Konkurs

Konkurs! Do wygrania 4 egzemplarze książki „Wołanie kukułki”!

KONKURS ZAKOŃCZONY

W konkursie do wygrania są 4 egzemplarze książki „Wołanie kukułki”:

Wołanie kukułki - Robert Galbraith

Wołanie kukułki – Robert  Galbraith

Aby wziąć udział w konkursie, należy:

  1. Polubić fanpage CoPrzeczytac.pl.

  2. W komentarzach poniżej (do tego wpisu) wymienić tytuł według Was najlepszej książki jaką przeczytaliście w 2013 roku i ją w szczególny sposób polecić innym użytkownikom.

Spośród wszystkich osób biorących udział w konkursie wybierzemy 4 osoby, które spełniły oba warunki. Jeśli chodzi o komentarz, liczy się oryginalność i forma wypowiedzi.

Jedna osoba może zamieścić tylko jeden komentarz. Konkurs potrwa do 28 lutego włącznie, natomiast zwycięzcy zostaną ogłoszeni maksymalnie w przeciągu 5 dni roboczych od zakończenia konkursu.

***

Lista zwycięzców:

  1. Daniel Mikosz
  2. Mateusz Włodarski
  3. Dominika Lachowicz
  4. Justyna Kołacka

Osoby wytypowane prosimy o kontakt na maila redakcja@coprzeczytac.pl. W tytule maila proszę wpisać „Konkurs Wołanie Kukułki”, natomiast w treści maila proszę wpisać swój adres korespondencyjny.

Gratulujemy!

Paweł Mieczkowski
  • Dominika Lachowicz

    Jeszcze do niedawna pedofilia stanowiła owiany milczeniem temat tabu – prawdopodobnie ostatni, jaki został cywilizowanemu społeczeństwu do przełamania. Zrobił to Nabokov, pisząc „Lolitę” – jest to bowiem przerażająco
    dokładny portret mężczyzny dojrzałego, który wdaje się w wyuzdany romans z…
    dzieckiem. Powieść, nie mieszcząc się w gorsecie dwudziestowiecznych rygorów
    moralnych, została uznana przez ówczesną opinię publiczną za wulgarną
    opowiastkę o zboczeńcu. Pisarz jednak ani nie gloryfikuje w niej pedofilii, ani nie szuka usprawiedliwienia dla takiego zachowania – przed­mowa opatrzona
    komentarzem fikcyjnego doktora Johna Raya każe traktować książkę jako studium
    choroby psychicznej.

    Nabokov w sposób niezwykle soczysty szkicuje rysy głównych bohaterów. Dążenie do miłości cielesnej, zakazanej zarówno przez prawo moralne jak i cywilne, uwydatnia niedoskonałość Humberta – amatora dwunastoletnich wdzięków – w byciu człowiekiem. Warto jednak dodać, że wina nie leży wyłącznie po jego stronie, ponieważ tytułowa Lolita przypomina niewinne dziecko jedynie z wyglądu. W istocie to mała, choć wyrafinowana femme fatale, która z rozwiązłością w obyczajach i brudnymi skar­petkami na nogach staje się kochanką własne­go ojczyma!

    Bogactwo aluzji literackich oraz gier słownych przejawia się na każdej stronie powieści, dlatego z przyjemnością można odkrywać coraz to nowsze nawiązania do ludowych baśni francuskich, poematów Allana Poe czy freudowskiej psychoanalizy. Warstwa tekstowa prowokuje nie tyle wulgarnością, co zderzeniem poetyckiego języka z opisem dewiacji, a zwiewność, z jaką pisarz kreuje świat, w niczym nie przypomina prostactwa i językowych mielizn, o jakie był on posądzany przez swoich krytyków. Chociaż wielu z nich uznało lekturę powieści za intelektualnie hańbiącą, obecnie zalicza się ona do klasyki literatury światowej. Czytamy w niej proroczo: „Wielkie dzieło jest zawsze oryginalne, a tym samym musi okazywać się szokującym zaskoczeniem”. A Nabokov nie pozostawia obojętnym.

  • Mateusz Włodarski

    Stało się to pewnego zimowego jeszcze wieczoru 2013 roku, gdy siedziałem w domu nad przyniesioną z pracy robotą papierkową, myśląc, że nawet Syzyf miał bardziej twórcze zajęcie i że gdyby Albert Camus wiedział, co przeżywam, na pewno nie napisałby, że należy widzieć Syzyfa szczęśliwym.

    Broniąc się kroplówką z kawy przed nieustannie grożącym zaśnięciem, postanowiłem uchronić szare komórki przed degeneracją lenistwa i przynajmniej na chwilę po raz pierwszy sięgnąć po znalezioną w antykwariacie książkę pod tytułem „Obsługiwałem angielskiego króla” Bohumila Hrabala.

    Już pierwsze słowa narratora: „Słuchajcie, co wam teraz powiem” sprawiły, że monotonia zimowego popołudnia pękła jak bańka mydlana. Kolejne zdania o przedwojennych losach kelnera Jana Dite, jego pracy w hotelu Praga, wizycie u panienek U Rajskich czy pięknej blondynce oblewającej się na znak protestu malinową oranżadą sprawiły, że poczułem się tak, jakbym dostał w twarz bukietem kwiatów.

    Pięciominutowa przerwa w pracy potrwała więc trzy godziny, podczas których gapiłem się urzeczony w ten gawędziarski nurt i cieszyłem się z jego szmerów. I choć w historii o kelnerze, który musi jednocześnie pamiętać, że nic nie wiedział i
    nic nie słyszał oraz że wszystko widział i wszystko słyszał sporo jest także
    tonów mollowych, warto pozwolić mu się porwać. Nikt tak jak Hrabal nie potrafi
    rozkołysać pozornie prostej historii o walce z kompleksami i dążeniu do
    osiągnięcia szczęścia. Nikt tak jak on nie potrafi słodkiego zachwytu pięknem
    powszedniości wymieszać z goryczą płynącą z ludzkiej natury. Pyszne i odświeżające. Polecam, bo to prawdziwy majstersztyk.

  • Daniel Muniowski

    W czasach, kiedy coraz więcej osób nie docenia wartości papierowej książki, czułem się jak w raju, gdy w moje ręce trafiła „Złodziejka książek” Markusa Zusaka. Historia ta opowiadająca o dziewczynce, która niemal podporządkowała swoje życie ratowaniu książek i czytaniu, jest miodem dla mojej duszy – na kartach powieści spotkałem swoją bratnią duszą i jestem niezmiernie szczęśliwy, że dzięki ekranizacji tej książki, która w tym roku weszła do kin, więcej ludzi będzie mogło zobaczyć zbawienną moc książek. Powieść Zusaka, bowiem, to nie tylko wspaniała historia do czytania, ale i bodziec do wysnucia pięknych wniosków na temat literatury. Cóż mogę powiedzieć więcej – nie da się nie kochać książki, która czyni z książek bohaterów silniejszych nawet od nazistowskich Niemiec. Nie wierzycie? I o to chodzi! Sprawdźcie sami! Tylko uważajcie… Bo „Złodziejka książek” może ukraść i Wasze serca!

  • Anna Olszewska

    No cóż… Przyznam się do mojego małego sekretu. Uwielbiam czytać książkę pod tytułem ‚Oskar i Pani Róża’. Co pewien czas podchodzę do niej z nową, zupełnie inną energią, nastawieniem. Za każdym razem czerpię zupełnie inną mądrość. Nie będę opisywała wzniosłych emocji i zachwytów – tę książkę poprostu trzeba przeczytać i głęboko się zastanowić! Odmieniła zupełnie moje życie, nastawienie do świata, postrzeganie piękna i uroków naszej egzystencji. Więcej słów nie mam… 🙂

  • Martinezzz

    Najjaśniej żarzącym się punktem mojej bibliografii 2013 będzie „Pamiętnik z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego. Jest to książka
    niezwykła ponad miarę (o ile istnieje jakaś miara niezwykłości). Jej
    największym atutem jest oczywiście barwny, ociekający neologizmami język, tak
    charakterystyczny dla twórczości Białoszewskiego, ale przede wszystkim sam styl
    wypowiedzi. Zafascynował mnie do głębi pomysł utrwalenia na piśmie żywej mowy,
    wraz ze wszystkimi jej niedociągnięciami: te nie zawsze składne stylistycznie i
    gramatycznie zdania, urywane myśli, często z pozoru zbędne wtrącenia, czy
    ciągłe poprawianie samego siebie… To wszystko razem przydało dziełu jakiegoś
    surowego i niezwykle autentycznego charakteru. Bo jak sam Białoszewski zauważył
    w swojej książce, nie mogło być lepszego sposobu na opowiedzenie tej historii,
    jak tylko to właśnie ,,gadanie”.

  • Agnieszka

    Nie chciałbyś go spotkać wieczorem w ciemnej uliczce. Na widok jego krwiożerczych psów zamarłbyś z przerażenia. Chętnie za to podyskutowałbyś z nim o życiu i filozofii. Zaskoczyłby niejednego też znajomością plotek i ciekawostek z życia celebrytów. Na pierwszy rzut oka wzbudza zazdrość. W końcu zostać milionerem dzięki loterii to wielka sprawa. Tylko czy to był naprawdę szczęśliwy los? On wie to najlepiej.

