Podobno nie ocenia się książki po okładce. Ale kiedy zobaczyłam okładkę powieści Kevina Kwana Bajecznie bogaci Azjaci, od razu się na nią skusiłam! Te żywe kolory i uśmiechnięci młodzi ludzie patrzący sobie w oczy! W sam raz na lato. Trafiła mi w ręce wersja filmowa (a film trafił do polskich kin pod koniec sierpnia). Książka dostępna jest również w bardziej stonowanej wersji. O czym jest ta opowieść i czy rzeczywiście okazała się idealna na letnią porę? Odpowiedź znajdziecie poniżej. Zapraszam do przeczytania recenzji Bajecznie bogatych Azjatów.

Kopciuszek w Azji

Rachel Chu i Nick Young, chociaż pochodzą z Chin, poznali się w Nowym Jorku. I jak to w związkach bywa, Nick postanowił wykorzystać ślub przyjaciela, Colina, i zaprosił Rachel na wakacje w swoje rodzinne strony – do Singapuru. Jako że wcześniej nie wspominał zbyt wiele o swym pochodzeniu, dziewczyna cieszy się i uważa zaproszenie za przełom w ich związku. Nie ma pojęcia, że Nick należy do nieprzyzwoicie bogatej rodziny. Owszem Rachel jako wykształcona, ładna dziewczyna robi dobre wrażenie na kuzynach i przyjaciołach swego chłopaka.

Niestety ani matka, ani babka jej nie akceptują i za wszelką cenę chcą poróżnić młodych. Tak więc, tak jak Kopciuszek, Rachel musi zmierzyć się z niemiłymi docinkami i sytuacjami jasno pokazującymi, że nie powinna nawet marzyć o wejściu do rodziny. Na szczęście los jej sprzyja i może liczyć na kilku przyjaciół, którzy niczym wróżki przygotowują ją na wystawne przyjęcia. Wspierają także w walce z bogatymi damulkami, które mają chrapkę na najlepszą partię w Singapurze, jaką jest jej chłopak.

Bajeczny Singapur i bajeczna historia?

Świat, do jakiego trafia Rachel naprawdę zapiera dech w piersiach. Przygoda zaczyna się wraz z lotem samolotem w pierwszej klasie, w sypialni z prawdziwego zdarzenia i wszystkimi wygodami. Każdy rozdział książki opowiada historię innego bohatera pochodzącego lub znającego Nicka i jego rodzinę, więc możemy poznać różne ich sposoby na wydawanie ogromnej ilości pieniędzy. A to zakup najnowszych sukien i biżuterii haute-couture w Paryżu (jak lubiła to robić Astrid, kuzynka Nicka), wieczór panieński na prywatnej wyspie w SPA (narzeczona Colina), budowanie domów-pałaców umeblowanych antykami. Mają też tu miejsce bardziej oczywiste rzeczy – operacje plastyczne, prywatne samoloty i co tylko Wam się przyśni. A ślub, na który przyjechał Nick i Rachel? Przypuszczam, że królewskie przyjęcia mogą się schować! 😉

Wiadomo, pieniądze szczęścia nie dają, także i w naszych bohaterach można dostrzec trochę goryczy i smutku, których nie osłodzą najbardziej nawet wykwintne desery. Ale przejdźmy do sedna…

Bajecznie bogaci Azjaci – recenzja

Poza wielobarwną okładką zaskoczyło mnie również drzewo genealogiczne bohaterów i staranne przypisy autora, który wyjaśnia zarówno użyte powiedzonka, jak i nazwy potraw przywołanych w książce, a także parę tradycji.

Samą historię uznaję za taką w sam raz, gdy człowiek chce oderwać się od przyziemnych spraw i wrzucić na ruszt coś lżejszego. Uruchomić wyobraźnię i myśleć o tym, czy i ja kupiłabym sobie prywatny samolot, gdybym była tak bajecznie bogata. 😉 Poza tym książka jest okropnie snobistyczna, ale zapewne tak miało być. W życiu nie pomyślałabym, że to mężczyzna będzie dyktował żonie ubrania, jakich projektantów powinna nosić. 😉

Można przeczytać, można pomarzyć i przekazać książkę dalej. 😉

  • 7/10
    Jak mocno książka mnie wciągnęła? - 7/10
  • 5/10
    Jak oceniam styl pisania, język i warsztat autora? - 5/10
  • 7/10
    Czy książka nadaje się na poprawę humoru? - 7/10
  • 7/10
    Czy bohaterowie wzbudzili sympatię? - 7/10
6.5/10

Fragment recenzji

Wielobarwna okładka przyciąga spojrzenia i zapowiada równie intensywną i barwną opowieść na miarę Kopciuszka XXI wieku w wersji azjatyckiej. Książkę uznaję za taką w sam raz, gdy człowiek chce oderwać się od przyziemnych spraw i wrzucić na ruszt coś lżejszego. Rachel poznaje rodzinę i znajomych swego chłopaka, Nicka i musi stawić czoło tym, często snobistycznym i nadętym bajecznie bogatym ludziom.

Anna Podurgiel