Aru Shah i Złote Miasto - patronat CP Aru Shah i Złote Miasto

Roshani Chokshi już po raz kolejny otwiera przed Tobą bramy do magicznego świata! Dokładnie od dziś, czyli 22 czerwca, na półce Twojej ulubione księgarni dumnie pręży grzbiet czwarty tom serii Kroniki Pandawów.Nasz blog CoPrzeczytac.pl objął patronat nad tą premierą, dlatego szybciutko spieszę z informacją, co tym razem Cię czeka, gdy zagłębisz się w tę wyjątkową historię. Mam też niemałą niespodziankę – cieplutki, jak dzisiejszy dzień, fragment książki Aru Shah i Złote Miasto!

Aru Shah i Złote Miasto Sprawdź na TaniaKsiazka.pl >>

Aru Shah i Złote Miasto

Stali czytelnicy serii wiedzą, że jej autorka Roshani Chokshi konstruuje historie zapierające dech w piersiach, a jej książki są po prostu nieodkładalne. Niesamowita mieszanka magii, różnorodnych bóstw, niezwykłych stworzeń, a to wszystko przyprawione dobrym humorem. Każdy kolejny tom to doskonała wyprawa do fascynującego miejsca, w którym świat boski przeplata się z elementami popkultury. I to dlatego tak trudno po wrócić do rzeczywistości po przeczytaniu ostatniej strony!

Nie inaczej będzie po skończeniu czwartej części pt. Aru Shah i Złote Miasto. No dobrze… ale zanim koniec – napawajmy się jej treścią! W poprzednim tomie Aru wypowiedziała swoje pragnienie pod magicznym Drzewem Życzeń… teraz jednak zupełnie nie pamięta, czego tak naprawdę sobie życzyła. Jedyne, co jest w stanie sobie przypomnieć z tamtej chwili i co do czego ma całkowitą pewność to to, że nie chciała kolejnej siostry… Kara natomiast twierdzi, że też jest córką Śpiącego. No i w sumie klops, bo ta dziewczynka okazuje się być jedyną osobą, która może pomóc Aru uciec z kryjówki Śpiącego i nareszcie wrócić do domu. W tym wypadku nie ma rady – Aru postanawia zaufać Karze.

Aru i jej rozterki

Aru ma do przemyślenia kilka istotnych spraw. Zastanawia się, czy skoro bogowie do tej pory nie byli do końca szczerzy wobec niej i jej przyjaciół, czy w wojnie z asurami powinna nadal walczyć po stronie dewów? Taki Kubera przecież nieźle z nimi zagrał… obiecał drużynie Ziemniaków uzbrojenie, ale tylko wtedy gdy siostry przejdą ciężkie próby. Przecież to niedorzeczne! Jeśli im się to nie uda, kompletnie stracą szanse w starciu z armią Śpiącego. A ta już się szykuje na Lankę i na cały Innoświat.

I jeszcze jedno. Aru nie może pojąć, dlaczego do diaska zawiedli ją wszyscy dorośli, którym ufała i których kochała? Czy dziewczynka zdoła się z tym pogodzić? Czy najtrudniejszej walki, jaką kiedykolwiek musiała stoczyć stanie z sercem obciążonym niezrozumieniem i żalem?

Fragment Aru Shah i Złote Miasto

A teraz obiecany rarytas ! Szczypta magicznych liter od samej autorki, po której od razu zechcesz zamówić książkę w tym miejscu.

Rozdział 1
To ja, twoja nieznana krewna!

Aru Shah poczuła się tak, jakby strzelił w nią piorun. Naprawdę. A dzięki pewnemu okropnemu eksperymentowi dobrze znała to uczucie. Kiedyś strasznie się nudziła i wpadło jej do głowy, żeby sprawdzić, jak to jest, kiedy człowieka trafi piorun. Postanowiła w tym celu użyć wadźry – swojego podręcznego pioruna, który mógł też przybierać kształt piłeczki pingpongowej.
– Kobieto, na serio?! – zawołała wtedy Brynne.
– Nie mogę na to patrzeć – oświadczyła Mini. – Przecież możesz…
– Przecież nie umrę! – Aru przewróciła oczami. – Jestem półboginią!
– Ale to nie znaczy, że Indra cię ochroni. – Mini skrzyżowała ramiona.
Aru podrzuciła do góry piłeczkę pingpongową („Wierzcie mi, nic złego się nie stanie”), a potem odbiła ją czołem jeszcze wyżej.

Sześć godzin później obudziła się z potwornym bólem głowy, nerwowym tikiem w lewej powiece i włosami w poważnym stadium naelektryzowania.
Przez cały tydzień wydawało się jej, jakby ktoś jej mózgiem grał w piłkę. Chociaż może czuła się tak dlatego, że Mini bez przerwy zadawała jej pytania z geografii, żeby sprawdzić jej „stan neurologiczny”.
Aru postanowiła, że nie będzie się tak czuła nigdy więcej.