    Lionel Asbo. Raport o stanie państwa – Martin Amis, przeł. Katarzyna Karłowska

  • Według mnie, najlepszą przeczytaną przeze mnie w 2013 roku książką są „Zimowe sny” Richarda Paula Evansa. Może i za oknem nie ma śniegu, ale tę książkę mogę polecić każdemu, kto choć raz zwątpił w to, że stracił dosłownie wszystko i że jego życie straciło jakikolwiek sens. Richard Paul Evans pokazuje nam, że nawet w najgorszych momentach nie można się poddawać. Trzeba chwycić nasze życie pod rękę i iść z nim dalej, przed siebie. Czasami nawet najgorsze rzeczy są początkiem lepszego. Nie można się załamać, ani zwątpić.

  • ewanna

    Grobowa cisza Arnaldura Indriðasona. Lubię kryminały i czytam ich dużo. Taka miła przerwa w czytaniu tego, co muszę. Literatura popularna i banalna – zdaniem tzw. większości. Może. Ale nie w tym przypadku. Jest ludzka kość. Jest detektyw. Jest szukanie mordercy. W przeszłości – więc Erlendur Sveinsson zanurza się w latach 50-tych XX-tego wieku. I to jest jedna historia. Nieco inna od tych filmowych – wyrastających z CSI cośtam. Żmudne śledztwo, tym żmudniejsze, że dotyczy między innymi obecności amerykańskich wojsk na terytorium Islandii. Takie państwo w państwie – ichnia „Mała Moskwa”, trzeba dzwonić, prosić, przedzierać się przez wojskowe tajemnice.
    Ale w tle jest jeszcze druga opowieść. Wstrząsająca, porażająca, niepokojąca. Zwłaszcza w kraju Mamy Madzi, beczek po kapuście; kraju, w którym w katolickim małżeństwie nie ma gwałtu, bo obowiązkiem żony jest… Wstrząsające studium przemocy. To powinien być podręcznik – w seminariach, dla nauczycieli, prokuratorów, psychologów. I może dla posłów. Zbrodnia i śledztwo giną gdzieś w tym wstrząsającym opisie. A mimo to przewracałam kartkę za kartką, nie mogąc się oderwać.
    To nie jest książka, którą można przeczytać „przy kawce”. Nie znaczy to, że testów Indriðason nie da się tak czytac, da się, i „Głos” i „W bagnie” nie zrobily na mnie tak wstrząsającego wrażenia i kawa do nich pasuje.
    Znam zaangażowane kryminały skandynawskie, przeczytałam chyba wszystko, co przetłumaczono na polski, ale przy banalnej Lackberg, zaangażowanym globalnie Mankellu (za czym nie przepadam, wolę bowiem, jak zbrodnia ma imię i nazwisko) i społecznym Larssonie (aż nazbyt, powiedziałabym), Indriðason mówi o sprawach najistotniejszych, tych najbliższych, za ścianą, dziejących się w każdym mieście, kamienicy, bloku. Dziejących się tu i teraz. Niestety…

  • Edyta Ch.

    Nie dajcie się zwieść pozorom! Nie wyciągajcie pochopnych wniosków, bo nie można uciszać wiatru zanim on w ogóle postanowi potargać nasze włosy.
    Najnowsza książka Mariki Krajniewskiej „Okno” wygląda bardzo
    niepozornie – niewielki format, nieco ponad sto stron, a gdy zajrzymy do środka
    widzimy opowiadania mieszczące się często na trzech stronach. Czy można zaciekawić, wzbudzić emocje, przekazać jakieś ważne prawdy w tak krótkich formach prozatorskich? Otóż okazuje się, że tak…ba, można wywołać prawdziwy huragan emocji! Autorka zrobiła to znakomicie, czym całkowicie mnie zaskoczyła i zachwyciła. Nie miałam okazji wcześniej sięgnąć po którąś z jej książek, ale po przeczytaniu „Okna” podjęłam głębokie postanowienie poprawy!

    „Okno” to historie ludzkich tragedii, tajemnic, życiowych
    niespodzianek, które na co dzień mogą spotkać każdego z nas, więc może warto
    choć przez chwilę zastanowić się nad tym. Dlaczego nie podejmujemy trudu
    zainteresowania się tym, co dzieje się za ścianą naszego mieszkania? Bo
    przecież zaglądanie komuś w okno jest perfidnym wścibstwem…Bo kto chciałby, aby całe osiedle czy najbliżsi mieszkańcy dowiedzieli się, że ma się ojca, który
    wcale nie jest tym, za kogo się podawał? Albo, że zdradza się kochającą żonę,
    która cierpliwie czuwa przy poważnie chorym dziecku. Nie możemy dopuścić do
    tego, aby matka dowiedziała się, że wcale nie dostaliśmy awansu w pracy. Nasze
    sekrety są „nasze” i instynktownie robimy wszystko, aby tak pozostało.
    Kłamstwa, tajemnice, grzechy, nadzieje, złość, wstręt do
    siebie, niespełnienie, strach…to wszystko czai się blisko nas…może w naszym
    domu, a może dotknęło to osobę, którą codziennie mijamy na ulicy? Otwórz oczy,
    rozejrzyj się, zastanów! Może ktoś potrzebuje Twojej pomocy, może stoi w oknie,
    błagając w myślach o spojrzenie i Twój uśmiech.

    Gorąco polecam tomik opowiadań Mariki Krajniewskiej! Myślę, że każdego zaciekawi i skłoni do refleksji. Nie każdy bowiem potrafi z taką wnikliwością obserwować świat i z takim wyczuciem ubrać w słowa, to co widzi. Autorce się to udało wspaniale! Dzięki niej zrozumiałam, dlaczego zawsze miałam dobry humor w wietrzne dni…
    „Lubiłem wiatr, potrafił swą zachłannością i niewinnością
    jednocześnie sprawić, że świat zmieniał się niepostrzeżenie. […] Dlaczego to
    było dla mnie istotne? Bo wraz ze zmianami przychodziła nadzieja, że i w
    ludziach, którzy mnie otaczają, również nastąpi przemiana.”

  • Justyna Kołacka

    Dawid Hewson, „Dochodzenie”

    Przez studia czasu czytać nie miałam…
    Ileż ja nocy przez to przepłakałam!
    Zero książek, radości niewiele…
    Czytać nie mogłam nawet w niedzielę!
    W końcu nadeszły ferie upragnione.
    Wzięłam książki już dawno zakupione.
    „Dochodzenie”, taki tytuł powieści.
    Na półce to mi się ledwo mieści!
    Ma bowiem prawie osiemset stron!
    A napisał ją David Hewson.
    Jest to powieść kryminalna
    I – muszę przyznać – FENOMENALNA!
    Bohaterowie niesamowici,
    niezbyt jednak ze sobą zżyci.
    Pracować jednak ze sobą musieli,
    bo dziewczynę zabito pewnej niedzieli.
    Mgliste opisy, niejasne wskazówki…
    Komisarze musieli wysilić swe główki,
    żeby znaleźć tego mordercę.
    Przy zakończeniu stanęło mi serce!
    Do ostatniej strony wszystko niepewne było,
    a na końcu… ach, jakże mi ulżyło,
    Kto był mordercą? Tego nie zdradzę!
    Książkę jednak przeczytać radzę!
    Myślałam, że połknę ją w całości!
    Ciągle w moim sercu radość gości,
    bo właśnie wyszła część druga,
    która jest tak jak pierwsza długa!
    Mam nadzieję, że jak poprzedniczka interesująca.
    Po jej zakończeniu mym łzom nie było końca…
    Książkę taką jak ta znaleźć jest trudno,
    okropnie po przeczytaniu było mi smutno!
    Polecam „Dochodzenie” z całej mej duszy.
    Nie róbcie sobie wiecznych katuszy.
    Ta książka jest wspaniała i jedyna!
    Polecam – Kołacka Justyna.

  • Justyna Cymerys

    Marcin Banasik „Polaczek”

    Po 1 – Powieść traktuje o losach
    polskich emigrantów – dlatego ważne jest poznanie podstawowych zasad
    savoir vivre o których autor informuje nas już na początku powieści,
    kiedy to głowny bohater (jeszcze trzeźwy) wsiada do busa wiozącego
    przyszłych pracowników do Niemiec.
    Po 2 – Autor ów powieści nie dość ze jest młody, inteligentny i zdolny to jeszcze cholernie przystojny!
    Po
    3 – Nikt jeszcze nie zrobił ekranizacji tej książki zatem głowny
    bohater moze wyglądać jak Brad Pitt, Borysz Szyc, albo sąsiad z klatki
    obok.
    Po 4 – Czytać tę ksiażkę można w domu, autobusie w parku,
    nieprzerwanie przez kilka godzin i nigdy nie wyczepią jej się baterie !
    Co wiecej można ja zrzucić z 4 piętra a ona nadal bedzie działać !
    Po 5 – Chyba najwazniejsze – ksiażka ta została napisana właśnie po to by ją przeczytać

    • Anka Grabda

      hahaha Mnie przekonałaś

  • Aneta Cieślik

    Tego roku przeczytałam wiele książek i wszystkie byłyby godne polecenia.Jednak w przerwie świątecznej przeczytałam nowe wydanie książki „Chłopiec w pasiastej piżamie” autor John Boyne.Pierwszego wydania z 2007 roku nie czytałam ale tak polecali internauci tą książkę,że nie mogłam się oprzeć i naprawdę nie żałuję,że poświęciłam jej swój wolny wieczór. Okładka drugiego wydania zdradza wiele o książce ale to mnie nie zraziło.Książka przedstawia historię dwóch chłopców urodzonych tego samego dnia ale ich życie nie było takie same,los potraktował ich całkiem inaczej.Lektura opowiada o przyjaźń,która przytrafiła się w nieodpowiednim czasie i miejscu ale była na tyle silna,że nie poróżniła chłopców i okrutnie się skończyła.Przeczytałam ją jednym tchem bo tak bardzo mnie wciągnęła ta tragiczna historia i polecam bo warto po nią sięgnąć.Akcja trzyma do końca w napięciu a zakończenie książki tak bardzo zaskakuje,że łzy same ciekł po policzkach.Na pewno ta historia będzie u mnie długo w pamięci.Takich książek szybko się nie zapomina.Bardzo polecam innym molom książkowym.

