FantastykaRecenzjeYoung Adult

Angelfall. Penryn i świat po – recenzja książki Susan Ee

Przez niektóre książki lodówka w domu świeci pustkami, śmieci piętrzą się w kubłach pod zlewem, małżeństwa wiszą na włosku, po domu przemykają ludzie, którzy bardziej przypominają zombi, niż istoty ludzkie lub tak, jak w moim przypadku, siedzi się w klimatyzowanym pokoju w pięknej nadmorskiej miejscowości z podejrzeniem dziwnej potrzeby izolacji od innych uczestników wyjazdu. Bo w końcu jak można wybrać długie godziny w pokoju, kiedy wszyscy inni spędzają czas na plaży? A można…. Susan Ee (swoją drogą dosyć ciekawe nazwisko), stworzyła niewątpliwie takie właśnie książki. Kończymy czytać ostatnie zdanie pierwszej części i już wiemy, że nie zaznamy spokoju, dopóki nie zaczniemy za chwilę czytać kolejnej.

Angelfall. Penryn i świat poJeżeli jesteście tutaj, z pewnością czytaliście już pierwszą część Angelfall i zastanawiacie się, czego oczekiwać po drugiej. Mogę Was z czystym sumieniem uspokoić i zapewnić, że sequel z pewnością Was nie rozczaruje. Autorka utrzymała poziom pierwszej części i w końcu na poważnie zajęła się relacją między Penryn a Raffe. Wprowadza niezwykle ekscytujący moment dosyć długiego (może dla niektórych zbyt długiego) okresu oczekiwania, aż bohaterowie ponownie się spotkają. Jednak zapewniam Was, że warto czekać, a kolejne strony, w których śledzimy losy tylko samej Peneryn wcale się nie dłużą. Druga część książki rozwija wątki z poprzedniej części i wiele wyjaśnia. Opowieść Penryn o końcu świata była miejscami bardzo makabryczna i zdecydowanie ponura, w tej części będzie nieco więcej optymizmu i pewne sprawy, dotyczące szczególnie rodziny Penryn, potoczą się w niespodziewanych kierunkach. Celowo unikam spoilerów w recenzji Angelfall Penryn i świat po, ponieważ nie chcę odbierać Wam przyjemności z czytania kolejnej części serii, która jest naprawdę prawdziwym literackim smaczkiem dla fanów Susan Ee i ogólnie powieści z wątkami paranormalnymi.

Kiedy Penryn i Raffe w końcu się spotkają, będą musieli dokonać kilku wyborów. Przywiązanie Penryn do Anioła jest naprawdę niezwykłe, więź która ich łączy może jednak budzić pewien niedosyt. Nie wiem, czy będziecie mieli podobne wrażenia, ale ja czytając tę książkę, jak również kolejną liczyłam na bardziej intensywny rozwój wątku romantycznego. Jednak sam fakt, że autorka nie uczyniła z tej relacji słodkiej, ale nieco mdłej papki, przemawia zdecydowanie na plus.

Podsumowując: druga część serii Susan Ee pod wdzięcznym tytułem: Angelfall Penryn i świat po to zdecydowanie apetyczny smaczek dla fanów trylogii. Autorka utrzymała poziom i po raz kolejny zaoferowała fanom niezwykłą, bardzo realistyczną, logiczną i wciągającą w całości historię dalszych losów Penryn i Raffe w apokaliptycznym i nieco makabrycznym świecie zdominowanym przez anioły. Szykujcie więc wolny czas, zapewnijcie rodzinę, że to szaleństwo wkrótce się skończy (książkę czyta się szybko, a trzecia część zdecydowanie nie należy do opasłych tomisk) i przygotujcie się na prawdziwą jazdę bez trzymanki! Penryn zabierze Was po raz kolejny w świat nieco ponurej, ale niezwykle fascynującej historii, pokazując jak to jest kiedy walczy się z aniołami, demonami i innymi paskudztwami przy użyciu anielskiego miecza i jak kocha się jednego, szczególnego Anioła… tak naprawdę.

Przeczytaj również:

Angelfall – recenzja książki Susan Ee

Angelfall. Penryn i kres dni – recenzja książki Susan Ee

Paulina Adamska