Władca cieni. Mroczne intrygi 2 Recenzja

Władca cieni. Mroczne intrygi 2 Recenzja, czyli dlaczego się poddałam

Naprawdę niezwykle trudno jest mi ocenić tę książkę, ponieważ fakt, że w sumie niespecjalnie mi się podobała, trochę złamał mi serce. Zwykle, kiedy książka jest zła, nie mam problemu z tym, żeby powiedzieć to wprost: ta książka jest słaba. Ale w tym przypadku jest to niezwykle trudne, ponieważ pierwsza część tej serii, czyli Pani Noc to jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w życiu. Co więc poszło nie tak i dlaczego kilka razy próbowałam czytać Władcę cieni po raz kolejny i kolejny, aż w końcu się poddałam?

Władca cieni. Mroczne intrygi 2 Recenzja – ta książka złamała mi serce 

Zacznę może od tego, że Pani Noc, czyli pierwsza część Mrocznych Intryg to jedna z moich ulubionych książek ever. Opowieść o dwójce bohaterów, połączonych ze sobą niezwykłą więzią, obietnicą, że będą swoimi partnerami w walce i w przyjaźni, która przerodziła się w coś zakazanego, była naprawdę niesamowita. Czytałam tę książkę z wypiekami na twarzy i nie mogłam uwierzyć, że jest tak dobra. Mimo że w nie ma w niej praktycznie wcale „tych” scen (i tutaj Clare idealnie wpasowała się w warunki gatunku New Adult Fantasy), nie umniejszyło wcale siły miłości i zmysłowości między dwójką głównych bohaterów.

Ekscytująca relacja między Emmą i Julianem, do tego niesamowicie wciągająca akcja z kryminalną zagadką w tle i niezwykle dobrze dopracowani bohaterowie drugoplanowi sprawili, że ta książka w mojej ocenie to prawdziwe arcydzieło.

Władca cieni. Mroczne intrygi 2 Recenzja – miało być tak pięknie

Źródło: Pinterest

Źródło: Pinterest

Ale dosyć o pierwszej części, przejdźmy do Władcy cieni. Dlaczego nie potrafię z czystym sumieniem ocenić tej książki wysoko? Tym bardziej, że druga część jest w sumie naprawdę dobrze napisana. Clare zachowała swój unikatowy styl i faktycznie widać, zresztą jak zawsze, że dopracowała tę książkę w najdrobniejszych szczegółach. W drugim tomie wracamy do momentu, w którym Emma i Julian nie mogą być razem. Ona uznaje, że aby chronić Juliana musi jemu i całemu światu wmówić, że coś łączy ją z jego bratem, Markiem. Ta cała mistyfikacja ma na celu chronić Juliana przed straszliwymi konsekwencjami złamania zasad przysięgi parabatai. Oczywiście oboje płacą za to niezwykle wysoką cenę.

To, co dla mnie osobiście tutaj nie zagrało to fakt, że akcja książki rozwija się strasznie powoli. Czekałam na coś, w sumie nawet nie wiem na co. Chyba chciałam, żeby ta relacja między Emmą i Julianem poszła w innym kierunku, była bardziej fascynująca. Tymczasem czytając książkę, męczyłam się, czułam, że sama “pcham siebie” do przodu, wymuszam na sobie dalsze czytanie, co oczywiście nie zdarzyło się w przypadku pierwszego tomu.

Niestety to kolejne moje rozczarowanie książką, na którą czekałam naprawdę niesamowicie długo, mimo że czytałam ją w sumie w oryginale, czyli miałam ją wcześniej niż polscy fani.

Władca cieni. Mroczne intrygi 2 Recenzja – smuteczek

Uwierzcie mi, naprawdę próbowałam przeczytać tę książkę do końca, ale polegałam. I właśnie takie sytuacje, kiedy książka, po której spodziewałam się tak wiele, mnie w sumie rozczarowuje, są naprawdę bolesne. Tym bardziej, kiedy nie można od razu powiedzieć, co właściwie poszło nie tak. Mam nadzieję, że Wasze wrażenia będą lepsze i naprawdę z całego serca Wam tego życzę.

 

Agata Wołosik - Wysocka