  • Łukasz Maksymilian Przybylski

    Rok temu udało mi się przeczytać (jak na razie) trylogię „Bunt to grunt. Rozmowy o Jarocinie” Grzegorza K. Witkowskiego, która jest kompendium wywiadów z najróżniejszymi ludźmi, którzy stykali się z festiwalami jarocińskimi, czy to jako muzycy, technicy, organizatorzy, czy też zwyczajni widzowie. Jestem osobą żywo interesującą się polską muzyką rockową, a najbliższy jest mi festiwal w Jarocinie dlatego, iż z tego miasta pochodzę. Prócz niebywałego zastrzyku wiedzy o historii muzyki, mogłem przenieść się w czasie i obaczyć jak wyglądało me rodzinne miasto oraz jego mieszkańcy w latach 70., czy 80. Zadziwiające jest to jak historia toczyła się blisko mego miejsca zamieszkania i dziś w rockowych kręgach kultowe koncerty oraz wydarzenia im towarzyszące żywo są wspominane z nutą nostalgii. Oprócz muzycznego znaczenia, była to jedyna taka enklawa wolności w krajach bloku wschodniego, a wspomnienia o tamtych czasach sprawiają, że chce się cofnąć w czasie i uczestniczyć w tej imprezie, niosącej ze sobą wielkie ideologiczne pokłady. Ciekawe jest to, że nie zawsze fenomenalnie niesamowite rzeczy to opowiedzenia mają osoby zupełnie nieznane, uczestnicy ówczesnych festiwali, a nie gwiazdy estrady. Każda osoba również indywidualnie postrzegała dane wydarzenia, dlatego wszystko poznać można z różnych kątów widzenia. Rzecz warta polecenia, a dla pasjonatów muzyki rockowej to wręcz lektura obowiązkowa 🙂

  • Daniel Mikosz

    Ernest Hemingway stwierdził onegdaj, że najtrudniej przekazać jest najprawdziwszą prawdę…

    Wiedziony konkursowym pytaniem, tę myśl właśnie przyjąłem za podstawowe kryterium wyboru. Wszak książek, tych,które mają utrwalone miejsce na literackim panteonie jest wiele, ale i wschodzących „gwiazdek” nie brakuje…

    Pozycją, która ostatnimi czasy trafiła w me dłonie, pozostawiając po sobie wielkie wrażenie jest wspólne dzieło młodego jeszcze dziennikarza – Krzysztofa Stanowskiego oraz starego piłkarskiego repa – Andrzeja Iwana, zatytułowane „Spalony”.

    Wartkość akcji, żywy, właściwie kolokwialny język, plastyczność szczegółu – to wszystko urzeka, ale jest jedynie misternym dodatkiem do rzeczowości. Zadaję sobie pytanie, jak trudno było Iwanowi przeprowadzić publiczną spowiedź? Z jednej strony wybitny sportowiec, z drugiej człowiek z krwi i kości, który wielokrotnie dotykał dna piekła.
    Nie demonizuje, nie narzuca, „zaledwie”, a może „aż” opisuje codzienność. Taką,
    w której jest miejsce na piłkę, alkohol, zabawę. Do czego to doprowadzi? Ciekawych szczerze odsyłam do lektury!

    Tam także kulisy rodzącej się w polskim światku futbolowym korupcji, czy też zaskakujące charakterystyki gwiazd rodzimej reprezentacji. Dlaczego Lubański nie miał szans zaistnieć w drużynie narodowej? Którego piłkarza spotkał bohater w zakładzie dla obłąkanych? Co było powodem związania Jałochy w czasie jednego z wyjazdów polskiej drużyny na tournee? Czy Orest Lenczyk to trener-mięczak? Wreszcie, czy to możliwe, że Iwan, uznawany za przyszłość teamu narodowego po mistrzostwach świata ląduje w kampanii karnej, z połamanymi żebrami, w wielkim mrozie czyszcząc szczoteczką do zębów czarne od brudu spoiny?

    „Spalony” dostarcza całego wachlarza ciekawostek, które rzucają nowe światło na futbol, ukazują idoli w innym, czasem nawet brutalnym świetle. To również dylematy człowieka surowo potraktowanego przez życie, ale i swoista przestroga dla młodych adeptów piłki nożnej.

    Jeżeli książka może być strzałem w dziesiątkę to, moim zdaniem, Iwan słowem strzelił najpiękniejszą bramkę swego życia!

    Pozdrawiam

  • Krzysztof Gawryś

    Mam nadzieję, że pozostałe książki się nie obrażą, ale w ubiegłym roku najbardziej spodobał mi się zbiór opowiadań Raymonda Carver`a „O czym mówimy kiedy mówimy o miłości”. Pamiętam gdy po raz pierwszy zetknąłem się z twórczością Carvera, gdy wpadł mi w ręce inny zbiór jego opowiadań „Słoń”. Po przeczytaniu kilku z historii po głowie krążyła mi tylko jednak myśl: „To jest to! Takich opowiadań szukałem”. I nie mogłem przeboleć tego, że tak ciężko było mi zdobyć kolejny czyli „O czym mówimy, kiedy mówimy o miłości”. Brzmi jak tytuł słodkiej, romantycznej historyjki? Zapewniam, że opowiadania Carvera to coś zupełnie innego. Minimalistyczny, lakoniczny styl, zwięzłe dialogi i szczątkowe informacje na temat bohaterów. Bohaterów, którzy w większości przypadków są ludźmi doświadczonymi przez życie, dręczonymi problemami lub walczącymi z szarą codziennością. Można śmiało przyjąć, że wiele inspiracji mogło płynąć z własnych doświadczeń autora, który sam był człowiekiem zmagającym się z wieloma przeciwnościami oraz z wieloletnim alkoholizmem.

    Czytając opowiadania Carvera odnosi się wrażenie jakbyśmy byli zapraszani w najmniej spodziewanym momencie w życie obcych ludzi. Autor sadza nas na krześle w ich salonie i mówi: „Obserwuj”. A my śledzimy kilkanaście minut, czasem kilka godzin z ich życia, ich rozmowy, kłótnie i dylematy. I gdy wydaje nam się, że za chwilę pokaże nam jak dana historia się skończy, zostajemy tak samo niespodziewanie wyproszeni. Reszta należy do naszej wyobraźni, która ma pole do popisu i może ułożyć najróżniejsze scenariusze dalszych losów bohaterów. Niektórym czytelnikom może towarzyszyć zbyt duży niedosyt, jednak dla mnie to jest właśnie to czego szukam w czytanych treściach: oryginalność, szczerość i przyjęcie założenia, że jednak nie jesteśmy bezmyślnymi istotami, którym zawsze trzeba na końcu wszystko wytłumaczyć: co, jak i dlaczego.

    Wiem, że nie każdemu opowiadania Raymonda Carvera mogą przypaść do gustu jednak zachęcam do sięgnięcia choćby dla sprawdzenia z czym mamy do czynienia. Niektóre z historii mają zaledwie kilka stron, więc każdy jest w stanie krótką chwilę poświęcić na ich przeczytanie. Treści są może i objętościowo skromne jednak wartość w nich zawarta na mnie osobiście wiele razy wywarła większe wrażenie, niż opasłe tomy niektórych powieści.

  • Erivan

    Najlepszą książką, Która przeczytałem w 2013 roku to powieść „Składany Nóż” autorstwa K. J. Parker. Na początku myślałem, że będzie to po prostu kolejna pozycja fantasy, ze smokami i lochami. Okazało się jednak, że nie było tam ani jednego, ani drugiego. Był za to człowiek, jego rozterki i problemy. Była to oczywiście czysta fikcja, fantastyka w najlepszym wydaniu, a jednak chwytała za serce jak mało, który dramat czy powieść obyczajowa. Autor stworzył postacie z krwi i kości, obok których po prostu nie można było przejść obojętnie. Początkowo się ich podziwiało, a później współczuło, gdy szybko okazywało się, że nawet bogactwo i sława nie zastąpią im szczęścia. Książka w dużej mierze traktuje właśnie o szczęściu i jego poszukiwaniu. Po przeczytaniu ostatnich akapitów Składanego Noża nie mogłem otrząsnąć się z zadumy nad losem bohatera, ale i swoim własnym. To książka z gatunku fantastyki, która jak rzadko która daje nam coś więcej niż rozrywkę i chwilę relaksu z dobrą literaturą. Otwiera ona oczy na wiele ważnych spraw i stawia niezwykle ważne pytanie „A czym dla ciebie jest szczęście?”.

  • Ewa Rudol

    Najlepsza? Kiedyś usłyszałam, że to tak jakby spytać matkę,
    które dziecko kocha najbardziej. Powiedziałabym, że to co robię to
    bluźnierstwo. Powiedziałabym też, że moc książki można określić wpływem, jaki
    wywarła na twoim życiu.

    Powiedziałabym, że mam jedno dziecko, które żyje we mnie już od siedmiu tomów.

    Osobista Biblia, sposób na życie i w końcu PRAWDZIWA nauka magii. Rozumiecie?
    Książka, która uczy magii? Rozumiesz, że możesz mieć dar?

