mroczne zakamarki kara thomas

Moja recenzja książki Mroczne zakamarki będzie opowieścią o tym, jak zepsuć dwa rewelacyjne pomysły na thrillery, łącząc je w jednej opowieści. Dowiecie się także, dlaczego mimo tej wielkiej wpadki, warto śledzić twórczość Kary Thomas.

Bohaterkami Mrocznych zakamarków są dwie nastolatki Tessa i Callie, które w dzieciństwie były świadkami porwania młodej Lori. Wszystko wskazywało na to, że padła ona ofiarą seryjnego mordercy nazywanego „Potworem znad Rzeki Ohio”. Dziewczynki jednak nigdy nie były do końca pewne, czy faktycznie widziały twarz zabójcy, który dzięki ich zeznaniom czeka teraz w celi śmierci na swój wyrok.

Po kilku latach od tamtych wydarzeń Tessa wraca do rodzinnego miasteczka Fayette, by pożegnać się z umierającym ojcem. W tym samym czasie ginie kolejna nastolatka, Ari. Nękane wyrzutami sumienia dziewczyny postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Rozpoczynają własne śledztwo, by przekonać się, czy to możliwe, że niewinny człowiek został osądzony za czyny, których nie popełnił. A to oznaczałoby tylko jedno – prawdziwy potwór dalej grasuje.

Mroczne zakamarki – dwa dobre pomysły, jeden słaby thriller

Gdyby Kara Thomas pozostała jedynie przy wyżej opisanym wątku i poświęciła czas na zbudowanie atmosfery napięcia, mielibyśmy do czynienia ze świetnym, psychologicznym thrillerem. Autorka postanowiła jednak dodać również motyw skomplikowanych relacji w rodzinie opuszczonej przez bliskich Tessy. Owszem, łączy się on z główną historią, ale sam w sobie byłby też bardzo dobrym pomysłem na kolejną książkę.

Thomas zabrakło jednak doświadczenia i warsztatu (autorka ma dopiero 27 lat i kilka powieści na koncie), by wszystko to złożyć w jedną, sensowną całość. Pomimo szalenie ciekawego pomysłu na fabułę, Mroczne zakamarki nie trzymają w napięciu, nawet gdy akcja przyśpiesza, a bohaterki są o krok od ujawnienia prawdy. Co więcej, na kilkudziesięciu ostatnich stronach Thomas w pośpiechu rozwiązuje intrygę, dopisując thriller w thrillerze, nie dając szansy na porządne wybrzmienie żadnemu z nich.

Mroczne zakamarki – czy warto?

Pomimo moim zdaniem wadliwej konstrukcji powieści, po skończeniu lektury Mrocznych zakamarków wcale nie byłam mocno zawiedziona Karą Thomas. Dlaczego? Bo jeśli ktoś ma tak dobre pomysły na fabułę, nie może być słabym pisarzem. Autorka porwała mnie do swojego świata wyobraźni i jestem ciekawa, co zaproponuje następnym razem.

Mrocznych zakamarków nie mogę jednak polecić z czystym sumieniem. Mam nadzieję, że Thomas rozwinie się w dobrym kierunku i trafi na wydawcę, który będzie miał nosa oraz podpowie jej kilka dobrych rozwiązań. Ta amerykańska, młoda pisarka ma spory potencjał i z pewnością sięgnę po jej kolejną książę.

Kup książkę Mroczne zakamarki Kary Thomas w sklepie internetowym TaniaKsiazka.pl >>

Malwina Pietrewicz