I co? I właśnie siedziała przykuta do ściany w jaskini Śpiącego z wrażeniem, jakby przed chwilą porażono ją prądem. Nie odrywała wzroku od dziewczyny o imieniu Kara, która przykucnęła przed nią na ziemi.
– Jestem jego córką – powiedziała Kara.
Aru zamrugała – szumiało jej w głowie.
– Jesteś… Jesteś córką Śpiącego?!
Kara skinęła głową. Kiedy przed chwilą powiedziała te słowa, w jej głosie brzmiała duma; podniosła wysoko głowę i patrzyła na Aru z góry, wyniośle. Teraz jednak przez jej twarz przemknęło coś na kształt smutku i braku pewności.
– Ale ty też jesteś jego córką… Czy to znaczy… Czy to znaczy, że jesteśmy siostrami?
„Siostrami” – pomyślała Aru. Uważała Brynne i Mini za siostry, choć nie łączyło ich przecież pokrewieństwo. Ale Kara? Tu sprawy miały się inaczej. Przez chwilę zastanawiała się, czy może Kara jest jeszcze jednym zreinkarnowanym bratem Pandawą, ale przecież było to niemożliwe. Jak wiadomo, było tylko pięciu Pandawów i wakaty w drużynie zapełniły się, kiedy dołączyły do nich bliźniaczki: Sheela i Nikita.

„Czy naprawdę jesteśmy spokrewnione?” – zastanawiała się Shah.
Kara zdawała się mniej więcej w wieku Aru… Czy to oznaczało, że są nieidentycznymi bliźniaczkami? Aru uważnie studiowała twarz dziewczyny, szukając w niej czegoś podobnego do swoich rysów, ale niczego takiego nie dostrzegała. Kara miała szerokie usta, duże brązowozłote oczy, proste czekoladowe włosy sięgające ramion, wydatne kości policzkowe i ciemną, lśniącą skórę. Choćby Aru czesała włosy przez sto lat, nigdy by nie wyglądały na tak gładkie. A jej skóra osiągnęła taki blask może z raz – kiedy Aru stanęła pod lampą i bardzo szybko się pod nią obracała.

Zwykle nie pozwalała, żeby coś takiego psuło jej humor, ale w podobnych sytuacjach rodziła się w niej dotkliwa świadomość, że w niczym nie przypomina swoich wytwornych, pięknych rodziców.
A tymczasem Kara… owszem, wyglądała tak jak oni. Ale jeśli Kara była jej siostrą, to dlaczego Aru nie widziała jej w Sadzawce Przeszłości?
– Wiem, co myślisz – oświadczyła Kara.
– Wątpię – mruknęła Aru, jednak Kara nie zwróciła na to uwagi.
– Martwił się, że będziesz próbowała uciec, więc zmienił mój pokój tak, żeby wyglądał jak jakiś okropny loch – wyjaśniła Kara. – Ale w rzeczywistości wcale nie jest taki straszny.

Kara postukała w kamień obok siebie błyszczącym pierścionkiem z białego złota, który zdobił jej palec. W tej samej chwili ściany drgnęły i cała jaskinia przemieniła się we wspaniałą bibliotekę z półkami wykutymi w skale. Pod sklepieniem zaczarowana kula roztaczała iluzję ciepłego światła słonecznego, a wszędzie w ścianach znajdowały się nisze wypełnione po brzegi poduszkami, lalkami i innymi zabawkami. We wnęce w tylnej ścianie widać było półuchylone drzwi, przez które Aru dostrzegła porządnie posłane łóżko nakryte jasnożółtym kocem. Na poduszce siedział pluszowy królik.
Aru na widok ogromnego ekranu w ścianie naprzeciw, na którym zastygł napis: Netflix, kompletnie zapomniała, że nadal jest przykuta do skały.

Dziewczyna wpatrywała się w ekran w osłupieniu. Skąd złoczyńcy biorą podziemne kryjówki z internetem? Na sekundę przed jej oczami pojawiła się osobliwa scena, w której demoniczny agent nieruchomości poklepywał dumnie skalną ścianę: „Wyposażenie obejmuje bagno z krokodylami i Wi-Fi w cenie!”.
– Na pewno jesteś przyzwyczajona do dużo fajniejszych rzeczy w ludzkim świecie – powiedziała szybko Kara. – Ale tata starał się, jak mógł.

***

No i jak?! Po skórze znowu przebiegły magiczne iskierki? Pewnie już się nie możesz doczekać ostatniej części!

A jeśli powyższy fragment Cię nie przekonał więcej znajdziesz w opisie książki o tutaj!

Natomiast wszystkie tomy serii Kroniki Pandawów są dostępne pod tym linkiem. Daj się porwać w magiczny świat Aru i jej przyjaciół!

Zobacz także:

Urszula Garncarz