    Najbardziej epicka saga ,,Miecz prawdy”. To nie puste słowa. Człowiek pogrąża
    się w każdej stronie wpadając w sidła swego rozumu. Człowiek nie wie już czy
    główni bohaterowie to postacie fikcyjne. Gdy zamykasz oczy miga Ci przystrojony
    na zielono kurz w lasach Westlandu. Gdy otwierasz widzisz wojnę, w której
    kluczową rolę odgrywa to czy wstaniesz z kolan, to czy będziesz biernie przyglądał
    się cierpieniu, które musisz zadać najważniejszej osobie w twoim życiu. To nie
    ważne, że wolałbyś zginąć. Nie wolno Ci nawet uronić łzy. A co dopiero sięgnąć
    po ulgę zamkniętą w zimnej stali . Razem z oddechem do płuc dostają się kawałki
    szkła, uświadamiasz sobie, że to tylko przedmiot w twoich dłoniach. Ta książka.
    Nic nie rozrywa twoich oczu ani płuc. To nie jest prawdziwe, to nie istnieje.

    A potem sprawdzasz czy miecz luźno tkwi w pochwie. To nie żart. Sprawdzasz po
    prostu czy miecz jest przy tobie. A główny bohater szepcze Ci o najważniejszych
    zasadach życia, o magii.

    To nie psychoza wywołana przez brnięcie po niezliczonych stronnicach. Nie ma
    mowy byś uznał to po prostu za jakąś schematyczną wojenkę. Będziesz się martwił
    jak o swoje dziecko, czy w wirze wydarzeń znajdzie się mała wysepka, na której
    bohaterowie będą mogli na chwile
    przystać i zaczerpnąć powietrza. Jeśli boisz się magii jaką znasz, wojen jakie
    widziałeś, stylizacji na średniowieczu jakiej się spodziewasz – nie obawiaj
    się. Tu masz po prostu drugi świat, w którym możesz zamieszkać.

    I jako mam zaproponować jedną pozycję książkową ,to proponuję ,,Pierwsze prawo
    magii”. Pierwsza z serii. Nie jest to tomiszcze zawierające łamiące język
    nazwy, schematycznych bohaterów czy motywy, które znasz. Uwaga. To po prostu
    rzeka tak słodka, że twoje życie będzie tylko oddechami między jednym tomem, a
    drugim. A najważniejsze jest to, że te wszystkie słowa są szczere. Nie mniej nie
    więcej. Przywiążesz się do człowieka takiego jak Ty. Takiego jak główny
    bohater. Z tym, że on otworzy Ci oczy.

    (Uwaga ten podręcznik przewiduje naukę, jednego prawa magii w jednej książce.
    Uzależnienie rozwijaniem zmysłów wysoko prawdopodobne.)

  • Agnieszka

    Marzenie Celta- Mario Vargas Llosa.
    Zdecydowanie najlepsza z nowości w 2013 roku. Mocna, kontrowersyjna, psychologicznie doskonała.
    Mieszające się zapachy Afryki rześkiej, bogatej w pośladki pięknych chłopców, ze zgnilizną moralną przyniesioną przez europejczyków. Co jest gorsze: kanibalizm i niewolnictwo, czy europejski bóg pod postacią tnącego bata?
    Ta książka to wycieczka wgłąb ludzkiej natury, najdalszych jej zakamarków. Pozory, tłamszone prawdy, zakłamanie polityczne. Pozycja ponadczasowa i wielokulturowa. Otwiera oczy i wyostrza zmysły.
    Nie można nie przeczytać.

  • Martyna

    W tej kwestii muszę docenić mojego lubego, który sprezentował mi pierwszą część
    trylogii autorstwa Jonathana Holta, „Bluźnierstwo”. Napisał wtedy
    „Aby każda chwila wzbudziła w Tobie dreszczyk emocji”, i bingo ! 🙂

    Polecam wszystkim, którzy lubują się w klimatach Dana
    Browna i których ekscytują kryminalne wątki, ale nie tylko. Polecam tę książkę
    też każdemu, kto do czynienia z kryminałem nie miał. Dlaczego? Bo dzięki niej,
    zakochacie się w tym gatunku :).

    Czym Mr. Holt zasłużył sobie na te pochwały?
    Po pierwsze sceneria, czy znacie bardziej intrygujące, piękne i owiane tajemnicą miejsce niż włoska Wenecja? Jest magicznie!
    Po drugie morderstwo, tutaj na myśl przychodzi mi jakże znane „Chleba i igrzysk!”, krwawe scenerie nas fascynują, od zawsze, pomimo wszelkich moralności.
    Po trzecie piękna kobieta i elegancki inspektor, a więc love is in the air – wątek pełen namiętności, czułości, ale i bólu.
    Po czwarte niemalże obłąkany pięknem matematyki, twórca najbardziej tajnego i anonimowego portalu w sieci, o który toczy się spór, wagi .. konkretnej.
    Po piąte i dziesiąte – naprawdę nie będziecie się nudzić! Obiecuję! Każdy z Was znajdzie tutaj coś co przyszpili go maksymalnie przy tej lekturze 🙂

    Pozdrawiam serdecznie !

  • Małgorzata

    Pod pojęciem najlepszej przeczytanej przeze mnie w tym roku książki skrywa się pewien wirus, którym tak dogłębnie się zaraziłam, że każdego dnia skupia wokół siebie moje myśli i uwagę. Książka, której tytuł, bardzo zresztą dosłowny, to „Sprzedaj lodówkę i jedź dookoła świata” została napisana przez, świętej pamięci, Kacpra Godyckiego-Ćwirko. Jest to chyba najbardziej wyjątkowa książka jaka trafiła w moje ręce. Zadziałała jak najlepszy w świecie energetyk, a kończąc ją ze łzami w oczach zrozumiałam, jak dużo lepsze będzie moje życie po jej przeczytaniu. Historia, choć brzmi banalnie, podróży dookoła świata, to odkrywa przed nami świat zupełnie inny. Świat pełen bliskości, szczęścia z powodu bycia, a nie posiadania. Obnaża przed czytelnikiem faktyczne sedno podróżowania i to jak wiele człowiek powinien zmienić, by żyć świadomie, by nie mieć poczucia tonięcia w banale i świadomie przeżywać każdą sekundę. Pokazała mi jak ważne jest, by zaprzestać koncentrowaniu się na posiadaniu, jeśli nie ma się czasu na kontakt z tymi, których się kocha. Europa okazuje się zimna, bo ludzie nie są blisko siebie. Nie wymieniamy uścisków, ani uśmiechów, odwracamy wzrok, ścigamy znajomych, by nie mieć mniej, skupiamy wokół siebie przedmioty, których nie potrzebujemy, by nie być gorszymi, a życie przecież takie ulotne…

  • Barbara Czubek

    W 2013 roku miałam przyjemność przeczytać, a raczej „pochłonąć” książkę „Niebo Montany” Nory Roberts. Książka jest naprawdę fantastyczna, polecam ją każdemu kto tylko mi powie, że się nudzi i by coś ciekawego poczytał 🙂 W książce znajdziemy wiele wątków: miłosne, pomiędzy głównymi bohaterkami i ich partnerami; rodzinne-kłótnie, sprzeczki ale także zacieśniające się więzi; kryminalne- i te najbardziej mnie ujęły bo przez całą opowieść dzieją się dziwne niewytłumaczalne rzeczy, o których genezie, przyczynie, sprawcy dowiadujemy się na samym końcu 🙂 Książka liczy ok 400 stron, ale pochłonęłam ją w jeden dzień, naprawdę wg. mnie jest to najgenialniejsza książka jaka została kiedykolwiek napisana 🙂 Wszystko jest napisane w fajnym, trafiającym do czytelnika słownictwie, jest dużo dialogów poprzeplatanych opisami. Każdy kto chce dreszczyku emocji MUSI koniecznie przeczytać!

  • Monika Winkler

    Hilary Mantel, Na szafocie to najlepsza książką jaka w zeszłym roku przeczytała. dlaczego? oto odpowiedź:

    Na szafocie jako najlepszą książkę 2013 roku wskazałam,
    i za konieczne swoją
    decyzja się z Wami podzielić uznałam.
    Książka zawsze mym
    przyjacielem była, czytać zawsze lubiłam,
    i nigdy się tego nie
    wstydziłam.
    Niektórzy powiedzą,
    że czytanie już nie modne,
    w lecie lepiej
    pobiegać ‘na krótkie spodnie’,
    w zimie lepszy film
    na DVD, e-booki,
    na narty pojechać w
    nowym suzuki…
    Dlaczego mój wybór
    właśnie na książkę Hilary Mantel padł?
    Powiem, bo chyba nikt
    by nie zgadł…
    Choć wybór ten wydaje
    mi się oczywisty,
    i nie tylko mój –
    osobisty ,
    gdyż autorkę Bookerem
    nagrodzono,
    według mnie – na
    pewno się nie pomylono!
    Panowanie Tudorów w
    Anglii dla (mnie) anglisty,
    szczególnie jest
    ciekawy, jednym słowem -za… rąbisty!
    Hanryk VIII władca
    okrutny lat walczył długich siedem,
    Iecz wkońcu Annę Boleyn poślubił jakimś cudem…
    Jednak rzecz
    zakończyła się dla niej ..szafotem.
    Wyczekiwała na ślub z
    królem a jak skończyła potem..?
    Nie dawszy potomka
    męskiego,
    jej życie nie miało
    przebiegu długiego…
    W tym wszystkim
    Tomasz Cromwell – króla ręka prawa,
    przyjaciel i doradca,
    dla którego nie istnieje ‘niemożliwa sprawa’.
    Postaci sprzed wieków
    w powieści Mantel na nowo ożywają,
    i w swoje losy,
    tajemnice nas wciągają.
    Realia epoki na nowo
    przedstawione,
    zostaną dobrze
    zapamiętane, choć już dawno minione.
    Autorka stworzyła
    arcydzieło historyczne,
    wiernie przedstawiła
    fakty autentyczne.
    Polecam ta
    fascynującą opowieść każdemu,

    w takich historiach
    się lubującemu!

