty. Na pokładzie wybucha chaos, a obsługa stara się zapanować nad tłumem coraz bardziej opryskliwych i agresywnych pasażerów. Tyle wiadomo na pewno.

Ale potem ma miejsce cała masa dziwnych wypadków. Tajemnicze postacie, ujawniające się zabobony, domysły i panika, a na koniec niespodziewany sztorm. Czy to możliwe, aby w XXI zgubić statek? Dlaczego nie nadchodzi żadna pomoc? Czy świat uległ zagładzie, a Piękny Marzyciel jako jedyny ocalał z katastrofy? A może za sprawą Celine del Ray pasażerowie doznają grupowych halucynacji?

Dzień czwarty – otwarta tajemnica

Historię w Dniu Czwartym poznajemy z perspektywy kilkorga bohaterów. Ten chwyt pozwala spojrzeć na wydarzenia z różnych stron, przynosząc nam wiele odmiennych interpretacji. Ale czy to oznacza, że odbiorca ma szerszy pogląd na przedstawioną w książce rzeczywistość? Nic bardziej mylnego – Lotz na każdym kroku udowadnia Czytelnikowi, że jego wiedza, podobnie jak pasażerów Pięknego Marzyciela, jest jedynie pozorem. Nikt tu ostatecznie  nie dotrze tu do prawdy, a wiele pytań pozostanie otwartych.

Sarę Lotz można pochwalić za wiele dobrze przemyślanych elementów powieści. Podobało mi się rozbicie punktów widzenia i portrety najgorszych cech ludzkiej osobowości, które ujawniły się w sytuacji kryzysu. Na uwagę zasługuje również wyważone oscylowanie między realizmem a katastrofizmem, a także utrzymywanie klimatu tajemnicy i zagadki, który zbudował w powieści stałe poczucie napięcia.

A co było nie tak? Moim zdaniem rozwlekłość niektórych wątków. Akcja nabiera rumieńców dopiero mniej więcej w połowie powieści. Do tej pory Czytelnik toczy walkę pomiędzy miałkością tego, z czym właśnie obcuje a obietnicą opisu wiszącej w powietrzu katastrofy. Mimo to uważam, że warto dać powieści Lotz szansę. W ogólnym rozrachunku Dzień czwarty zrobił na mnie spore wrażenie. To książka, którą czyta się z jakimś wewnętrznym niepokojem, co w przypadku literatury katastroficznej, mocno wypływa na ogólny odbiór całej historii.

Kup książkę Dzień czwarty Sary Lotz w sklepie internetowym TaniaKsiazka.pl >>

Ocena Malwiny
  • 7/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 7/10
  • 8/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 8/10
  • 6/10
    Czy warto przeczytać tę książkę ponownie? - 6/10
  • 6/10
    Czy bohaterowie wzbudzili sympatię? - 6/10
6.8/10

Fragment recenzji

Ale potem ma miejsce cała masa dziwnych wypadków. Tajemnicze postacie, ujawniające się zabobony, domysły i panika, a na koniec niespodziewany sztorm. Czy to możliwe, aby w XXI zgubić statek? Dlaczego nie nadchodzi żadna pomoc? Czy świat uległ zagładzie, a Piękny Marzyciel jako jedyny ocalał z katastrofy? A może za sprawą Celine del Ray pasażerowie doznają grupowych halucynacji?

Malwina Pietrewicz