HorrorPolecamyRecenzje

Dwór na Martwym Polu – recenzja powieści grozy

Dwór na Martwym Polu znajdziesz na taniaksiazka.pl

Dwór na Martwym Polu  spod pióra Joanny Pypłacz to był mój wybór na ostatnie upały. Liczyłam bowiem na to, że ta powieść grozy zmrozi mi krew w żyłach, co przy takiej temperaturze jest jak najbardziej wskazane. 😉 Okładka i opis z tyłu wskazywały na to, że będę zadowolona. Czy faktycznie tak było? Tego dowiecie się poniżej.

Dwór na Martwym Polu – parę słów wstępu

Akcja powieści dzieje się w latach II wojny światowej w Krakowie i okolicach. Poznajemy młodą Irenę, wykonującą bardzo nietypowy zawód. Otóż kobieta pracuje w klinice lalek. Brrrr, już na samą myśl o tych półkach pełnych zepsutych pajacyków, lalek bez oczu i innych dostawałam gęsiej skórki! Irena od dłuższego czasu wypatruje wiadomości o swoim mężu, któy został schwytany w ulicznej łapance. Kobieta postanawia skorzystać z zaproszenia dawno niewidzianej ciotki do rodzinnego dworku w Uroczyskach. Ma nadzieję, że na wsi uda jej się chociaż trochę odpocząć.

Jednocześnie poznajemy Rafała Szczęsnego, utalentowanego pianistę z Wrocławia. Jego talent i znajomość z wysoko postawionym Schneiderem pomaga mu w czasie wojny. Niestety, życia osobistego Rafała nie poprawia, a wręcz przeciwnie, stąd też mężczyzna postanawia również udać się do Uroczysk. Jego rodzinny dworek sąsiaduje z posiadłością rodziny Ireny. Oboje mają wrażenie, że atmosfera wsi budzi grozę. Smaczku dodaje fakt, że tytułowe Martwe Pole jest faktycznie martwe. Nie rośnie na nim zupełnie nic. Czyżbyśmy mieli do czynienia z jakąś klątwą? Niestety, wiekowa krewna nie chce puścić pary z ust, więc Irena postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Zwłaszcza od momentu, gdy jakaś tajemna siła broni ją przed napastliwym obcym w lesie.

Recenzja książki Dwór na Martwym Polu

Zazwyczaj, gdy mówię, że książka jest straszna, nie jest to zbyt pochlebne 😉 W przypadku Dworu… jest to komplement. Owszem, nie ukrywam, że liczyłam na coś mocniejszego, ale tajemnicza historia zamknięta na strychu i potajemnie prowadzone przez Irenę śledztwo wciągnęła mnie doszczętnie. Niestety, okazuje się, że jest to dopiero pierwszy tom historii. Bardzo żałuję, bowiem zżera mnie ciekawość, jak potoczą się dalej losy Ireny i Rafała. Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać na kontynuację. W międzyczasie zachęcam Was do sięgnięcia po tę powieść z lekką nutą grozy.

Dwór na Martwym Polu znajdziecie tutaj.

Moja ocena
  • 7/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 7/10
  • 7/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 7/10
  • 6/10
    Czy książka trzyma w napięciu? - 6/10
6.7/10

Fragment recenzji

Gdy Irena i Rafał postanawiają poszukać ukojenia w swych dworkach w Uroczyskach, nie sądzą, że z pozoru niewinny urlop zmieni ich życie. Próbują rozwikłać, jakie sekrety skrywa tytułowy Dwór na Martwym Polu. Przekonują się, że wiekowa krewna Ireny milczy na ten temat nie bez powodu. Mimo iż liczyłam na coś mocniejszego, to książka mnie nie zawiodła i lekko zmroziła krew w żyłach, co przy takich upałach jest wskazane 😉

Anna Podurgiel