  • AngelikaWiktoria

    W 2013 roku przeczytałam książkę Haliny Biedroń, która była jej debiutem literackim. Książka „Zza rogu życia” to pierwsza, ale na pewno nie ostatnia przeczytana przeze mnie powieść tejże autorki. Jest napisana swobodnym, lekkim językiem, ale nie traci przy tym wartkości akcji. Książkę czyta się szybko, bo ciągle dąży się do rozwiązania pewnych sytuacji i zaistniałych problemów w życiu bohaterki. Jest to książka, którą jednak poleciłabym kobietom- już wyjaśniam dlaczego… Otóż mną, jako ta sama płcią, targały duże emocje. Z góry założyła, że dojrzała, stateczna,szczęśliwa, kochana i kochająca kobieta ma takie same wartości moralne jak ja- i tu się myliłam. Mocno i burzliwie przezywałam decyzje bohaterki, gdyż nie wydawały mi się właściwe. I to najlepsze w tej książce jest to, że nie jest ona tylko romansem, ale pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji, trzymającą w napięciu a czasem bulwersującą powieścią. Polecam!

  • Sylwia Jamrozik

    Najlepsza książka jaką przeczytałam w 2013 roku to niewątpliwie „Sekrety
    kobiet złotnika”. Chciałam ją gorąco polecić szczególnie kobietom.
    Jest to powieść o dwóch kobietach: matce i córce, o ich uczuciach,
    problemach życiowych z jakimi muszą się borykać, pokusach oraz wyborach
    jakich dokonują co później skutkuje w nie koniecznie dobry sposób.
    Powieść jest osadzona w średniowiecznym Paryżu, dzięki czemu dowiadujemy
    się o tamtejszych zwyczajach, poznajemy to piękne miasto oczami
    bohaterek. Na pierwszy rzut oka książka ta może się wydawać nudna i taka
    jak inne, ale to bardzo mylne odczucie. Nie brakuje w niej napięcia
    oraz pasm niefortunnych zdarzeń które spadają na bohaterów komplikując
    im życie. Jest w niej wszystko co kobiety lubią najbardziej: miłość,
    rozterki życiowe, dramaty, cierpienia oraz drobne intrygi.
    Polecam
    gorąco wszystkim kobietom, a sama czekam na wydanie drugiej części,
    która nie pojawiła się w Polsce ale mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi.

  • Sandra Rymszewicz

    W 2013 roku przeczytałam ,,Jeździec miedziany,, . Książka opowiada o miłości młodych ludzi . Akcja rozgrywa się pod czas II wojny światowej w Leningradzie (były Związek Radziecki) . Jest to idealna książka dla osób które lubią książki wojenne a jednocześnie miłosne . ,,Jeździec miedziany,, to pierwsza część trylogii . Autorką jest Paullina Simons .
    Trylogia :
    -JEŹDZIEC MIEDZIANY
    -TATIANA I ALEKSANDER
    -OGRÓD LETNI

  • Marta

    „Wiedźmin.Sezon burz.” Andrzeja Sapkowskiego ! Serdecznie polecam, gdyż zabierze Was w świat niespełna rozumu,fantastyczny w każdym znaczeniu tego słowa. Pokaże Wam jak Wiedźmin, czyli główny bohater walczy mężnie z potworami, jak wdaje się w bójki,trafia przed sąd, najpierw traci swe miecze, a później wyrusza w podróż,by je odzyskać. Wciąż trwają burze i panuje mrok,niebezpieczny mrok. Nie zabraknie również romansu z burzliwą rudowłosą piękną czarownicą.

  • karolina

    najlepszą książką jest cykl „Pritty little liars” każda część jest wyjątkowa. Trzyma w napięciu, ciekawe zwroty akcji, pozwoliła mi przetrwać ciężkie chwle w życiu. Wciągnie każdego kto zacznie ją czytać. Książki kryją wiele tajemnic co utrudnia odłożenie czytania

  • Kasia Dyrcz

    W ubiegłym roku zaczęłam czytać I tom serii UPADLI. Niestety przez nawał pracy skończyłam ją dopiero przed sylwestrem. Ta część mnie tak wciągnęła, że następne 3 tomy czytałam u lekarza, na przerwie w pracy, w autobusie, nawet na imieninach cioci. Przeczytałam je w tydzień. Polecam

  • Ela

    2013? To rok należący zdecydowanie do Terry’ego Pratchetta i jego książki „Wiedźmikołaj”, czyli odpowiednika naszego swojskiego Gwiazdora czy Mikołaja przynoszących prezenty. Z kim kojarzy się nam ten dobroduszny starzec? Na pewno nie z kościotrupem, a raczej antropomorficzną personifikacją, jak zwykł siebie nazywać Śmierć. Cała książka traktuje o świętach, ich idei i tym, czym powinny być, a wszystko okraszone genialnym humorem Pratchetta! Bycie wiedźmikołajem to nie takie proste zadanie, a tego właśnie podjął się nasz Śmierć, który wraz z dzielnym Albertem u boku i jego radami dotyczącymi chociażby sposobu rechotania: „Trzeba w to włożyć trochę życia, panie, bez urazy. To ma być porządny, rubaszny śmiech. Musi… Musi brzmieć tak, jakbyś sikał brandy i srał puddingiem, wybacz mój klatchiański, panie”, próbuje sprostać zadaniu rozdawania prezentów. A czy mu się uda? Wystarczy przeczytać i się przekonać, według mnie nie zawiedziecie się, gdyż książka stanowi kwintesencję stylu i dobrego humoru, a równocześnie zawiera coś głębszego, nad czym warto się zastanowić, zatem każdy znajdzie coś dla siebie.

  • Marysia Popiołek

    W 2013 roku przeczytałam wiele książek. Jednak ta jedna jest wyjątkowa, bardzo mnie zaciekawiła.
    „Biały Oleander” to książka napisana przez amerykańską pisarkę Janet Fitch. Jest to bardzo wzruszająca opowieść o zagubionej dziewczynie, której matka zabiła swojego kochanka i trafiła do wiezienia. Dwunastoletnia Astrid bardzo przeżywa stratę matki, jednak po dłuższym czasie zaczyna pojmować, że była od niej uzależniona. Matka wpajała jej swoje chore poglądy, swój straszny punkt widzenia. Dziewczyna gubi się, jest przenoszona z jednej rodziny zastępczej do drugiej. Nie może znaleźć swojego miejsca na świecie, nie może odbnaleźć siebie.

    Lektura skłania do przemyslień. Jest smutna, raczej dla wrażliwych osób, które lubią dużo myśleć o problemach zawarte w książce. Jest napisana pięknym językiem, autorka bardzo starannie dobiera słowa. Myślę, że każdy, kto zacznie ją czytać od razu zwiąże się z Astrid, która jest sama w swoim smutnym życiu.

    Książka bardzo mi się podobała. Szybko się ją czyta, bo jest bardzo wciągająca. Ja nie mogłam się oderwać 🙂

  • Marta Zagrajek

    W 2013 roku przeczytałam dwa pierwsze tomy cyklu o jeźdźcach smoku z Pernu. Jeśli ktoś jest fanem smoków to nawet nie muszę specjalnie zachęcać. Jeśli ktoś lubi lekką fantastykę, ale z ogromną dozą poczucia humoru to coś idealnie dla niego. Jeśli ktoś lubi czytać o nowym świecie, z zupełnie inną wizją smoka, a także cechów, niż Forgotten Realms, to także coś dla niego. Autorka nakreśliła świat bardzo precyzyjnie i można się zupełnie zanurzyć w rzeczywistość pełną smoków, jeźdźców, złowieszczych Nici i wielu Cechów – Harfiarzy, Tkaczy, Kowali 🙂

  • Joanna

    W konkursie na książkę roku (oczywiście tylko spośród z tych, które przeczytałam w 2013) zdecydowanie wygrywa „Kupiliśmy ZOO” napisaną przez Benjamina Mee. Książka jest tak niezwykle inspirująca, że jedyne co masz ochotę zrobić po jej przeczytaniu to sprzedać wszystko i podążać za niezwykłym marzeniem – w tym wypadku było to kupno podupadającego ZOO. Ta książka uczy marzyć!

  • Magdalena

    Anne Rice – opowieści o czarownicach z rodu Mayfair – pierwsza i druga książka zatytułowane „Godzina Czarownic” przeniosą czytelnika do fundamentów niebanalnej historii, gdzie, z tajemniczych Akt stowarzyszenia badaczy zjawisk nadprzyrodzonych, czytelnik próbuje połączyć ogniwa łańcucha zdarzeń za pomocą pewnej tajemnicy rodzinnej… Dalsze tomy: „Lasher” (dwie części) oraz „Taltos” to kontynuacja próby rozwikłania zagadki rodu, przenosząca czytelnika do obecnych czasów zaawansowanej medycyny i technologii, obok których istnieją byty jeszcze niezbadane. Ciąg zdarzeń, powiązań w drzewie genealogicznym rodu, nawiązań do dawnych, rdzennych wierzeń, legend, zachowań i filozofii „bytu ponad naszym ludzkim” sprawiły, że dla mnie w roku 2013 nie było ponad tą sagę mocniejszych pozycji. Książki te przeniosły mnie do innego świata! Polecam – i mam nadzieję, że ktoś to zekranizuje! 😀

  • robak91

    Ja szczerze polecam całą trylogię S.Collins „Igrzyska Śmierci”. Jest to wspaniała opowieść o przyjaźni,relacjach międzyludzkich i wątek niespełnionej miłości też się znajdzie. Poznajemy tu losy bohaterki o imieniu Katniss która w obronie własnej siostry zgadza się na udział w tytułowych Igrzyskach Śmierci. O dwóch częściach filmu nie będę się nawet wypowiadał bo nie ma startu do książki. Czytając całą trylogię można przekonać się jak Państwo w okrutny sposób potrafi zastraszyć swych mieszkańców, gdzie praca po kilkanaście godzin w ekstremalnych warunkach jest normą, a na kolację gotowany „szczur” jest ucztą dla domowników. Gorąco polecam, ponieważ przeżyjecie niesamowitą przygodę o której długo nie zapomnicie.

  • anna

    Polecam WYZNANIA GEJSZY poruszająca książka o o niezwykłej dziewczynce, która zostaje oddana do szkoły gejsz. Tam jest poniżana i bita lecz dziewczynka nie załamuje się i dąży do celu i staje się najlepszą i najbardziej pożądaną gejszą w mieście. Wszyscy ją pragną lecz nie ten którego ona. Dlaczego? ………….zapraszam do lektury.

  • jusplo

    Największe wrażenie zrobiła na mnie książka Wojciecha Tochmana „Eli, Eli”. Szczera, wstrząsająca. Nie pozostawia obojętnym. I do tego jeszcze niesamowite zdjęcia Grzegorza Wełnickiego. Uwielbiam ten reportaż, za to że wnosi w nas coś cennego i Tochmana za to, że potrafi słowami tak przedstawić rzeczywistość.

  • Joanna

    Polecam „Korzenie” Alexa Haleya. Tak wiem, nie jest to nowość wręcz przeciwnie, jednak podczas czytania jej ciągle towarzyszyły mi takie uczucia jak oburzenie, wzruszenie, złość, zal i wiele innych. Może więcej nawet negatywnych niż pozytywnych. Pretensja do autora, zmieniająca się w wielki podziw w momencie zamknięcia książki po jej przeczytaniu.

  • Anna Stefańska

    Szczególnie polecam „Obscenariusz” Wojciecha Kuczoka…. Bardzo „intensywna”, angażująca, poruszająca, zapadająca w pamięć książka…

  • godmyt

    Każdemu polecam „Złodziejkę książek” Markusa Zusaka.

    Inna.
    Piękna w swej brzydocie i okrucieństwie.

    Wzruszająca. Prawdziwa. Chwytająca za serce. Zapadająca w pamięć.

    Opowieść o zwykłych ludziach, ich wielkich i dobrych sercach,trudnym życiu,ważnych wyborach, dziecięcej beztrosce, przedwczesnej dojrzałości, niespełnionych marzeniach, prostych gestach… mieszanych co dnia z kolorami wojny pod czujnym okiem Śmierci.

  • Dominika

    Niestety nie umiem powiedzieć która była najlepsza…. każda z przeczytanych prze zemnie książka była i jest i będzie najlepsza 🙂

  • Daria

    Najlepsza książka??? Każda przeczytana książka wnosi coś do naszego życia i zostawia ślad:). Ja chyba nie potrafię wybrać tej jednej najlepszej.

  • Aldona Szymczyk

    „Przesunac Horyzont”Martyny Wojciechowskej.najlepsza z najlepszych ksiazek!!!
    a najlepsza dlatego ze..
    „Everest uswiadomil mi,ze nie chodzi o cele.Chodzi o Droge.O to,by caly czas byc w ruchu.O to,by na szczycie spotkac sie z samym soba….”
    „….stojac na Dachu Swiata ,widzi sie jedynie kolejne szczyty na horyzoncie.Czy ktokolwiek potrzebuje lepszej metamorfozy zycia???”……………………

  • Maciej Kaczmarczyk

    Miałem przyjemność zasiąść do kilku książek w ubiegłym roku, ale najważniejszym, co przeczytałem bez wątpienia będzie „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” ręki japońskiego mistrza Haruki Murakamiego.

    Nietypowy bohater – człowiek lubiący dworce. Nietypowa historia – po kilkunastu latach przyjaźni z czwórką znajomych nagle zostaje bez słowa sam, a cały kwartet zrywa z nim kontakt.

    Głębokie przemyślenia bohatera, wewnętrzne „japońskie” przeżywanie świata bez uzewnętrzniania emocji, długie, ale ciekawe opisy i doskonałe poważne dialogi przeplatane BEZBARWNYM niczym bohater humorem.

    Na tle innych (abstrakcyjnych) dzieł Murakamiego „Tsukuru” jest swoistą nowością i bardzo życiową historią człowieka, którego nagle pozbawia się wszystkiego bez żadnego wytłumaczenia. Historia, z założenia prosta, staje się zawiła z każdą chwilą, a odkryty przez Tsukuru powód odwrócenia się znajomych zaskakuje jego samego.

  • Jan Czerski

    Z książek przeczytanych w 2013 roku chciałbym polecić tę najmniej znaną i nie nieco, a więc książkę napisana w roku 1980 pt. „Limes Inferior” Janusza Zajdla, prekursora fantastyki socjologicznej w Polsce.
    W niej to, po fikcyjnym świecie Agrolandu oprowadza nas Sneer. Jest on lifterem tj. za odpowiednią opłatą pomaga chętnym , za pomocą wymyślnych sposobów, w przejściu testów na inteligencję.Skutkuje to uzyskaniem przez nich wyższego numeru
    (tak, stąd „lifting”), co oczywiście wiąże się z odpowiednimi profitami (nie będę zdradzać jakimi, by nie zepsuć przyjemności ze stopniowego odkrywania realiów tego świata). Jak się przy okazji dowiadujemy, Sneer tak naprawdę sam byłby w stanie zdać egzamin na zerowca (najwyższy numer), jednak oficjalnie jest „tylko” czwartakiem, bo ceni sobie wolny czas i względną niezależność. Wydaje mu się, że jest niejako poza systemem i że rozumie dokładnie jego działanie, jednak już niedługo przekona się jak bardzo się mylił…

    „Limes Inferior” to dzieło niedługie (102 strony), wbrew pozorom czyta się przyjemnie, ale co najważniejsze, zawiera, przynajmniej moim zdaniem,to co najlepsze w gatunku science fiction, mianowicie przypomina, że zgodnie z mottem utworu J. Zajdla: „Na szukanie lepszego świata nie jest jeszcze za późno”.

  • Alicja

    Ubiegły rok przyniósł mi wiele dobrych książek i wiele rozmyślań na ich temat, jednak książka, którą chciałabym polecić wyróżnia się z nich wszystkich zaskakującą fabułą. Książką tą jest „Miasto ślepców” José Saramago. Polecam ją wszystkim tym, którzy myślą, że o naturze człowieka wiedzą już wszystko. Dzięki tej książce doszłam do wniosku, że każdy z nas jest nieprzewidywalny i dopiero w ekstremalnych sytuacjach poznaje się prawdziwą naturę człowieka. Tak jak w przysłowiu „prawdziwego przyjaciela poznajemy w biedzie”.

  • Leszek Mizgała

    Mnie w roku 2013 bardzo się spodobała
    książka Guya Grieve „Zew natury. Moja ucieczka na Alaskę”.
    Autor wyjeżdża na Alaskę na pół roku w celu pokonania swojego
    zawodowego wypalenia. Nie jest łzawa historyjka, tylko ciekawy
    reportaż z pobytu na Alasce. Na miejscu autor musi zbudować dom
    drewniany dla siebie przed zimą, który po tym jak wyjedzie będzie
    służył innym. Do tego czasu musi spać w namiocie . W książce
    autor opisuje jak radzi sobie na Alasce. Najfajniejsze są te momenty
    kiedy ma coś przygotować do jedzenia. Jednak, żeby coś zjeść,
    trzeba to najpierw upolować, bo sklepu w promieniu kilkuset
    kilometrów nie ma. Odwiedza go czasem Indianin, który ma do niego
    najbliżej. To on sprawdza raz na na kilka tygodni czy autor książki
    żyje. To on go uczy polowania i tego co jeść w tak ekstremalnych
    warunkach. Książka „Zew natury…”jest świetna i każdemu
    da pozytywnego kopa jak podróż na Alaskę autorowi, który właśnie
    takiego kopa potrzebował.

  • Teresa Gniazdowska

    Zawsze
    uwielbiałam młodość, czas dorastania. Pasjonuje mnie ten okres w zyciu
    człowieka. Uczenie się, zdobywanie doświadczeń, kształtowanie swoich
    światopoglądów, poznawanie siebie i świata. Może dlatego przez wiele
    najpiękniejszych swoich lat zycia byłam nauczycielem. Z wielka satysfakcją
    wykonywałam swój zawód, a każdy dzień w towarzystwie młodych osób był jak
    nieznana, pełna niespodzianek przygoda. Lubiłam słuchac ich rozmów, cieszyłam
    sie, kiedy mi ufali i powierzali sekrety. Może dlatego bardzo spodobała mi się
    książka „Niezbędnik obserwatorów gwiazd”. To dzieło jest obrazem nie
    tylko wspominaje młodości, ale przede wszystkim najważniejszych wartości w
    zyciu kazdego z nas: miłości, przyjaźni. Mimo że czas największych wzruszeń za
    mną, czytajac tę książkę płakałam jak dziecko. Szczególnie wzruszyła mnie
    przyjaźń znanego koszykarza, który ucieczki od smutnej rzeczywistości szukał w
    marzeniach oraz kosmosie oraz jego kolegi, chłopca milczącego, zamkniętego w
    sobie. Ich relacje, rozmowy, a na samym końcu piekne, niemal magiczne
    pożeganie…Wspominam i ukradkiem wycieram spływające po policzkach łzy.

  • Iza

    Moje postanowienie noworoczne realizuję we współpracy z „Kuchnią filmową” Pani Pauliny Wnuk. To fenomenalna książka. Dzięki niej mam kolejne hobby: GOTOWANIE. Idealna dla takiego kinomaniaka jak ja. Mogę połączyć 3 pasje: filmy, książki i gotowanie. Wg mnie to najlepsza książka, jaką przeczytałam w 2013 roku. Przepisy są proste w wykonaniu, mało skomplikowane i niezbyt czasochłonne, a dania smakują wprost wybornie, to same delicje. Z uwagi na to, że kocham jeść, jestem zachwycona. Nie mam kłopotów z przygotowaniem dań, a gotować dopiero się uczę. Dzięki przyrządzonym potrawom mogę poczuć się jak prawdziwa gwiazda. Jem dania, które można w filmie obejrzeć, które jedli moi ulubieni bohaterowie. Potrawy z tej książki wzbogacają moje codzienne menu. Teraz na każde spotkanie ze znajomymi robię te dania, np. niebieską zupę Bridget Jones czy legendarne cheeseburgery z „Pulp Fiction”, krem sułtański z „Dziewczyny do wzięcia”, a na wieczór panieński mojej przyjaciółki przygotowałam drink cosmopolitan z „Seksu w wielkim mieście”. Moim faworytem kulinarnym z tej książki jest bezsprzecznie ciasto czekoladowe Pani Trunchbull z filmu „Matylda”. Robię furorę wśród moich znajomych. Jestem częściej zapraszana na różne spotkania towarzyskie. Stałam się popularna. A jak wiadomo, przez żołądek do serca… Gorąco polecam Każdemu, kto marzy o gotowaniu i sporządzaniu wytwornych potraw. Jestem oczarowana tę książką. Jest pięknie wydana, ma barwne zdjęcia i dobrą jakość papieru . Towarzyszy mi każdego dnia w kuchni, a moi znajomi są zachwyceni 🙂 Funpage polubiłam, Iza Niś

  • agusia

    „Klucz Sary” Tatiana de Rosnay. Opisuje losy rodzin
    żydowskich i ich perypetie, jak francuzi w perfidny sposób zdradzali te
    rodziny aby osiągnąć korzyści materialne oraz opisuje że wcale nie W
    Polsce byli oni źle traktowani ale na zachodzie o wiele gorzej. Ponadto
    pokazuje jak chroniły one swoje dzieci, rodzeństwo żeby przeżyły i jak
    się to kończyło. Polecam, warto przeczytać.

    • Alicja

      Dodaję tą książkę na swoją listę książek do przeczytania! Pozdrawiam i sama polecam Pani w rewanżu „Miasto ślepców”.

      • agusia

        Bardzo dziękuję, polecaną przez Panią książkę :”Miasto Ślepców” przeczytałam, bardzo mi się podobała, również jest rewelacyjna i jak się ją zacznie czytać to trudno się potem od niej oderwać 🙂 Chociaż opisy w niej zawarte na długo pozostają potem w pamięci

  • KasikO

    Podobno pytanie mola książkowego o
    ulubioną książkę to jak pytanie matki o ulubione dziecko…? I
    choćby to była ulubiona książka minionego roku, to i tak nie wiem
    jak mam wybrać tą najbardziej spośród 48 przeczytanych w ubiegłym
    roku książek…, no jak? Skoro większość z nich miała w sobie
    coś co mnie w niej urzekło, oczarowało co, chce zapamiętać i
    często pamiętam mimo upływającego czasu. Były to książki nowe
    jak Grim – Spiżowy anioł, bohater o kamiennych skrzydłach
    (fantastyka), często debiutujących pisarzy jak Jedź,módl się,
    kochaj i podróż w poszukiwaniu drogi do szczęścia a może
    bardziej siebie…, czy dawno już stojące na półkach,pisane przez
    autorów z bogatym dorobkiem, jak Całe zdanie nieboszczyka, czyli
    humorystyczny kryminał w wykonaniu Chmielewskiej gdzie wszystko
    zdarzyć się może. To jak wybrać, ja nie potrafię.

    Szkoda, wielka szkoda, bo dla odmiany
    Wołanie jest na mojej małej liście książkowych marzeń. No, nic
    mówi się trudno, może innym razem.

    KasikO – bu nie mogę się zalogować ;(

  • Ola P.

    W 2013 roku przeczytałam wiele książek, które wywarły na mnie piorunujące wrażenie, jednak jeśli miałabym wybrać tą jedną jedyną to mój wybór po długim zastanawianiu pada na pozycję znaną i już mającą swoje lata: „Lśnienie” Stephena Kinga, która to zapewniła mi naprawdę chwile pełne grozy i strachu. Czytając ją bałam się własnego cienia i odczuwałam dziwne napięcie. Stephen King zapewnił swoją czytelnikom wiele mieszających się ze sobą emocji, mistrzowsko zostało ukazane jak odosobnienie od społeczeństwa i odcięcie od świata może zaszkodzić człowiekowi, zostawionego sam na sam ze swoimi demonami przeszłości, jak to w przypadku Jacka Torrance’a było. W trakcie czytania tej powieści nie wiedziałam czego powinnam się spodziewać i trzymała mnie ona w napięciu niemal do samego końca, a zakończenie zupełnie zaskoczyło. Każdą kartkę przewracałam z biciem serca, ale i ciekawością. King tak wykreował fabułę i bohaterów, że zżyłam się z nimi i bałam się o ich zdrowie i życie Na długo w mojej pamięci pozostała lektura „Lśnienia”, polecam ją każdemu lubiącemu książki pełne grozy, ale nie tylko.

  • Agnieszka T

    Na mnie największe wrażenie w 2013 roku zrobiła książka Agnieszki Lingas Łoniewskiej „Łatwopalni”. Autorka z pozornie banalnej historii stworzyła niesamowitą opowieść o miłości, walce z samym sobą i dokonywaniu trudnych wyborów.Zabrała czytelnika na emocjonalny rollercoaster i pozwoliła mu wejść z butami w życie bardzo „poharatanych” ludzi, którzy nie potrafią poradzić sobie z widmem przeszłości powracającej, jak zły duch, męczącej i zamieniającej życie w koszmar.„Łatwopalni” to książka którą pochłania się, zbyt szybko osiągając drugi brzeg. Pisarka gra na emocjach czytelnika, jak na pianinie uderzając w najbardziej wrażliwe struny. Uczucie i emocje towarzyszące bohaterom są tak namacalne, że wylewają się wprost na odbiorcę i nie sposób zachować objętości. Pisarka bardzo
    sprawnie operuje słowami i nie potrzebuje ich wielu, żeby wprowadzić czytelnika w odpowiedni nastrój i bawić się jego uczuciami. Bohaterowie wykreowani są po mistrzowsku, a ich portrety psychologiczne dopracowane w każdym szczególe. Nie miałam najmniejszego problemu ze zrozumieniem ich postępowania, rozterek i
    targających nimi uczuć. Choć nie zawsze zgadzałam się z ich wyborami, a czasem miałam ochotę wstrząsnąć jednym czy drugim, to rozumiałam, że mają prawo do własnych decyzji. Pani Agnieszka nie zapomniała też o postaciach drugoplanowych, którym nie zabrakło wyrazistości, charakteru i bagażu doświadczeń. Ta książka ma tylko jedną wadę – jest zbyt krótka!!!.

  • Justyna Pawłowska

    „Opowieści sieroty. W ogrodzie nocy”

    Była sobie kiedyś Książka, bardzo przystojna jak na książkę – w twardej oprawie, z niezwykle piękną okładką i podobno równie ciekawym wnętrzu. Wygląd tej książki przyciągnął Osobę, która, mimo że nie ocenia się książek po okładce, zwykła to jednak czynić, jak każda osoba, która lubi ładne rzeczy. Osoba przeczytała opis na tyle okładki i spodziewając się, że treść Książki będzie równa jej pięknu, zakupiła Książkę za kilka złotych monet, zwanych po prostu „złotymi”.

    Pewnego wieczoru, kiedy księżyc rzucał blade światło, chowając się za chmurami, Osoba przysiadła z Książką na kolanach i postanowiła się zagłębić w jej treść. Okazało się, że białe kartki skrywają piękne, niezwykle barwne historie, będące współczesnym odpowiednikiem „Baśni tysiąca i jednej nocy”. Osoba nie mogła uwierzyć w to, co czyta! Rozkwitała przed nią, niczym kwiat otwierający swe nabrzmiałe pąki, niezwykła wyobraźnia autorki – Catherynne M. Valente.

    Okazało się, że w „Opowieściach sieroty” młody książę, dziedzic sułtańskiego tronu, poznaje w ogrodzie dziewczynkę, której powieki zdobią przedziwne czarne znamiona. Przez nie właśnie ludzie uznali ją za demona i nie chcą z nią wcale rozmawiać. Chłopiec jednak nawiązuje z sierotą znajomość. Codziennie, kiedy słońce zajdzie a świat zaczyna skrywać ciemność, spotykają się oni w ogrodzie, a dziewczynka opowiada mu najwspanialsze historie. Tym właśnie są jej czarne znamiona – są to tatuaże, w które trzeba się bardzo dobrze wpatrzeć, aby móc odczytać ich treść.

    „Odczytywanie historii z powiek dziecięcych oczu, czy można wymyśleć coś bardziej wspaniałego?” – pomyślała sobie Osoba, którą baśniowe, orientalne opowieści naprawdę oczarowały. I tak, przez kilka dni, Osoba przesiadywała z Książką w ręku, odczytując historię nie z powiek, ale z kart. I Osoba czuła się jakby była w ogrodzie razem z dziećmi, Osoba czuła, jakby te historie były snute także i w jej ucho. I polubiła dziewczynkę, której imię pozna się dopiero na samym końcu opowieści. I zakochała się w przedziwnym świecie, gdzie jeden bohater zaczyna swą historię, by spotkać kogoś, kto ma coś do opowiedzenia, a w jego opowieści komuś innemu przytrafiło się coś, o czym nie można nie wspomnieć. I mimo że czasami Osoba czuła, że chwila kiedy się w tym pogubi zbliża się nieubłaganie, nie przerywała czytać, bo nie mogła nie dowiedzieć się, co się stanie! Bo przecież ten język był tak piękny, stworzenia tak różne, a historia tak cudowna!

    A kiedy opowieść dobiegła końca, Osoba musiała za kilka złotych monet, zwanych po prostu „złotymi”, kupić drugi tom „Opowieści sieroty” – W miastach monet i korzeni.

    Jeśli jest więcej Osób, które chcą dać się ponieść wyobraźni, polecam „Opowieści sieroty”, tom 1. Ta Książka zaczaruje Każdego, nie tylko jedną Osobę.

  • Paula Rzemińska

    ,,Osobliwy dom pani Peregrine,, to niewątpliwie najlepsza książka jaką przeczytałam w 2013 roku.
    Historia naprawdę jest osobliwa. Nie spotkałam się jeszcze historią, choć było ich już naprawdę dużo. Głównym bohaterem jest Jacob. Przyzwyczaił się już do myśli,że nic ciekawego się w jego życiu nie wydarzy. Kiedy był dzieckiem, jego dziadek opowiadał mu historie o dziwnych dzieciach, mieszkających na wyspie, które miały niezwykłe zdolności. Wszystkie te historie, pewnego dnia stają się prawdą…
    Naprawdę polecam tą książkę, ponieważ nie nudziłam się ani sekundy, czytając ją. Akcja nie zwalnia od pierwszej, aż do ostatniej strony. W niektórych momentach, aż poczułam dreszczyk strachu, choć dreszcze miałam przez całą książkę. Nie mogłam się oderwać. Przypadnie do gustu każdemu nie zależnie od wieku. Pięknie wygląda półce, ponieważ okładka jest śliczna. W środku umieszczone są ciekawe fotografie. Są autentyczne, nie licząc kilku przeróbek, które nie występują we wszystkich zdjęciach. Napisane zrozumiałym, prostym językiem. Szybko się czyta i czuje się nie dosyt po skończeniu. Wątek miłosny. Główny bohater stopniowo odkrywa też swoją osobliwą moc. Zmienia wszystko w świecie dzieci oraz ich opiekunki- ymbrynki. Polecam wszystkim.

  • Małgorzata Szulc

    Witam,
    ciekawą książką, którą przeczytałam 2013 roku była niewątpliwie „Żona rzeźnika” Izabeli Szolc.
    Jest to książka opowiadająca historię słynnego kanibala Karla Denkego, który na początku XX wieku w Münsterbergu (obecnie Ziębice) na Dolnym Śląsku zwabiał do swego domu włóczęgów, by ich przerobić na peklowane mięso.
    „Żona rzeźnika” to opowieść o…. głodzie, ale wbrew pozorom nie o głodzie fizycznym, ale o totalnym głodzie uczuć i o dziwnej miłości, która niewytłumaczalny sposób połączyła losy dwojga ludzi i trwała pomimo wszystko.

    Ta powieść nie wzbudziła u mnie ani niesmaku, ani oburzenia. Wręcz przeciwnie. Zanurzyłam się w tej krwawej baśni, jak w balii z gorącą wodą i muszę się przyznać… w trakcie lektury dostawałam lekkiego szmergla na punkcie… mięsa.

    „Żonę rzeźnika” polecam wszystkim lubiącym mroczne acz magiczne klimaty.

  • Małgorzata Szulc

    Witam,
    ciekawą książką, którą przeczytałam 2013 roku była niewątpliwie „Żona rzeźnika” Izabeli Szolc.

    Jest to książka opowiadająca historię słynnego kanibala Karla Denkego, który na początku XX wieku w Münsterbergu (obecnie Ziębice) na Dolnym Śląsku zwabiał do swego domu włóczęgów, by ich przerobić na peklowane mięso.

    „Żona rzeźnika” to opowieść o…. głodzie, ale wbrew pozorom nie o głodzie fizycznym, ale o totalnym głodzie uczuć i o dziwnej miłości, która niewytłumaczalny sposób połączyła losy dwojga ludzi i trwała pomimo wszystko.

    Ta powieść nie wzbudziła u mnie ani niesmaku, ani oburzenia. Wręcz przeciwnie. Zanurzyłam się w tej krwawej baśni, jak w balii z gorącą wodą i muszę się przyznać… w trakcie lektury dostawałam lekkiego szmergla na punkcie… mięsa.

    „Żonę rzeźnika” polecam wszystkim lubiącym mroczne acz magiczne klimaty.

  • Krzysztof Wojniak

    „Ostatnie rozdanie” Wiesława Myśliwskiego. W „Ostatnim rozdaniu” bezimienny bohater robi rozrachunek ze swoją pamięcią…tak wiele twarzy nie sposób sobie przypomnieć, tyle nazwisk ulotniło się w przestrzeń zapomnienia. Czy to, że zapisane są w notesie sprawia, że żyją? Raczej nie, bo tych kartek przybywa, a w nas coraz mniej chęci, aby utrwalać wszystkie informacje. Może jeśli wypowiemy na głos swą historię, to odnajdziemy to, co najważniejsze? Może i o nas ktoś kiedyś opowie, nie pozwoli nam zniknąć w niepamięci…może. Z pełnym przekonaniem polecam książki tego wybitnego pisarza. W subtelny, ciekawy i nienachalny sposób sprawia On, że zaczynamy się zastanawiać nad swoim życiem, codziennością, różnymi tematami, których wcześniej nie przyszło nam do głowy, aby je zgłębić. W ten sposób rozwijamy się, poszerzamy swoje horyzonty, książka wpływa na nas, a to jest wspaniałe, że nie jest nam obojętne słowo…to słowo nabiera mocy, ożywa i wnika do umysłu. Przy tym Myśliwskiego wcale nie czyta się ciężko, ma przejrzysty i staranny styl. Ja go uwielbiam i polecam każdemu, niezależnie od wieku i upodobań literackich.

  • Aleksandra Kożańska

    „Więzień nieba” Carlosa Ruiza Zafón
    Tajemnicza opowieść z pięknymi opisami Barcelony w tle. Wątek fantastyczny, miłosny, wiele zagadek przeszłości oraz barwne opisy postaci – znaki rozpoznawcze twórczości Zafóna sprawiają, że każdy czytelnik znajdzie w tej książce coś dla siebie. Nawet, gdy nie czytał poprzednich książek z cyklu łatwo odnajdzie się w świecie wykreowanym w „Więźniu nieba”. Szczególnie polecam bibliofilom, uwielbiającym książki o książkach.

  • Paulina Orłow

    „Katedra w Barcelonie” Ildefonso Falcones – uczucia, trudne wybory dążenia do wolności i niesamowita historia w tle. Powieść autora, który umieszcza fikcyjne postaci w realiach średniowiecznej Barcelony, tłumacząc czytelnikowi prawa, zwyczaje i funkcjonowanie tego miasta. Czytając docenia się dzisiejsze czasy – zmieniła się rzeczywistość, natomiast uczucia ludzi pozostają takie same.

  • Iwona Banach

    Jenna Miscavige Hill
    Ofiarowana. Moje życie w sekcie scjentologów

    Książka trudna, ale fascynująca, opowiada o świecie scjentologów, który istnieje gdzieś obok nas, ale jest zupełnie inny w którym metody kontrolowania człowieka idą tak daleko, że nie śniło się to nawet KGB, a życie w tej wspólnocie przypomina horror jaki tylko człowiek może zgotować człowiekowi w imię idei, boga i wiary. To opowieść o dorastaniu do buntu w świecie, gdzie bunt nie istnieje, a jeżeli nawet to kosztuje wszystko utratę przyjaźni, bliskich miejsca w życiu. Warto to przeczytać ku przestrodze, bo książka opowiada o każdym z nas, tylko w specyficznej społeczności i nie prawdą jest, to co każdy powie, nie, ja bym tego nie zrobił. Ja bym się nie dał… Podatność nie ma tu nic do rzeczy kiedy świat robi wszystko, żeby dziecko do małego traktować jak mini robota bez uczuć, bez domu, bez praw… książka jest wręcz niesamowita. Jedna z tych, do których się wraca, bo za pierwszym razem nie dało się jej przyswoić w całości!
    Naprawdę polecam bo nie do końca jest to książka tylko o scjentologach, to po prostu opowieść o zniewoleniu w imię wyższego dobra doprowadzonym do karykatury, obłędu i przesady, o powolnym nieunicestwianiu człowieka w imię idei.

  • Ania

    Łukasz Śmigiel
    Muzykologia
    Książka przyjemna, lekka w odbiorze. To obyczajowa komedia o pokoleniu dwudziestoparolatków, ich postrzeganiu miłości i przyjaźni, a także historia o muzycznej mocy, magii radia oraz imprezowym życiu młodych mieszkańców Wrocławia, przed którymi świat stoi otworem, a życie zdaje się nie mieć końca.